Home Opętania i ingerencje - uwolnienia Uwolnienia od skutków channelingu, fałszywego cyrografu, opętania i dawnych misji

Uwolnienia od skutków channelingu, fałszywego cyrografu, opętania i dawnych misji

by admin

Uwolnienie przepisałem, skróciłem i oczyściłem energetycznie. Po przepisaniu nie widać ingerencji, słowa czyta się normalnie. Mimo tego oczyszczenia uwolnienie pokazuje skutki channelingu, zależności duchowej, opętania i zależności od swoich wcieleniowych nawyków. Dodatkowo w tym uwolnieniu jest wiele na temat tzw. „przebudów” z roku 2019.

Samo uwolnienie trwało prawie 4 godziny i podzieliłem je na cztery tematy.

  1. Channeling i skutki channelingowania.
  2. Uwalnianie skutków zależności od struktur lucyferycznych i fałszywego cyrografu.
  3. Uwolnienie demona podczepionego do ciała i planety.
  4. Uwolnienie białego opiekuna podtrzymującego dualizm.

Bogdan dobrze sobie poradził z tym trudnym uwolnieniem, ale i ogromną zależnością, wpływem subtelnym.

I.

Bogdan: Nie lubię zmian, ja to bym w starym zostawał #konserwatyzm i odwiedzał Twoją stronę sprzed lat. W nowym ciężko mi się odnaleźć, stąd to moje „inaczej” a nie „super, ciekawe, nowa jakość”. Dzisiaj chciałem poruszyć ten krótki channeling, by zobaczyć co tam też i we mnie siedzi.

Nikodem: Super. Nie musiałem tego pisać.

Bogdan: No to szukam tego dokumentu. Ogólnie nie zajmowałem się tymi rzeczami, trochę odpuściłem sobie jasnowidzenia. Odczuwanie mi się pojawiało samo, sporadycznie. I tak pewnego wieczoru siedzę sobie a tu nagle:

Poczułem straszny chłód w sobie i w pokoju, zobaczyłem anioła z wieloma skrzydłami, czułem w ciele różne energie. Usłyszałem:

„Chyba od Lucyfera: Dam Ci moc i wpływy. Będziesz ponownie wojownikiem mocy, stróżem porządku.

Ja: Dziwi mnie to, że to czuję. Dziwi mnie to, że mam takie myśli. Jeśli to jest channel.

Lucyfer: Nie masz duszy. Twoja dusza jest w złym stanie.

[czuję zimno od stóp do pasa, czuje przytłoczenie wokół]

Ja: Nie wierzę, że to Ty. Jeśli naprawdę rozmawiamy to udowodnij.

[czułem zimno w stopach, ból w sercu, ból w czakramie trzeciego oka]

Proszę o pomoc, o tarczę, o pomoc przychylne dusze. Jestem bezpieczny. Moja duszo, co jest grane?

Lucyfer: Twojej duszy nie ma, wszystko co jest, jest podległe mnie.

Ja: Nie wszystko. Nie wszyscy. Ja nie jestem i nie tylko ja.

Czy jest we mnie potrzeba na taki scenariusz? Czy chcę czuć się ważny?

Lucyfer: Jest w Tobie to pragnienie. Bóg je zasiał. Teraz czas zebrać żniwa. Powstań. Powołuję.

Ja: Sprzeciwiam się. Nie zgadzam się. Nie masz nade mną władzy, ani nad moją duszą. Mogę czuć różne rzeczy w sobie, mogę nie rozumieć wielu rzeczy, mogę być pełen wad, ale nie zgadzam się na zamienienie systemu czarno-białego w coś takiego. Rozwiązaniem jest scalenie O-D-WJ i świadome życie wszystkich istot.

[tutaj jakby poczułem zmianę na Yavanne i Lucyfera]

My jesteśmy bogami. My ustanawiamy porządek. My ratujemy ludzi przed nimi samymi.

Ja: To nie jest ratunek. To jest źródło krzywd. Tylko każdy sam może siebie uratować.

Yavanna i Lucyfer: Tak jak ty uratowałeś siebie? Chcesz żeby inni byli zniszczeni? Zatracili siebie? Wypaczeni przez istoty podobne do asur? Tu jest schronienie. Tu jest ochrona. Tu jest przynależność. Tu jest Twoje miejsce.

Ja: W tym o czym mówisz, nie ma pierwotnego mnie, nie ma też miłości.

Yavanna i Lucyfer: Czysta miłość jest tutaj. Czysta miłość pochodzi od nas. Popatrz ile uzdrowiła.

Nie musisz być sam. Chcesz zostawić innych na pastwę istot silniejszych. Nie każdy jest jak Nikodem. My ratujemy.

Ja: Każdy jest w stanie odbudować siebie.

Yavanna i Lucyfer: Nie jest. Spójrz jak skorumpowany był Twój przeciwnik. Co Nikodem i wolne WJ zrobią z takimi? Co jeśli będzie tych wyniszczonych istot więcej?

Ja: Nie wiem. Nie jestem w stanie tego przyjąć na siebie. Ratowania każdego.

Yavanna i Lucyfer: My możemy. Nie będziecie tego psuli.”

Koniec.

Nie wiem co to. Może warto to teraz poruszyć, ale po to by zobaczyć co takiego we mnie jest, dlaczego takie coś wchodzi. Dwa dni później zaczęła mi się nerwica, czułem straszne zimno i taką obecność, przestrzeń, ale jak widzisz raczej z dystansem do tego podszedłem. Przez następne tygodnie było jednak bardzo źle, dziwiłem się, że bliski kolega może mieć na mnie taki wpływ, myślałem, że to jest połączone jakoś.

Nikodem: Ma to charakter rozmowy z całą strukturą astralno-mentalną zbudowaną z myśli, wizji i energii tych istot. Ale jest tu też coś osobistego nakierowanego na mnie. Jak się czułeś emocjonalnie po tym, bo ma to charakter ingerencji totalnej?

Bogdan: Raczej się uspokoiłem, bywały mocniejsze akcje. O i też chciałbym zwrócić uwagę na: „My możemy. Nie będziecie tego psuli”.

Nikodem: Każdy channeling zawiera kody, czyli informacje i wzorce zapieczętowane w energii, które maja wpływać na myślenie, czyli je ograniczać, zawężać. Tutaj kod: „nie masz duszy”, „twoja dusza jest w złym stanie”, „twojej duszy nie ma”, „wszystko co jest, jest podległe mnie”. To są techniki izolowania i budowania zależności typowe dla psychopatów i narcyzów, cytuję: „tu jest twoje miejsce” powtórzone wielokrotnie.

Bogdan: Trochę to dziwnie brzmi, jakby były obozy, ale przecież to tak nie działa.

Nikodem: Jest taki odcinek w serialu Merlin (chyba w czwartym sezonie). Merlin dostaje się w niewolę Morgany i ona „instaluje” mu węża w tył głowy, który nakazuje mu zabić Artura. Bardzo śmieszny odcinek. Ty też masz takie „poinstalowane” rzeczy, ale ma to wygląd kul energetycznych wibrujących w ciałach subtelnych.

