Home Opętania i ingerencje - uwolnienia Relokacja części archontów – praca subtelna

Relokacja części archontów – praca subtelna

by admin

Kilka dni przed wykonaniem poniższego uwolnienia w mojej przestrzenni pojawiły się istoty. Jedna przypominała drako (takie połączenie jaszczura ze smokiem), druga wyglądem nie różniła się od jaszczura chodzącego na dwóch nogach, trzecia istota była bardzo świetlista. Popatrzałem subtelnie na te istoty i zapytałem: „Czego chcecie?”, „Czego szukacie?”. Nic nie odpowiedzieli tylko odlecieli. W ten sam dzień napisał do mnie współpracownik, cytuję: „Poczułem kilka istot obok siebie. Nie odpowiadali na moje pytania tylko coś badali”. Umówiliśmy się na sprawdzenie tematu.

Nikodem: Przeczytałem swój artykuł o archontach, jaki napisałem kilka miesięcy temu.

Marcin: Czułem w ciągu dnia te istoty, ale one się nie zbliżały tylko obserwowały z dystansu i coś później omawiały między sobą.

Nikodem: Widocznie czegoś chcą.

Marcin: Ale czego, że ich zdemaskowałeś w artykule?

Nikodem: Nie ja pierwszy. Jest wielu ludzi, którzy zajmują się tym od lat.

Marcin: Fakt.

Nikodem: Tylko jak to opisałem i zbadałem z trochę innego punktu widzenia.

Marcin: Inni chyba nie odczuwają albo nie widzą, że coś lata obok nich.

Nikodem: Dobrze. Jedziemy.

Zapraszamy teraz przed siebie te istoty, drako i jaszczury, które skanowały i obserwowały nas wcześniej.

Marcin: OK. Zbliżyli się.

Nikodem: Możecie się pokazać w swoich prawdziwych formach, bez przykryć. Nikt tutaj nikogo nie atakuje. Dobrze wiecie.

Marcin: Prawda. Rozmowa i wyjaśnienie: o co wam chodzi?

Nikodem: Przychodzicie jako wolne istoty i jako wolne odejdziecie.

Marcin: Patrzą się i coś między sobą ustalają.

Oni mówią, że pracują dla systemu (nie tylko ziemskiego).

Nikodem: Rozumiem. I czego chcecie?

[jak masz informacje od nich i mówią do ciebie to śmiało pisz]

Mnie się jakoś boją.

Marcin: Widzę ich, ale oni nie są wylewni.

Dlaczego nie chcecie rozmawiać z Nikodemem, o co się obraziłyście?

Coś, że ludzie niekoniecznie muszą wszystko wiedzieć. Nie tak miało być.

Nikodem: Nie wszystko jest o nich napisane. Dobrze wiedzą.

Marcin: „I tak za dużo”. Większość ludzi i tak nie interesuje się tymi tematami, żyją sobie beztrosko w matrixie.

Nikodem: Kto ustala „za dużo”. Od kogo pochodzi norma „za dużo”?

Marcin: Dobre pytanie.

Wczoraj ich było trzech, dzisiaj widzę tylko dwie istoty.

Nikodem: O co wam chodzi? O mój styl pracy i uwalniania, bo on dotyka prawdziwie uwolnionych nici karmicznych i zbiorów podświadomych? O to, o co oburzał się wasz zwierzchnik, Metatron?

Mają się wszyscy pojawić przed nami, teraz.

Marcin: Oni mówią: „Jak wam się nie podoba, to nie musicie się tutaj dalej wcielać”.

Sprawdzacie ile wiem? Po co te skany?

Nikodem: Mówię do nich: „Czy wiecie kto stworzył pierwotnie ten układ słoneczny?”.

Rozumiem dlaczego oni mają taką postawę: po co skanowali, obserwowali. Oni nie rozumieją, bo patrzą na energie niższe i nie widzą tego, co jest wyżej. Oni nie rozumieją: skąd pochodzi moc, energie, kreacja, siła. Z ich poziomu jesteśmy jak mrówki, ale kiedy pojawimy się na ich poziomie lub zaczniemy rozmawiać z wyższego, wtedy zaczynają traktować jako kogoś „wyższego” lub przynajmniej równego. I chyba wiem dlaczego tutaj przyszli.

Marcin: Mówcie prosto z mostu: o co wam chodzi, kto wam nakazał tutaj przyjść.

Nikodem: Chcą tego samego… co insektoidy.

Marcin: Naradzają się. Dziwni są.

Nikodem: Oni myślą kolektywnie.

Marcin: Ciężko ich wyczuć.

Nikodem: Dobra panowie. Podchodzę do was subtelnie i dotykam. Stójcie.

Zwracam wam osobny głos i osobny umysł. Jesteście rozdzieleni i samodzielni.

Cały ten szkielet subtelny nad wami uwalniamy i rozpuszczamy.

Macie dwie minuty na wyrażenie siebie lub rozchodzimy się do siebie.

Marcin: No właśnie.

Nikodem: Zauważ, oni powiedzieli: „Nie musicie się wcielać więcej, możecie wybierać”. Oni tak argumentują i myślą, czyli kiedy to odwrócisz: oni dopiero uczą się czym jest wolność, co to jest wolność i wybór. Ja piszę artykuły jako istota wolna, wielowymiarowa. Ich myślenie przypomina zachowanie Jaffa, którzy byli sługami Władców Systemu w serialu SG-1. Jaffa byli zniewoleni i sami zniewalali miliony istot na tysiącach planet. Dopiero Tau’ri, czyli ludzie żyjący wolno na Ziemi (główni bohaterowie) pokazali Jaffa czym jest wolność i jak walczyć z Władcami Systemu. Jaffa później uczą się wolności, ale zaraz przeskakują pod kolejne zniewolenie (ORI). Trzeba się tu zastanowić żeby nie powtórzyli tego błędu.

