Home Odprowadzanie zmarłych Odprowadzanie zmarłych – kotek Rolo i ognisty strażnik

Odprowadzanie zmarłych – kotek Rolo i ognisty strażnik

by admin

Odprowadzanie zwierząt jest bardziej wymagające od odprowadzania ludzi. Trudność polega w języku komunikacji ze zwierzętami, ponieważ te są na różnym etapie ewolucji, rozwoju ciał subtelnych czy samej duszy. Widzimy, że w pracy z siedemnastoletnim kotkiem, który miał chłoniaka jelit, było na początku łatwo, do czasu kiedy pojawił się ognisty Feniks.

To jest też taki proces, który jest trudny dla mnie, dlatego rzadko przyjmuję takie zlecenia, a wynagrodzenie za taką pracę przyjmuję w formie donacji wedle uznania.

Początek

Oglądam zdjęcia „Rola” (tak nazwałem). Jaki słodziak.

[szukam energii]

On ma bardzo wygasającą energię, słabą.

Chyba mam kotka.

On leży eterycznie (placek). Pytam się: „Dlaczego nie używasz ciała astralnego (wyższego)?”.

Nie odpowiada. Ale zapytał się: „Czy znam ciebie (właścicielkę)?”. Pokiwałem głową.

Ja: Co się dzieje? [tutaj komunikacja wygląda inaczej niż z człowiekiem, bo nie do końca jeszcze opanowałem język subtelny ze zwierzętami]

[tutaj trudno opanować łzy, dlatego takich rzeczy nie robię i odmawiam często]

Ja: On mówi coś takiego: „Kazali mi już odejść”, „Muszę już odejść, a jeszcze bym chciał”. Jego ogranicza i nie chce odejść– i miałem już tak w procesie uczestniczenia w odprowadzeniu umierającego mężczyzny – bo jakby nie czuję wyższych swoich ciał, ale i nie chce sprawić bólu. To jest ciekawe.

Ja: Czy leżąc jesteś w stanie „skoczyć” do ciała astralnego? Ja tam będę świecił energią i też pozwolę ci poczuć te energie.

K: [on patrzy strasznie osłabiony]

Ja: Wysyłam teraz z poziomu astralnego impuls. I dźwigam go powoli.

K: [nie chce, on nie chce odejść]

Ja: Hm.OK.

Co mogę dla ciebie zrobić, bo nie możesz tak leżeć osłabiony. Za dużo jest negatywnych bytów. Wiem, że masz ciało mentalne rozwinięte i możesz swobodnie ze mną rozmawiać.

[szukam języka komunikacji ciągle]

Sprawdzam dalej.

On ma podzielone energie. Poszukam dalej.

Jego część energii wibruje jeszcze po prawej na moim rysunku.

Porozmawiam z tą częścią „ukrytą”.

Ja: Czemu nie masz kontaktu z ciałem eterycznym?

K: [kiwa głową, bo to ciało dla niego jest już martwe]

Ja: Wiedziałem, że koty latają eterycznie i astralne, ale skąd takie szybkie odejście z tego ciała?

K: To trwało długo.

Ja: Czyli im bardziej byłeś osłabiony tym bardziej czułeś się oderwany od ciała?

K: Tak.

Ja: [tutaj czuję serce, więc wiem, że mam do czynienia z istotą żywą]

Czy mogę jakoś pomóc? Mam też prośbę. Mógłbyś pokazać swoją prawdziwą formę duchową.

[po chwili]

Pokazuje większe zwierzę, ale też kotowate.

Ja: Gdzie się skierujesz dalej?

K: Na razie nigdzie. Tutaj [wyrażenie „tutaj” jest bardzo mocne]

Ja: Będzie w domu (obok domu) gdzie żyłeś?

K: Też, ale mam zadania.

Ja: Jakie zadania?

K: Nie wiesz kim jestem?

Ja: Właścicielka miała kiedyś energie Metatrona. Więc nie będę strzelał. Widzę, że jesteś mądry.

K: Nie takie zadanie. Nie dla nich.

Ja: Dla mnie ty latasz w różne miejsca, sprawdzasz je, zbierasz informacje, posyłasz informacje. Jak kot bibliotekarza.

K: [on jest taki dumny, jak to powiedziałem; on to potraktował jak uznanie]

Ja: Ale dla mnie do dźwignięcia jest ciało eteryczne. Nie można go tak zostawiać.