Obozem jest Lucyfer i wszystkie struktury lucyferyczno pochodne oraz istoty zależne od tych struktur i astrali. Miałeś do czynienia z forum, z metodą lucyferyczną, więc to tylko skutek.

Bogdan: Chciałem o tej mojej postawie tutaj napisać.

Nikodem: Rok temu, kiedy moja istota i wolne istoty wprowadzały nowe w ten świat i wszechświat oraz gęstości subtelne, czyli wprowadzały światło, które nie jest odbite, energie wolne od zależności „dwunastu bogów” obok stał: Sandalfon, Jan, Yavanna (w zbroi) i Lucyfer. Moja dusza im tłumaczyła, pokazywała, Janowi zrobiła terapie na uwolnienie od cierpienia, ale nikt z nich nie chciał słuchać i słyszeć o Nadjaźniach, o nowym, miało być stare, ale po swojemu. Potem atakowali swoimi gwardiami, niszczyli, manipulowali. Stąd ten artykuł „O narcyzach, bogach na Olimpie i twojej mocy sprawczej” oraz Anunnakich.

Bogdan: Rozumiem to tak, że są wolne istoty czy jakieś wyższe nasze części, których nie ogarniamy i one nie tworzą żadnych obozów, struktur, tylko są po prostu indywidualne i wolne.

Nikodem: Dokładnie tak. Ba, są istoty starsze i bardziej rozwinięte niż przedstawiłem to w książce Energia Miłości pisząc o „pierwszej fali” czyli „dwunastu bogach”, czyli starsze niż Lucyfer, Biały, Sandalfon i inne. Niestety ten rozdział (druga część książki) jest mocno obcinający i jednowymiarowy, liniowy, można powiedzieć do wyrzucenia. To jest tak, że kiedy „ruszyły” się te siły – które dotychczas były w uśpieniu, nie ingerowały, nie wtrącały się w niższe wymiary – zaczęły naprawiać i sprzątać po tych „bogach” (czytaj: Biały i Belial, Jan i Yavanna, Sandalfon i Metatron, Maria i Piotr, Lewiatan i MM, Szatan i Lucyfer), zaczęły się odpalać w tych istotach instynkty przetrwania i umocnienia swoich imperiów energetycznych i wpływów duchowych.

Ja w tym wszystkim spełniałem rolę podobną do Endera (z filmu, książek „Gra Endera”) i tylko przez pierwsze 2-3 miesiące było pokazywanie, tłumaczenie, a potem już z górki „uwalnianie tych wpływów i mocy”. Gęstości się otworzyły, bo przestały podtrzymywać odbite energie takiego np. Białego, Beliala, Arymana, Szatana, Jana i energia zaczęła swobodnie przepływać; same pozycje i ustawienia istot się zmieniły (nabrały oddechu), bo dotychczas wszystko to było ściśnięte, jakby na jednym drzewie ktoś próbował zgromadzić wszystkie kiście winogron i bawić się w „boga”, „władce” czy tworzącego nasiona dla tych winogron ogrodnika. Innymi słowy te „najwyższe” nasze części, z tych najwyższych gęstości się nie rozwijały, bo nie dopływała do nich żadna energia z niższych gęstości (albo mało), bo wszystko zbierane było przez tych „bogów”. Głównie przez Białego i Arymana, a później przez wiele lat przez Yavanne /Rozalie i Lucyfera. I najciekawsze jest to, że najmniej rozwinięte „najwyższe części, jaźnie”, już pomijając nomenklaturę „dusza”, „wj”, bo to jest coś „dużo powyżej”, najmniej rozwinięte były jaźnie Lucyfera, Arymana, później Białego i Beliala, dalej Lewiatana, Szatana i później Jana i Yavanny. Jakby te najwyższe części były nadal „zbiorowe”. Ja to nazwałem skutkiem nieprzepracowanych „piekieł”, czyli braku gotowości do wyjścia z system dualnego i postawy „ja jeszcze”, również takiej „idealizacji białych postaw”. Co zresztą świetnie ty pokazałeś w tym channelingu.

Moim osobistym błędem było „nabranie” się na intencje do zmian u Yavanny i Lucyfera, na ich chęci do uwolnienia się od potrzeby władzy i kontrolowania. Przez wiele miesięcy miałem do czynienia ze skutkami ich: urojeń, spisków, manipulacji, braku kontaktu z rzeczywistością. Tylko walka, gierki, podrzucanie kłód i oczernianie tego, co robiłem ja i wiele istot. W tamtym okresie nie zdawałem sobie sprawy, że z duszami i wj trzeba rozmawiać podobnie jak z ludźmi, jeśli są zdiagnozowane zaburzenia np. paranoiczne, kompulsywne, narcystyczne, histeryczne, schizoidalne. Pewnych rzeczy się nie mówi, bo są one przez taką osobowość mylnie rozumiane lub interpretowane jako zagrożenie. Traktowanie jakiejkolwiek wyższej swojej części jako rozważnej, wolnej, mądrej jest błędem. One mają swoje plany w planach, które niższym częściom są pokazywane jako idealne, boskie, przemyślane, a w rzeczywistości są mrzonką ubraną w stare stroje. Mówię jednak o tych istotach zależnych od syndromu boga, czyli o tych istotach, którym pokazywałem nowe, a które nazwałem „dwunastoma bogami”. Wszystko to przypominało rozwiązywanie węzła – dokładnie jak w serialu Dark.

Bogdan: I kiedy myślę o wolnych istotach to mam na myśli, że one pomagają w trakcie uwolnień, bo są istoty życzliwe danej osobie.

Nikodem: I powiedz mi: gdzie były te życzliwe istoty, kiedy „ONI” zajęli całe twoje pole, przestrzeń, głowę i czakry? Przede wszystkim w tym channelingu jest „ja wiem”, „ty nie wiesz”, „ja pomagam”, „ty nie”, to są postawy rywalizacyjne, jest tu postawa dyktatora, imperatora, cytuję: „nie będziecie przeszkadzali”. Co to znaczy? Biały i Aryman to samo mówili, podobnie Hitler i Stalin. Nie istnieje coś takiego, jak jeden słuszny sposób działania, myślenia, rozwoju, kreacji. To podpowiada tylko pycha i chory idealizm, który sprowadził już na ten świat wiele zła. Dokładnie na ten temat odpowiedziałem w Yin – Yang. Kobiety i mężczyźni.

Bogdan: Trochę to brzmiało jakbym był z kimś w grupie przeciwko innym. OK., nie mogę się skupić, ciężko mi się pisze.

Nikodem: Bo cały czas channelingujesz, cały czas te węże siedzą w ciałach subtelnych i szukają dziury w mojej aurze. Masz być sobą, żyć zgodnie ze swoim kompasem, świadomością, wolą i decyzjami, a kiedy one są w opozycji do innego sposobu myślenia, działania, kierowania czy przewodzenia, to co z tego. Rób swoje i daj robić innym swoje, bo twoja działka, nie jest działką innych, a ich specjalność nie jest twoją. Kiedy masz coś fantastycznego do zaoferowania nie potrzebujesz przemocy żeby to wprowadzić ani stawiać kłód innym, bo znowu jest tu rywalizacja, jakaś dziwna nienawiść. Masz wolę, przestrzeń i teren więc twórz.