K: Ono się rozłoży. [odpowiedź: szok]

Ja: Wiesz. Gdyby takie podejście mieli właściciele, byłoby łatwiej się żegnać. Ja też straciłem kota. Bardzo to przeżyłem. [próbuję w nim wzbudzić sympatię do ciała swojego]

K: Nie nawiązałeś z nim połączenia?

Ja: Przez długi czas nie, bo miałem żal, ból ogromny po stracie.

K: Gdy dźwignę to ciało… to będzie koniec.

Ja: Ja wiem. Ale i tak będzie koniec, a ty część tego ciała zostawisz jako ślad. Po co?

K: [on jakby chciał oszczędzić bólu bliskim; on się martwi, że to ich zaboli]

Ja: Wyczułem to już wcześniej dlatego opowiedziałem o swoim przeżyciu.

K: Mogę im ze swojego ciała wysłać miłość?

Ja: Tak. Nawet możesz ich zaprosić do swojej przestrzeni.

Ja: Otocz miłością ciało eteryczne i fizyczne, wciągnij resztkę „świadomości” z ciała. Pomogę ci.

K: Tak nigdy nie odchodziłem. Zrobię. [ tu też akcent na „zrobię” jest taki mocny ]

Ja: Głaskamy głowę fizyczno – eteryczną i zaraz cię przywitamy w nowej rzeczywistości. Obudzisz się w nowym miejscu (mówię tutaj do jego ciała fizycznego i eterycznego). Uspokajam.

Teraz mówię do jego bardziej świadomej części: „Jakbyś wciągał, robił wdech”.

Już.

Ja: Możesz też odciąć sznurek, który łączył z ciałem.

K: Jeszcze nie.

Ja: OK. Ty wiesz kiedy to zrobić. Jak się teraz czujesz?

K: Pełniejszy.

[po chwili]

Ja: Co będziesz teraz robił?

K: Skakał. Będę w tych różnych „swoich” miejscach.

Ja: A w temacie duszy „tam wyżej”?

K: [sprawdza]

Ja: [on jakoś ma połączenie]

To pokaż mi jeszcze jak robisz skoki. Chcę się upewnić, że sobie tak dobrze radzisz, jak mówisz.

K: Ciężej. [tutaj trafiłem, dobrze, że to sprawdziłem]

Ja: No właśnie, bo jeszcze nie transformowałeś ciała eterycznego i cząstek fizycznych.

K: [szok]

Ja: Wyślij te energie do swojej duszy.

K: Nigdy tak nie robiłem.

Ja: Nauka nowego. Będzie dobrze zaraz. Czyli dźwigniemy się do poziomu mentalnego.

K: [słucha]

[po chwili]

Ja: Ten „Feniks”, który podaje się za twoją duszę, to twój opiekun?

K: Nie wiem.

Ja: Zaraz sprawdzę.

Mówię do tego „Feniksa”. Rozumiem, że się opiekujesz, zarządzasz, ale szukam jego duszy pierwotnej.

F: Ja go zaprowadzę.

Ja: Nie sądzę. Zresztą „Rolek” nie bardzo reaguje na ciebie.

F: To myśmy się opiekowali zawsze.

Ja: Zawsze kończy się na dzisiaj. Dobrze. Rolek pokaż mi swoją wibracje w sercu, w ten sposób znajdę twój dom dusz. Duszę.

OK. Mam. I co panie opiekunie. Chciałeś go zaprowadzić gdzieś tam (pokazuje na prawo). A jego dom dusz jest w gęstości buddhi (od nas po lewej). Jaki z ciebie opiekun?

F: On ma zadania.

Ja: Dobrze. Rolek my się zbliżamy tutaj, pod twój dom dusz.

[czuć radość w nim]

I chciałbym, żebyś zwolnił tego opiekuna. Zaraz tam wrócisz niżej do bliskich, ale zwolnij go z bycia kimś, kto daje zadania. Sam decydujesz: gdzie, z kim i jak. Musisz pamiętać skąd pochodzisz.

[po chwili]

[technicznie: Rolek tutaj odzyskuje swoje pierwotne ja]

Ja: Rolek. Możesz mieć tego opiekuna Feniksa, ale ze świadomością: skąd pochodzisz, kim jesteś, co to jest twój dom dusz i że to ty wybierasz, a nie oni.

Feniks zgadzasz się na taki „deal”?

F: Nie mam wyboru, ale oni mieli nie wiedzieć, bo wtedy lepiej służyli.

Ja: Ty go odciągnęłaś od jego domu dusz?

F: Nie. Sam się błąkał pierwotnie.

Ja: Roluś spokojnie. Cofnij z pola teraz tego opiekuna. Zostajesz ty i twój pierwotny dom dusz, twoje ja. To jest niesamowity proces w ewolucji. Odsuwamy się na bok opiekunie. Już. Bez gadania.

Na 3 Roluś.

1

2

3

Pięknie. Jakie światło. I teraz oddajesz swoje cząstki wcieleń, ale też cząstki wcieleń zachowane przez tego Feniksa. W jego zbiorach i podzbiorach, matrycach. Wszystko to wycofujesz swoją myślą.

K: [on jest teraz w takim stanie uniesienia] Czuć od niego „Mądry jestem”, „To jestem Ja”.

M – mental. P – przyczyna. Dusza grupowa Rola.

[technicznie teraz następuje integracja całego jego doświadczenia z jego „domem dusz”. I wróciły wszystkie energie zgromadzone przez jego „opiekuna”]

Ja: I teraz cała dusza grupowa wasza wycofuje zgodę na działanie tego „Feniksa” w waszej przestrzeni. Sami decydujecie: co dalej, jak, po co, na co. Zresztą już chcieliście robić co innego.

[co się teraz dzieje? Struktura jaźni, świadomości się zmienia, nasyca o nowe informacje. Trzeba poczekać aż proces się dokończy. Zaraz Rolo zejdzie niżej, ale będzie bardziej świadomy, mądrzejszy o swoje wchłonięte doświadczenie]

Ja: Tutaj też muszę zadziałać, bo kolega „Feniks” przyszedł z białymi kolegami i oni chcą duszę grupową odciąć od możliwości wcieleń.

Koledzy. Biali koledzy, bo tacy jesteście. Ja wam coś powiem, tak po dobroci, bo potem może się tyran(1) u mnie uruchomić. Nic do was nie należy i nigdy nie należało. To życie nie jest poddane wam ani nawet nie pochodzi od was. To są wolne istoty, które mogą robić, co tam chcą. Teraz drodzy biali koledzy. Zobaczcie, co się dzieje z duszą grupową Rola. Tutaj zadziałają dwie siły: moja dusza i moja wyższa jaźń.

F: [wkurzony, cała grupa wkurzona]

Ja: Uwalniamy teraz wszystkie dusze z tej duszy grupowej i domu dusz, poddanej waszym nakazom, prawom, zadaniom, misjom.

Chciałbym biali koledzy zwrócić uwagę na fakt, że nie przypilnowaliście strun. Zobaczcie co się dzieje teraz. Wszystkie struny, którymi złapaliście zwierzęta.

F: [oni próbują je łapać, bo zmieniają wibracje, wysubtelniają się]

Ja: I ta dusza grupowa zupełnie przestawia się na inny rodzaj rzeczywistości, wcieleń, światów.

F: [aż pianę widać]

Ja: Skarby. Jeżeli będziecie dalej tak robić, może za wszystkie dusze grupowe się weźmiemy. Czy przyhamujecie?

Jeszcze raz wam powtórzę. Nic do was nie należy. W miejsce bycia opiekunami, którzy rozwijają dusze grupowe i dusze zwierząt – wy wysyłacie je na misje, w ogóle nie patrzycie na ich poziom rozwoju, czego dusza grupowa chce, czego potrzebuje. Zahamowaliście rozwój.

F: [jakieś takie głupie tłumaczenia pociskają]

Ja: Mam dalej mówić.

F: [wkurzenie, ale głowy spuszczone]

Ja: To out do siebie.

[po chwili]

Jeszcze jedna rzecz. Feniks do mnie. Moja partnerka, jak patrzyła na zdjęcie kota, dostała od ciebie „ogniem”, „pociskiem”, bo musiała podlecieć subtelnie w moją przestrzeń pracy. Cofaj to z jej ciał.

F: Nie.

Ja: Dobra. To cię rozbieramy z mocy.

Powiedz mi co teraz widzisz, bo chcę żebyś był świadom tego procesu.

F: Słupy widzę.

Ja: I co się dzieje nad twoją głową i pod tobą.

F: Dużo energii widzę.

Ja: Nie boisz się?

F: Nie.

Ja: Co się dzieje teraz.

F: Wyciągacie ogień ze mnie. Ciśnienie wysokie.

Ja: Możemy się bawić tak do samego rdzenia.