Bogdan: Byłem bardzo pobudzony, wyostrzony w tu i teraz, nie wiedziałem co się dzieje, miałem taką postawę bardziej obronną.

Nikodem: W którym momencie poczułeś strach. Zauważ do czego odnoszą się pierwsze słowa: jesteś sam, jesteś podległy, opór jest daremny, nie masz duszy. Borg tak samo krzyczeli, dlatego polecam zawsze oglądnięcie serialu Star Trek Voyager. Tam jest o przywództwie, przyjaźni, uwolnieniu zasymilowania (zjedzenia przez Lucyfera), systemach zbiorowych i kolektywnych, racjonalizacji i odcięciu od duchowości. Dużo informacji. Teraz nie robią już takich seriali.

Bogdan: Na początku poczułem straszny chłód, tę przestrzeń po pokoju i potem poczułem anioła ze skrzydłami.

Nikodem: Ale czemu to się pojawiło tak nagle, o czym myślałeś?

Bogdan: To była bardziej uważność niż postawa obronna, ale było takie spięcie: a co jeśli to jest naprawdę Lucyfer? I przyjęcie pozycji bojowej. Oglądałem nowe anime Tower of God i tam pojawiła się postać, która wyglądała mi na reinkarnacje Lucyfera. I potem zadałem sobie pytanie co ten gość może chcieć i pojawiła się ta rozmowa.

Nikodem: Lata w gęstościach subtelnych taki sześcian/astral. Tam są zapisane misje, pojęcia, plany, energie, podświadomość, inteligencja (nie tylko jego/ich). I to wciąga w swój świat, wizje, ma to charakter też „źródełka”, „nieskończonego źródła miłości”.

Bogdan: Ha. Też bym zrobił coś takiego.

Nikodem: Ja to widzę tak: nie zrezygnowałeś z tronów, walki, z misji; czułeś sentyment do starego, dawnych wcieleń; to coś odczytało twoje pragnienia i chciało je spełnić, ale przez wciągnięcie w swój system i filozofie, cytuję: „ja ci dam”, „tu jest twoje miejsce”.

Bogdan: W sensie zbudował tylko w prostszej wersji rzecz jasna. Uwolnienia idą falami, są echa, ale to było dwa miesiące temu.

Nikodem: Rozumiem, ale przez ten okres byłeś podłączony do tego systemu.

Bogdan: Kiedy rozmawiałem z Białym i prosiłem o znaki, to dostawałem je.

Nikodem: Za dużo u ciebie: rozmów z innymi istotami, bytami, ale to są właśnie skutki wcieleń misyjnych, nawyk „z góry zejdzie”. Rysunek struktury.

[jest pokazana w uwolnieniu: matrix w matrxie]

Bogdan: Też mi się skojarzyło, jak rozmawiałem z Sandalfonem rok temu na wzgórzu, ale mówiłeś, że to Metatron armie zbiera. I też ten mail co dostałem jakiś czas temu o „Armii Maryi”.

Nikodem: Tak, plany Yavanny zasilała Maryja albo istota, która się za nią podawała. I tam były podpięte do tego zbiory energii arymanicznej, podkręconej, żeby wzmocnić te „armie”.

Mam pytanie: „Była istota z którą nie channelingowałeś?”. Rozmawiasz z piekielnymi siłami, które zasłaniają się misją, ratowaniem świata, a te istoty jeszcze nie wyszły z piekieł i postrzegania lucyferycznego i czarno-białego. Czas zacząć to uwalniać.

II.

Nikodem: Dotknij tego rysunku [rysunek w sesji matrix w matrixie] i poczuj.

Bogdan: Odczuwam.

Nikodem: Co to jest?

Bogdan: To jest taki zbieracz dusz do armii?

Nikodem: Pytasz się mnie.

Bogdan: Myślę na głos.

Nikodem: Tam są emocje. One rezonują z tym co masz w sercu. a więc dopóki nie będzie uwolnienia od tego astrala/sześcianu, będzie on kontrolował twój sposób życia i postrzegania.

Bogdan: Wydaję mi się, że to nie jest istota, a bardziej struktura, urządzenie.

Chwila, przecież to napisałeś, że to struktura, powtarzam się.

Nikodem: Jesteś wyłączony przez połączenie z tym: jak chcesz rozmawiać z duszą czy się scalasz z czymś wyżej, twoje energie lecą przez strukturę, ten astral. Wszystko przez kontakt z forum i metodą lucyferyczną. Na czubku są dwa zbiory: czarny i biały.

Bogdan: Właśnie chciałem napisać co to jest na górze.

Nikodem: Ja to nazywam: matrix w matrixie.

Bogdan: Rozumiem.

Białego nie ma. Są we mnie dalej misje dla niego.

Nikodem: Nie w tobie. W tym astralu są zapisy tego.

Bogdan: Pamiętasz jak Ci pisałem, że mój kolega trafił do więzienia?

Nikodem: Skup się. Czy normalną reakcją nie byłoby: „Hej uwalniamy, jak to zrobić, jak się od tego odczepić, co mnie trzyma. Odłącz się!”.

Bogdan: Poszedłem wtedy na umowę z Białym.

Nikodem: …ale żeby się odłączyć musisz zobaczyć: jaki kod cię trzyma przy tym.

Bogdan: Właśnie piszę. Koledze groziło wiele lat więzienia i powiedziałem, że wezmę coś na siebie przez te lata. Wyszło ze mnie wiele rzeczy: marzeń, pragnień, misji, naprawiania kraju.

Nikodem: I połączyłeś się, ale nie z Białym, a z Lucyferem, bo to taka planeta.

Bogdan: I jak miałem te rozmowy channelingowe to pamiętam, że 3 gwiazdy spadły w okolicach Oriona jako znak.

Nikodem: Orion to Lucyfer, który na początku pozbył się konkurenta Beliala z tamtych rejonów. Używając do tego (za Steinerem) energii „ducha świętego”, czyli energii przemienionej z poprzedniego wszechświata w którym żyły dusze.

Bogdan: I ta rozmowa, ten znak mnie trzyma w tym, że muszę dotrzymać umów.

Ciężko mi się piszę dzisiaj, nie mogę znaleźć słów, zebrać zdań.

Nikodem: Bo latasz, jesteś rozbity, zapieczętowany.

Wstań od biurka i poskacz przez dwie minuty. Pajacyki i przysiady.

Bogdan: OK, trudniej dzisiaj dla mnie.

Nikodem: Posłuchaj chwilkę. Stój i nic do mnie nie pisz.

To jest analiza twoich ciał subtelnych.

Bogdan: Uwolnienie od Lucyfera i jego struktur dzisiaj.

Nikodem: I – Ciało fizyczne. Klosz.

II – ciało eteryczne. Klosz plus wszczepy wpięte w barki, skronie.

III – ciało astralne rozsunięte i atak bezpośrednio na rdzeń (to oznacza opętanie).

IV – ciało mentalne (na całe szczęście) trzyma się razem, ale jest otulone energetycznie.

Z boku narysowałem jeszcze Str/Ast czyli strukturę. Dodatkowo od struktury są dwa byty, które cię atakują, szepczą do ucha.

Dla mnie takie uwolnienia nie są przyjemne, bo „siejesz” energetycznie, twoje ciała przepuszczają te siły.

Bogdan: Przepraszam za to.

Nikodem: Uwolnienie zacznie się dopiero, kiedy przestaniesz wierzyć, że ta umowa, deal za pomoc twojemu koledze jest realna, czyli wolność kolegi za twoją służbę. Przecież pierwsze słowa channelingu brzmiały: dam ci, zaoferuje. Brak logiki i konsekwencji.

Po drugie. Dopóki to trzymasz możemy kawały sobie opowiadać.

Do tej świadomej małej cząstki, która jest w tobie i jeszcze oddycha powiem: „Lucyfer nie ma takiej władzy, nikt nie ma. Ten świat tak nie działa to nie Hades”.

Bogdan: Padło wtedy wiele słów, też w tym dealu było scalenie z duszą, że to zrobię, pozwolę sobie na to. Była sytuacja krytyczna i powierzałem się mojej duszy/wj, że one podejmą właściwie decyzje na ich poziomach.

A jeśli chodzi o ataki na głowę to od paru tygodni mam pisk/szum w uszach.

Nikodem: Zgodziłeś się zasilać kreacje tej struktury, metodę i plany tych istot! To ma charakter zamkniętej sekty. Reszta w twoich ciałach subtelnych i wzorach to skutki działania channelingu, tej struktury, tych bytów. Nie chodzi o to, co ty sobie wyobraziłeś że zrobiłeś czy z kim się tam wyżej połączyłeś. Podpisałeś fałszywy cyrograf, bo nikt nie ma takiej mocy. To jest cudza karma i los.

Bogdan: OK, czytam ten opis i pojawia się pytanie: gdzie jest wejście we mnie i w mojej duszy?

Nikodem: Przed chwilą napisałem co jest wejściem. Przy takim rozbiciu nie analizuj tylko słuchaj i odwołuj się do swoich uczuć, bo masz percepcje zamkniętą i zmienioną. Zauważ też, że twoja podświadomość nie włączyła czerwonego światełka, alarmu, że są w tobie obce energie. A powinna! Rok temu badałem dlaczego świadomość i oś psychiczna, może nie odróżniać obcej energii od swojej własnej, obcej jaźni od siebie samej. Ale to na inny temat.

Bogdan: Czyli ta umowa nie była z Białym, zrywając ją nie zdradzam siebie z tamtych dni ani Białego. Emocja jaką poczułem: poczucie winy, że nie mogę puścić bo pamięć Białego.

Nikodem: Dokładnie tak. Lucyfer zna twoje słabości, potrzeby, z kim jesteś blisko i kto jest twoim wrogiem. I podsyła podobne obrazy, całe zbiory myślokształtów, astrali, energii podobnych do tych, które pamiętasz. To mistrz iluzji.

Bogdan: A moja dusza na to idzie? Ona też była dobra w te klocki. Jest świadoma czy daje się w to złapać?

Nikodem: Skup się na sobie, bo robimy to z czym masz kontakt. Jeden krok. Powiedz: „To nie był Biały, umowa jest fałszywa, bo lucyferyczna, nikt nie ma władzy nad losem moim i mojego przyjaciela. Dałem się wrobić”. Poczuj to.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: …to była iluzja, żerowanie na mnie i sterowanie mną, moimi słabościami i potrzebami, eksploatowanie czułych punktów, nieprzepracowanych tematów.

Jak się z tym czujesz?

Bogdan: Czuję się, że czegoś się nauczyłem cennego. Czuje tę uważność jak w szermierce na przykład czy walce, że zostałem zaatakowany, wrobiony i po prostu szukam rozwiązania, kontrataku w walce.

Nikodem: Nie walczymy, bo zasilamy wtedy te byty, istoty, upadłe anioły.

Bogdan: Czuję ten bojowy stan, w którym nie ma miejsca na emocje.

Nikodem: Emocje są ważne, bo one pokazują co w nas siedzi. A jak siedzi to jest wejście przez to.

Bogdan: OK., ta bojowość też jest pułapką, bo zasłania prawdziwe emocje i zasilam przeciwnika, odcina mnie. Rozumiem.

Nikodem: Cała otulina z ciała mentalnego, twojej jaźni ma zejść w tej chwili. Cała ta wibracja.

Bogdan: Za pomocą mojej mocy sprawczej, mojego światła, ściągam z mojego ciała mentalnego te otulinę, struktury lucyferyczne. Rozpuszczam je.

Nikodem:Powiedz: uwalniam ten kanał serca, kanał miłości, kanał przynależności do struktur Lucyfera i jego astrali teraz. Rozumiem, że moja głowa jest wolna i zawsze była. I moja głowa należy do mnie, mój umysł należy do mnie, zawsze należał. Odbieram moc sprawczą tym kodom i pieczęciom.

Bogdan: <przepisuje>.

[czuję ciepło w sercu i pisk w lewym uchu]

Nikodem: Dobrze. Dalej: odpinam resztę kanału z mojego ciała astralnego, ciała emocjonalnego i całą otulinę na rdzeniu, która zamykała mnie w iluzji i tych odczuciach.

[do tych bytów zaraz dojdziemy]

Bogdan: Serce i gardło trochę boli, energia idzie do głowy.

Nikodem: Dalej: moja wola dotyka mojej przestrzenni i ze swojej przestrzenni wyciągam powidok i nakaz rozbijania swojego ciała uczuciowego, bo tego wymagała umowa, umowa za uwolnienia, moce, kontakt z duszą.

Bogdan: <przepisuje>. Pojawił się kod: moja wola jest silniejsza od twojej woli, moje myśli są Twoimi myślami.

Nikodem: Tak, te kilka wzorców (kodów), które uwolniłeś przed chwilą dawało im zezwolenie na mieszanie w tobie, ale także: zlanie się z ich umysłami, wolą, myślami.

Popatrz na rysunek. Po lewej i prawej stronie są drony (kółka i X). Niestety te „drony” cały czas bombardują energiami.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: Tak. Twoja przestrzeń to twoje królestwo i twoje prawa.

Bogdan: Patrzę na to i słyszę pisk w uszach, mocniej w lewym (lewa to energie żeńskie).

Nikodem: Do lewej strony głowy jest sznur podłączony, sznur channelingowy (o dziwo nie do głowy), czyli podsuwane są myśli, pomysły, wizje, ale też wyciąganie twoje własne.

Skup się na tym i odbierz temu prawo do przebywania w twojej przestrzenni, wycofaj linki z uszu. Wypchaj je od środka. Wyobraź sobie jak to robisz.

Bogdan: Tak i rezygnuję z bycia bateryjką i uzyskania natychmiastowej gratyfikacji letargu, nieprzytomności, napawania się niezrealizowanymi abstrakcyjnymi marzeniami. Rezygnuję z przestrzegania zasad, kodów tej struktury, które nie mają nic wspólnego z mną pierwotnym.

III.