F: [on jeszcze bardziej wzmaga ogień od serca]

Ja: Skarbie. Nie masz zasilania od wyższej jaźni. Nie zasilasz się ciałami podziemnymi. To nie ma sensu.

F: Moja energia jest nieskończona we mnie.

Ja: Nie. Jest skończona, bo nie rozumiesz dwóch podstawowych zasad. Walczysz – raz. Masz pychę w sobie – dwa. Ja cię grzecznie poprosiłem o wycofanie energii ataku z ciała partnerki.

Ja: Jak się teraz czujesz?

F: [jakby nie wierzy w to, co się stało]

Ja: Jak się teraz czujesz?

F: Nie mam grama ognia.

Ja: W jakiej gęstości teraz jesteś?

F: W waszej.

Ja: Zostałeś dźwignięty kilka gęstości wyżej. Tutaj są inne zasady i prawa energetyczne. Jeszcze ich nie opanowałeś. Wiesz dlaczego to się stało? Bo dusze grupowe (ich świadomość, jedność) powiedziały, że podpalałeś te zwierzęta, karałeś jak psychopata. Ja tego nigdy nie zrozumiem, bo takie rzeczy już robiliśmy 17 lat temu. Czemu wy mimo tego, że możecie odejść do siebie, zająć się swoim, po prostu do samego końca: atakujecie, świdrujecie, nie możecie odpuścić.

[po chwili]

Nie wrócisz niżej w formie duchowej jako ognista istota. Wszystkie twoje moce wciągnęła twoja własna wyższa jaźń, czyli dla ciebie, twoja „dusza grupowa”, tylko na wyższym poziomie niż kotów. Odzyskasz te moce kiedy zmądrzejesz. Ja się tobą już nie będę zajmował tylko moja dusza. Wracam do Rola, bo to było moje zadanie.

F: Nie możesz mnie tu zostawić.

Ja: Sam zejdziesz z tych gęstości, ale na innych zasadach. Teraz tracisz kontakt ze mną.

[Co tutaj technicznie zaszło? Skontaktowaliśmy się z Wyższą jaźnią (tu zbiorową) tego Feniksa (chociaż miał on formę humanoidalną) i poprosiliśmy ją o wycofanie mocy z niego, które służyły od eonów do walki, palenia (taki typowy sadysta). Wj się zgodziła, ale jedynym problemem było dźwignięcie go do poziomu anupadaka. Teraz prawdopodobnie wróci jako humanoid bez mocy, po prostu jako zwykły człowiek]

Wracam do Rola.

Jego dusza zbiorowa jest skierowana już w inne przestrzenie. Trochę to wygląda jak ul, bo dusza zbiorowa jest skierowana w dół do świata bez tkanki materii tego Wszechświata, część duszy jest skierowana w część tego Wszechświata, a druga strona w taki prosty świat. A wygląda jak ul, bo te dusze wychodzą, wibrują i po prostu lecą w różne miejsca. Fantastyczny proces.

Szukam Rola.

Mam go.

Ja: Roli, jak tam?

K: [masywniejszy w energiach jest, taki duży jak lew]

Ja: Gdzie idziesz, co robisz?

K: Będę się opiekować młodszymi.

Ja: Wrócisz do tego Wszechświata.

K: Mogę. Już mnie nie zatrzymają.

Ja: Ale się tego obawiasz. [wyczułem po wibracji emocjonalnej]

K: Tak.

Ja: Nie musisz. Bliscy pewnie przyjdą do tego miejsca za jakiś czas. Mało kto się będzie w tym Wszechświecie dalej wcielał. Chociaż to moja perspektywa tylko.

To chyba skończyliśmy co. Miało to być proste odprowadzanie, miałeś sobie latać astralnie i robić swoje. A tutaj co?!

K: [tutaj bije od niego taki szacunek, radość]

Ja: A wiesz, że na Ziemi za tobą płaczą. [sprawdzam jego reakcje żeby się nie angażował więcej]

K: [chciałby pomóc]

Ja: Tym to już ja się zajmę. Opiekuj się dobrze tymi młodszymi i swoimi.

K: Tak zrobię.

Nikodemie nawet nie wiesz, jak ważna ta sesja i rozmowa są. Jak jakby przez 17 lat czekał na ten moment:) i towarzyszył mi w moim dojrzewaniu, „kot bibliotekarza”, właściwie „archiwistki”.

Dziękuję. Dużo miłości.

(1) Nawiązanie do opracowania O mądrym królu i tyranie

You may also like