Nikodem: OK., wypisałeś zyski i całuny zeszły. Kolejna warstwa. Skorzystamy znowu z krzesła. Postaw je 1,5 metra od siebie. Obojętnie z której strony.

Bogdan: Czuję ciepło pod szyją i między łopatkami.

Nikodem: Łopatki to była zależność, którą uwolniłeś, a szyja pozwala już patrzeć na wszystkie strony. Ochronę masz. Powiedz: niech energia tego bytu z lewej strony zmaterializuje się na tym krześle, niech tu usiądzie. Postaw pomiędzy tobą, a krzesłem świeczkę.

Bogdan: OK.

Nikodem: I niech jednocześnie przestanie kodować wiązką w lewą skroń.

Bogdan: Widzę przed sobą bestie.

Nikodem: To jest unieruchomione. Nic nie może ci zrobić.

Kim jesteś i co robisz?

Bogdan: Unieruchomione? Widzę jakby zajmowała połowę pokoju. To demon od Asmodeusza chyba, jakiś succub.

Nikodem: Zapytaj się: kim jest i co robi w twoim polu?

Bogdan: Chce mnie odczłowieczyć, zrobić ze mnie demona, channelingować.

Nikodem: Lucyfer i jaszczury robią to samo: odczłowieczają, człowiek ma być cyborgiem, zasilać, pozbawiać głębszych rozważań i uczuć, wyjaźniać – podobnie jak siły assuryczne opisane przez Steinera. Kto go wysłał?

Bogdan: Szatan? Asmoduesz?

Nikodem: Zamknij oczy i wystaw rękę, poczuj wibrację tego czegoś.

Bogdan: Już miałem z tym do czynienia, jak robiliśmy uwolnienia rok temu. Trzymałem je w sobie dla białych misji, walczyłem, ale też uciekałem, dawałem się im zjeść.

Nikodem: Jako biały wojownik. Asmodeusz został uwolniony z tej planety i przebudowany podczas tych przebudów w 2019 (a potem w internecie pojawiły się channelingi, że jacyś kosmici uwolnili legiony piekielne z planety). Nie ma go ani jego legionów. Ten byt to zlepek różnych energii demonicznych. Dlaczego jest w twoim polu? I dlaczego ty dałeś zgodę by był w twoim polu?

Bogdan: Jest wspomnienie, ale nie wiem czy rozwijać to.

Nikodem: Powiedz: pozbawiam cię całej mocy sprawczej w moim polu i mojej przestrzenni, w tych gęstościach subtelnych. Wycofuję całą swoją energię moją z ciebie i rezygnuje z podtrzymywania umowy wobec ciebie i tobie podobnych. Zwalniam cię z misji bycia przy mnie i tobie zwracam wolność od siebie we wszystkich wymiarach, miejscu i czasie.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: Zmniejszył się co.

Bogdan: Jest lżej w pokoju. Ale za tym demonem stoi cały astral.

Nikodem: Powiedz mu: czy wie, że jego czas się skończył.

Astral też uwolnimy, za długo już mieszał.

Bogdan: Śmieje się. Mówi, że wcale nie, że to dopiero początek.

Nikodem: Dla niego koniec.

Bogdan: Mówi, że będą mieli całą armie takich dronów, podległych dusz. Mówi, że ja zawiodłem w powstrzymaniu ich.

Nikodem: Ta struktura bytu i cały ten astral przypomina trochę coś, co było blisko Hitlera.

Bogdan: Barlog?

Nikodem: Muszę pomyśleć. Odcinamy teraz tego demona od struktury własnej i ciał podziemnych.

Bogdan: To jest ocean wokół niego, tych energii które zbierał, krzyki ludzi i dusz.

Nikodem: Ja go przytrzymuje i odcinam od mocy. On przez tego wirusa nazbierał bardzo wiele energii.

Bogdan: Br.

Nikodem: Skup się. Wycofujemy z niego całą nazbieraną energię ludzi, istot, wszystkie jego portale i jego legionów. Zamykamy.

Bogdan: Kto to jest? Jak się nazywa?

Nikodem: …całą nazbieraną energię z czasów wojen i wcześniejszych. Nie masz władzy nad planetą i nad ludźmi, odbieramy ci ją.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: Każda z twoich ofiar ma moc sprawczą w sobie by wyjść z tego, każdy może wyjść z tych struktur, zniewoleń, piekieł, każdy z nich ma w sobie ciepło i własne światło.

Bogdan: Mam wrażenie jakby go rozrywało.

Nikodem: Jest odpięty już od gęstości eterycznej i Ziemi. Teraz poziom astralny i mentalny.

Powiedziałem wcześniej, że jego czas się skończył. Jest kasowany, bo to nie jest istota świadoma tylko zlepek energii podświadomej z wbitym programem potęgowania furii, zniszczenia, potęgowania lęku i zbierania strachu. Wiele istot demonicznych ma taką budowę.

Bogdan: Przeklina mnie i mówi, że pozostanę nikim, że będą zawsze czyjąś pacynką.

Nikodem: Do zastanowienia, ale teraz skupienie. Nie słuchaj go.

Cały ten astral, który zbudował, w którym się ukrył, z którego kierował – rozpuszczamy. Pozbawiamy go mocy sprawczej, mocy i magii. Odpinamy od ciał podziemnych i uwalniamy wszystkie istoty zasilające go. Wszystkie zamknięte serca, cały zgromadzony strach i lęk, trwogę uwalniamy teraz.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: To wygląda mniej więcej tak:

Bogdan: Rozbieramy ten astral, zbiór nagromadzonych energii ofiar i katów, pozwalamy tym energiom w ich czystej, pierwotnej postaci wrócić do ich właścicieli. Każdy jest wolny od tego, tych zależności, jest odpowiedzialny za siebie, ma moc sprawczą.

Nikodem: Teraz nie mam jak pisać, bo muszę większość energii przenieść wyżej. Zresztą teraz pisanie zupełnie nie jest potrzebne.

Tam na czubku jest mała świadomość tego demona, czyli wszystkie mentalne wszczepy, słupy mentalne, zatrzymaną podświadomość, wzorce uwalniamy z pola mentalnego tej struktury i tej istoty.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: Co zostało z niego?

Bogdan: Widzę resztki i widzę jakby miecz na fotelu.

Nikodem: Rozpuść go.

Bogdan: Trochę mi to przypomina tę pieczęć, którą Urahara zapieczętował Aizena (z anime Bleach).

Nikodem: Nie dotykaj.

Bogdan: Komu podlegała ta istota?

Nikodem: Teraz jesteś wolny.

Bogdan: Wydaje mi się, że Szatanowi, ale ten został rozebrany lata temu.

Nikodem: Podległy tak, ale Szatan podczas przebudów jako pierwszy został uwolniony.

Bogdan: To była Lilith?

Nikodem: On pootwierał portale w USA, Europie i Chinach. Przez panikę, zamieszki, strach szły energię od ciał podziemnych, z wnętrza ziemi, aż do góry. To nakręcało spirale nienawiści, fobii, lęków.

Bogdan: Dlaczego to ma tyle wspólnego ze mną?

Nikodem: Bo jesteś zależny od walki z tymi istotami, byłeś „łowcą demonów”, który nigdy nie przestał wspominać o tych misjach i walkach. Sam channeling to pokazał. Po drugie zleciłeś sesje ze mną, a było wiadomo, że to uwolnię.

Bogdan: Raczej pasywny byłem w tym wszystkim.

Nikodem: OK, pola w tych miejscach teraz się leczą i wyrównują, żer się skończył.

IV.

Nikodem: OK. Druga istota z prawej strony, ale teraz to ja jej mówię, że ma usiąść na twoim fotelu.

Bogdan: Kim są te istoty?

Nikodem: Pytaj się, bo do ciebie jest podczepiona.

Bogdan: W pokoju jest o wiele lżej.

Nikodem: Na Ziemi jest lżej. Pytaj się.

Bogdan: O wiele lżejsza istota.

Nikodem: Tak.

Bogdan: Mógłbym pomyśleć, że to ktoś z białych.

Nikodem: Powiedz: odczepiam teraz linkę telepatyczną do siebie, do swojej głowy, skroni

i uwalniam się od myślenia, że ta istota jest wyższa hierarchicznie i jej podlegam. Jeśli ta istota jest tutaj, to znaczy, że to ona czegoś chce ode mnie, a nie ja od niej.

Bogdan: Czy to jest biała istota?

Nikodem: Zwolnij zaślepienie ze swojej głowy i trzeciego oka.

Bogdan: Całe to zaślepienie zrzucam ze swojej głowy i trzeciego oka.

Pojawił mi się anioł, wygląda mi na Uriela.

Nikodem: Miałeś demona z lewej. A z prawej? Trochę to znowu napędzało spirale walk czarnych z białymi. Sorki to był spojler.

Bogdan: Uwalniam te wlepy na moim sercu od tej istoty.

Nikodem: Dobrze. Podniosły ci się energię.

To nie jest twój opiekun. Zapytaj się: „Co robi w twoim polu?”.

Bogdan: Mówi, że pomaga, pilnuje żebym trzymał te demony, walczył z nimi.

Nikodem: Dopóki jest ta istota to zawsze będzie jakiś demon obok. Trzyma cię w tym podziale dualnym.

Bogdan: Nie wiem o co zahaczyć, nie miałem interakcji z tą istotą świadomej, nie wiem kto to.

Nikodem: Pierwsze słowa channelingu. Tam było pragnienie: damy ci misje, damy ci moce do walki itp.

Bogdan: Tak, ale teraz nikt nie może mi nic dać, białe struktury zostały rozwiązane, ja podlegałem Białemu, bo w niego wierzyłem, inne ugrupowania to bardziej pozoranci dla mnie.

Nikodem: No jasne, ale widocznie w twoim sercu są dalej pragnienia. Napisałeś: „ja to bardziej jestem konserwatysta, wolałbym stare”, ale widzisz do czego stare prowadzi i co przyprowadza.

Bogdan: Tak są w mnie te odruchy, że nie mogę się odnaleźć w nowym, że stare to bezpieczne.

Nikodem: Jest wielu takich białych wojowników, białych misjonarzy. Stare to walka, walka białych z czarnymi, a walka to przylepianie się do tych istot, do ich emocji. Czy ty masz jeszcze nienawiść, złość, chęć udowodnienia swoich racji?

Bogdan: Nie mam.

Nikodem: To wstań i się wyprostuj i popatrz na ten fotel, na istotę która tam siedzi i powiedz jej co trzeba.

Bogdan: Ale ja nie wiem kim jest ta istota ani czego ode mnie chce, ani co ja chciałem od niej.

Nikodem: Z demonem nie miałeś problemu, a teraz racjonalizujesz. Czarni nie zaleją świata bez ciebie i twojej misji, a co próbował wmówić ci ten channeling. To jest błędne założenie że atak tworzy ochronę, że misja naprawia. Zresztą tego demona wypuścili biali. Zobacz sobie serial Good Omnes (Dobry omen) albo The Lost Girl (Zagubiona tożsamość).

Bogdan: Stróż porządku to stróż chaosu, tak już przyswoiłem ten wgląd.

Nikodem: Ta istota „nakręca cię” na stare.

Bogdan: Czy to jest Jan?

Nikodem: Żeby nowe nie zainspirowało. Jan nie.

Wyciągnij rękę i dotknij wibracji, poczuj co to za energia. Wtedy twoja podświadomość się nauczy.

Bogdan: Nie wiem, wszyscy wielcy gracze zostali rozebrani, nie wiem o co zahaczyć.

Czuje ciepło w dłoni.

Nikodem: Tak powstanie świadomość rozróżniająca: aha, to jest taki byt, taka istota, ma wibracje taką i koduje mnie w to i tamto.

Bogdan: Pozwalam sobie.

Nikodem: Wstań. Zrób pajacyki, przysiady.

Dopóki z kimkolwiek walczysz (nie ważne czy to walka fizyczna, energetyczna, emocjonalna, myślowa) to się nie uwolnisz, bo to jeszcze bardziej „grzebie” i przykleja. Powiedz sobie na głos: „Moje serce jest pełne miłości i zrozumienia. Serce <…> jest pełne miłości i zrozumienia”. I tak kilka razy.. aż wyjdzie z brzucha.

Bogdan: Chyba najbardziej walczę ze starym sobą, obrazem siebie i świata, niespełnionymi marzeniami, ambicjami, wyzwaniem jest zwinięcie tego, zintegrowanie.

Nikodem: Powiedz tej istocie: zwalniam siebie z widzenia w tobie brata, przyjaciela podsycającego motywacje do walk, walki z czarnymi. Jestem wolny od tego myślenia i reagowania.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: Dodaj: jestem wolny od twoich energii, postaw, rzeczy; jestem wolny od podsyłania w moją przestrzeń demonów, które potem mam uwolnić, z którymi mam się skonfrontować żebym wierzył że świat nie będzie wolny dopóki nie wytępimy ostatniego. Rozumiem, że to brzmi jak ślub bodhisattwów, którzy się nie oświecą dopóki ostatnia czująca istota się nie oświeci. Uwalniam ten supeł i ten kod z siebie.

Tym istotom pozwalam być, tak jak sobie pozwalam być. Rozumiem, że biali podsycają czarnych, a czarni białych i w ten sposób ich spirala się nakręca. Wychodzę z tego.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: I teraz rozumiesz czego uczę i co pokazuję?

Bogdan: Wychodzę z tego. To jest rozwiązanie, którego szukaliśmy jako biali.

Dużo puściłem w tym wcieleniu, ale dalej się uczę, to nie jest tak, że teraz już wiem.

Nikodem: Dlatego powstała droga środka i „wyśrodkowane” gęstości. Dlatego moja dusza (cała istota) spełniała rolę mediatora między białymi i czarnymi, ale też wolnymi istotami i siłami dużo starszymi niż my sami.

Bogdan: Ja przecież tego nie zwalczam.

Nikodem: To co Lucyfer i Yavanna (Rozalia) ci oferowali to po prostu stare, stary sposób myślenia. Rok temu wypunktowałem ich wyższym częściom wszystkie błędy, zwisy, za i przeciw. Nie mieli nic do powiedzenia, żadnej kontry, poza walką i próbą zdominowania, manipulacjami, oczernianiem mojej całej istoty i też manipulacjami i opętywaniem najbliższych.

Bogdan: Mam wrażenie, że teraz bardziej mówisz do mojej duszy niż do mnie.

Nikodem: Mówię do całej twojej istoty. To nie jest tak, że na wolność trzeba sobie zapracować, karmę odpracować, rozwiązywać każdy sznur ze wszystkimi. Nie, bo to się nigdy nie kończy.

Bogdan: To jak inaczej?

Nikodem: Nie oddajesz żadnej istocie swoich cząstek podświadomych, energii i nie stawiasz nikogo na piedestale. Przede wszystkim kiedy czujesz akceptację w sobie dla innych, nie reagujesz na cudze zaczepki, próby zdominowania i podporządkowania (patrz opracowanie o hierarchii dominacji w artykule Yin-Yang), to znaczy że masz zgodę dla siebie samego. Nie ma w tobie również rywalizacji ani wchodzenia w gry: góra – dół, ja wiem – ty nie wiesz, ja dobry – ty zły, wina – kara. Akceptacja rodzi przestrzeń, która pozwala na zrozumienie. Mieczem i siłą, rywalizacją siłową i intelektualną, mocami i magią nic nie urodzisz. Jedi nie byli lepsi od Sithów, bo również trzymali miecze w dłoni. Trzeba się uwolnić od myślenia: białe dobro i czarne zło, to jest jedno i to samo.

W czarnym i w białym występuję element dumy, pychy, niskiego wizerunku własnego i nawyków wypracowanych przez wcielenia. Niestety ani srogi ojciec ani czuła matka tego nie pozbawiają. Chodzi więc o to, aby dana istota dobrze się czuła przy tobie, nie czuła się oceniana ani krytykowana. Siły czarne i białe słuchały mojej istoty, bo ich nie oceniałem, ale wymagałem „wyjścia” z ich baniek, czyli stref komfortu. Bo nawet jeśli nie ma już Białego i Arymana, czyli można powiedzieć głównych twórców podziału – przynajmniej nie ma ich w takiej formie, jakiej byli wcześniej, to ich postrzeganie i nawyki są odbite w istotach a to jest echo rozsiane po światach i wszechświatach. Bardzo często biały nie wie, że jest biały i korzysta z tej filozofii życia i budowy społeczności; podobnie jak nie zawsze czarny wie, że jest czarny i korzysta z tej filozofii życia i działania. Dlatego moje jaźnie, ale nie tylko, wysunęły wartości, sposoby radzenia sobie z tym podziałem. I to nie jest pierwszy wszechświat, ale pierwszy, który dotyka wielu wymiarów i gęstości, jaźni. Bo niegdyś faktycznie – udawało się zjednoczyć różne rasy czy wyrzucić poza krańce świata białych i czarnych, ale wszystko to wracało w kolejnym świecie. Teraz zmiany są od „góry” zrobione, ale dół mocno zaburzyli „walczący bogowie”, a raczej szaleństwo „gadziego mózgu”. Był pomysł uczenia „scalania” z wyższymi częściami siebie, ale sam widzisz, że przez: system, struktury, sznury, portale i pieczęcie, czyli filtry. Najciekawsze jest też to, że najwyższa część Yavanny i Lucyfera, ale też przebudowanego do zera Sandalfona i Metatrona inaczej działają i myślą niż ich niższe części (ciała, jaźnie). Tylko nie wiem czy oni nie mają tam kodów na „miłość czystą”, czyli na energie Yavanny i Lucyfera. Ale to jest ich bajka.

Bogdan: Czuję się lżej po tej sesji, taki szerszy, dalej mi piszczy w uchu.

Chociaż nie wiem co od kogo uwalnialiśmy. Rok temu miałem obraz mojej wyobraźni, miałem odnośnik co i jak, a teraz tak znikąd to wyszło i po omacku.

Nikodem: Już w ostatnim uwolnieniu coś latało koło ciebie i byłeś podczepiony do tej struktury, miałem nawet zapytać o ten channeling, ale to nie był czas.

Bogdan: Jeszcze tego się uczę, wcielam w życie. Rozumiem koncept, ale w ciałach są jeszcze echa.

Zdziwiło mnie to, bo myślałem że wszyscy „główni” i te struktury zostali rozebrani, a tu jednak ktoś został. Nawet nie byłem świadom kto.

Nikodem: Cała nauka na tym świecie opiera się o prosty wzór, wzór dziecka, które było katowane w dzieciństwie i nagle to dziecko słyszy, że w innym domu jest miłość, akceptacja, rodzice pomagają realizować się dziecku. To skrzywdzone dziecko, które nie dość że realizuje plany przodków, wierzy w odrabianie i karmę, patrzy na taką rodzinę pełną miłości i nie wierzy. Widzi to, dotyka tego, ale nadal nie ma wiary, jest zaprzeczenie. Kiedy jednak w życiu tego dziecka zaczyna się potęgować dobro, miłość, ma dobrego partnera, jest i samorealizacja, często uruchamia się program sabotowania siebie i swojego życia. Tak działa podświadomość – arymaniczny pomysł i struktura w naszym ciele – która z jednej strony reguluje, z drugiej – co widać – zatrzymuje na starym, na lojalności wobec krzywdy przodków i karmie. Napisałem ważny artykuł O miłości, poświeceniu i współwinie, to opracowanie tłumaczy działanie filozofii białych i czarnych oraz jak z niej wyjść.

Bogdan: Zrozumiałe.

Nikodem: Wiele istot dosłownie „kosi konkurencje” lub ją asymilują (czytaj: zjadają). Sandalfonowi powiedziałem: „Chcesz takie wcielenia, które stawiają cię na piedestale boga, zbawiciela, odkupiciela, mesjasza, spoko, jest dużo planet i wszechświatów”, ale w nowym nie ma to miejsca, to jest wolne od takich postaw i wizji, wszczepów. Kiedy mu tak powiedziałem, poleciał do Jana i Yavanny i nagle zaczął im pomagać. Podobnie było z wieloma tzw. „oświeconymi”, którzy nagle straciliby wcielenia jako guru (btw. co to za oświecony co szuka wcielenia jako guru). Utrata gruntu pod nogami i pozycji, mówi bardzo o tych istotach, o tym co jest naprawdę ważne dla nich. Ale dotyczy to tylko części z nich, czyli tych którzy najmocniej odcisnęli się w tym świecie, czytaj: mają najwięcej do zrozumienia i uwolnienia.

Te istoty potrzebują czasu, co nie znaczy, że reszta ma czekać na nich lub na ich kolejne kreacje.

Bogdan: Kim ja byłem w tym wszystkim? Dlaczego mam takie powikłania z takimi zawodnikami?

Nikodem: Dodajesz sobie teraz do dumy?

Bogdan: Nie rozumiem po prostu.

Nikodem: Zrozum siebie. Potrzebujesz siebie i zacząć kreować, tworzyć, żyć, a nie wzmacniać ich kreację i ich wizje. Bo to tylko na tym polega.

Bogdan: Byłoby łatwiej gdybym miał odnośnik gdzie w tym byłem, z jakimi cechami, dlaczego się na to zgodziłem, w jakich zależnościach.

Nikodem: Nie. To co mówisz to pułapka umysłu; jeszcze to muszę wiedzieć, jeszcze to odkryć. Przecież doskonale wiesz kim jesteś i co robiłeś i z czego się uwalniasz teraz.

Bogdan: Nie chodzi mi od dumę, bo z czego być tu dumnym? Chodzi mi o to, że na ślepo i po omacku to wszystko.

Nikodem: Podsyłają ci, wysyłają na misje i odbijasz się jak ping-pong. Żeby decydować trzeba z tego wyjść, zrezygnować z zysków, ale wtedy dusza czuje się inaczej, sama, traci prestiż, miejsce w hierarchii.

Dodaj do uwolnienia: Przestaje dawać zgodę na rozmowy z nimi, z ich posłańcami, botami, egregorami, astralami czy z nimi samymi. Wycofuję z tego, ich światów i ich wizji całą swoją energię. Rezygnuję z ich światów, wizji, misji, z ich metod, ścieżek, wglądów.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikodem: …bo wybieram swoje, własne, bo wszystko mam w sobie. Przyjmuję, że to swoją wolą stwarzam i swoimi decyzjami kreuje. Zwalniam nawyk realizowania cudzych zamierzeń, planów, misji. Uwalniam to z siebie na wszystkich poziomach.

Bogdan: <przepisuje>.

Jedyne co wiem to ten wzór stróża porządku, którym się kierowałem. Ale kim byłem, w jakim ustawieniu do kogo, nie wiem. Nawet nie wiem kogo dzisiaj uwalnialiśmy.

Nikodem: Dalej: zwalniam kod, że jestem ślepy i robię na ślepo, że nic nie wiem i potrzebuje kogoś i czegoś żebym wiedział. Przecież wiem i czuję, to się dzieje, bo tak decyduję.

Bogdan: Poczułem ciepło w czakramie sakralnym.

Nikodem: Brawo. Wraca ci moc sprawcza.

Jedziemy dalej. „Przyjmuję, że jestem takim samym stwórcą, kreatorem co najstarsi lub ci których postawiłem na piedestale”.

Bogdan: <przepisuje>.

Nikdoem: Chodzi o to, że tak samo jak oni możesz tworzyć, kreować, działać, materializować, powoływać, wprowadzać w czyn. Cała ta „banda bogów” oni zwyczajnie odcinali każdą jaźń od siebie i podtrzymywali to odcięcie. I kiedy energie schodziły z najwyższych poziomów, oni je przejmowali i według swojej woli rozsyłali niżej (czytaj: obdarzali). Stąd „przebudowy”, bo tam „najwyżej” cząstki świadomości, jaźni się nie rozwijały, nie było przepływu góra – dół, dół – góra.

W tym dualnym systemie jest tak, że tylko parę istot tworzy nowe światy i jak ping – pong realizujesz ich pomysły systemowe, bo to cię ma „wychować” (patrz dział manipulacje na mojej stronie Duchowy Matrix).

Dobrze, bo czuję, że te istoty w twojej głowie się zmniejszyły. Super.

Bogdan: Nie wiele zrobiłem, mój główny udział w tym to decyzja by przyjąć pomoc od ciebie.

Dziękuję.

Nikodem: Umniejszasz sobie, czasem przyjęcie pomocy to największa decyzja. Jak się możesz docenić teraz?

Bogdan: Nie mam rozbudzonego jasnowidzenia, ale dążę w tym kierunku by móc uwalniać te rzeczy świadomie, na podobnym poziomie co Ty i Twoje ekipa.

Nikodem: Za co się docenisz?

Bogdan: Doceniam w sobie to, że mimo tego całego uciekania, skreślania siebie, negowania siebie, niszczenia siebie nie poddałem się, pracowałem nad sobą i przyjąłem pomoc.

Nikodem: Dzisiaj uwolniłeś misje i misyjność, walkę która pompowała wizerunek własny i potrzebę przynależności. I pozwoliłeś sobie zrobić miejsce na nowe, nauczyć się nowego. Czasem podczas takiego „gigantycznego” uwolnienia, bo to uwolnienie takie było – jest zwis, zawias i koniec.

Bogdan: Doceniam siebie, że idę własnym rytmem. Jestem materialnie niezależny i mam własną przestrzeń.

Nikodem: Trzeba być bardzo odważnym by temu co budowało twoją istotę, powiedzieć: dość, uczę się co naprawdę należy i pochodzi ode mnie, a co wpoił mi system dualny, misje dla Białego i białych.

Bogdan: I i też doceniam siebie, że ciepło to mój główny towar eksportowy.

Nikodem: Strażnicy pilnują, a ty im powiedziałeś grzecznie: papa. Nie uciekasz to jest twój atut i analizowałeś sytuację, byłeś świadomy, nie odwracałeś głowy.

Bogdan: Dobrze, przyjmuję komplement.

Nikodem: Było opętanie, zależność od struktury, od energii lucyferycznych; potem ten demon nie wiadomo skąd (to znaczy ja wiem, że wibrował portal obok ciebie), później ta biała przymilająca istota. I nic. Szukałeś, próbowałeś puścić, zobaczyć.

Sam decydujesz co jest dobre, co ci służy, a co nie, czego nie chcesz.

Bogdan: Uczę się. W końcu będę jasnowidział, świadomy płaszczyzn subtelnych.

Nikodem: Przecież widzisz i czujesz.

Bogdan: Nie potrafiłem rozpoznać tych istot.

Nikodem: Bo one się kamuflują, wpływały długi okres na twoje energie, opętały całą oś i ciała subtelne. Mało osób, które ma ingerencje, opętanie jest tego świadoma. Dlatego jest potrzebna pomoc lub superwizja (ktoś kto sprawdzi, zeskanuje, podsumuje, pomoże). Jak ktoś jest zamknięty w danym systemie to jak ma zobaczyć. Musi być ktoś niezależny, z zewnątrz.

Warto mieć na uwadze, że dusza zależna może nam kogoś „podesłać” do pomocy, a ta osoba, podobnie jak i my, zależna i tylko „klepie” po plecach. Musi być intencja poznania i uwolnienia, głęboka intencja.

Bogdan: Dlatego nie waham się dopytywać.

Nikodem: Też atut, czyli konfrontacja z wyidealizowanym obrazem siebie i swojego postrzegania.

OK. Mam takie wrażenie, że dzisiaj urosłeś energetycznie.

Bogdan: Dziękuję za dzisiaj. Postaram się kiedyś też dać komuś coś co Ty dałeś mnie: świadomość, uwagę, wgląd, pomoc w oczyszczeniu.

Nikodem: To jest ten stary nawyk z kolegą i jego problemami. Nie musisz, po prostu przyjmij.

Bogdan: To łapczywie biorę. Pozwalam sobie.

To też był takie subtelne podziękowanie, że robisz coś wielkiego. Chciałem ładnie w słowa ubrać

Miłego dnia! Do następnego.

You may also like