Czy wy chcecie rozmawiać z moją duszą? Ma się pojawić w tym wymiarze i miejscu?

Marcin: Jeden powiedział: „Tak”. A drugi powiedział, że nie ma pewności, co będzie jeśli się uwolnią.

Nikodem: Będą wolni i będą robić: co chcą, z kim chcą i gdzie chcą. Nie będzie raportów, misji, nakazów, zakazów, hierarchii, rywalizacji, norm. Pewnie trzeba będzie się nauczyć korzystać ze swoich energii, a nie z energii niewolników wcielonych.

Marcin: Trzeba zwolnić wszelkie manipulacje.

Teraz poczułem, że za nimi jest większa grupa, a oni tylko na przeszpiegi przylecieli.

Nikodem: Wiem, że za nimi stoją pozostali.

Marcin: Tego drako widziałem już wcześniej, ale może są tylko podobni.

Nikodem: Oni są jak z taśmy wyjęci.

Wy chyba szukacie planety na której możecie się rozwijać i stworzyć własną cywilizacje. Już bez zasad i dawnych panów. Już bez kierowania cywilizacjami „niższymi”, ale tworzenie swojej własnej społeczności.

Marcin: Nauka od podstaw bez tych ziemskich zależności. Dobre. Czysta karta.

Nikodem: To pokażcie się wszyscy, którzy tak zdecydowali. Niech podejdą.

Marcin: Trochę strach ich powstrzymuje.

Jeden się pyta: a co jak się nie uda?

Nikodem: Wy sami wybieracie: gdzie, z kim i kiedy, nikt nie jest waszym panem, katem – jeśli tak wybierzecie.

Co się nie uda. Uwolnienie od innych z systemu, który przymusza do systemu?

Marcin: Bardziej chodziło mu chyba, jeśli inni ich zatrzymają.

Nikodem: Jaszczur zmusza jaszczura. Drako zmusza drako. Oni widzą uwolnienie w walce, sile, a to tak nie działa, bo jeszcze bardziej podłącza.

Marcin: Decyzja.

Nikodem: Po prostu wszyscy wyraźcie swoją wolę: „Tak, decydujemy się, chcemy, wyrażamy taką wolę. Wolę swojego świata i wolę wolności od tych braci i sióstr, którzy wpadli w pułapkę Lucyfera i Metatrona i tego systemu. Tej projekcji”.

Marcin: Ci którzy was ciągną, niech sobie zostaną tam gdzie są, ich wybór. Nawet jak was zastraszą i grożą wam, to nie ma to władzy nad wami. Chodzi o wasz wybór.

Coś chyba pękło w nich tylko nie wiedzą, jak się zabrać za to.

Nikodem: Mogą się zawsze pomodlić.

Marcin: Haa. Im nie jest do śmiechu.

Nikodem: Śmiało, wszyscy niech wyjdą z tego cienia. Ci, którzy chcą się uwolnić.

Marcin: Trochę ich jest.

Nikodem: Popatrzałem teraz na nich z góry. I to jest ogromna liczba.

Marcin: No.

Nikodem: Kurde… to jednak trzeba się wziąć do pracy.

Marcin: Pośmialiśmy się, a teraz na poważnie.

Nikodem: Dobra panowie. Teraz. Wyszukajcie w sobie, każdy z was: wszystkich energii w formie ślubów i przysiąg, które zmuszały was do pracy w tym obozie ziemskim. Na posłuszeństwo siłom Lucyfera i Metatrona oraz innych z dwunastu bogów.

Marcin: Pieczęcie na czakrach korony też mają.

Nikodem: Jak? Skupcie się myślowo na tym i niech to rezonuje w was. A potem chwytacie i wyciągacie. Zwalniacie jednocześnie, a zwalnianie polega na wycofaniu energii/zgody z wiary że te wibracje (kody, śluby) mają moc boga.

Marcin: Może twoja metoda z rozświetlaniem blokad własnymi energiami?

Nikodem: Jesteście równi starym istotom. Macie taką samą moc sprawczą, jak te istoty. Zostałyście jedynie oszukane i nauczone pasożytowania. To nie jest rozwój… to jest trwanie.

Marcin: Jednemu pokazuje już u góry, niech patrzą. I tak po kolei, co tam macie do uwolnienia.

Nikodem: Bardzo dobrze, pokazuj.

Dobrze. Ale w sercach mają dziury. Całą amplitudę serca mają wyłączoną.

Marcin: Muszą serca uwalniać, przywrócić swoje energie, które ktoś trzyma pod kluczem.

Nikodem: Tam jest poważniej. Zapytaj ich czy mieli kiedyś serce, czy pamiętają, co to jest mieć serce? I czy był moment w którym nie traktowali serca jako słabości?

Cząstki serc mają w skrzynkach pochowane.

Marcin: Kiwają głowami, że nie mają pojęcia jak używać serca, nigdy nie potrzebowali.

Nikodem: Jak to zrobić? Hm.

Pierwsza rzecz. Każdy łapę na serce (środek klatki, waszego szkieletu pod szyją). Te wszystkie diamenty, rubiny, holomatryce, czipy, układy scalone. Wszystko wywalać przed siebie. Całe to idzie do rozpuszczenia. Teraz. Jak ktoś nie potrafi, niech drugi w szeregu pomoże.

[z nimi trzeba jak w wojsku]

Marcin: Patrzę. Fajnie to wygląda jak to robią.

[no jak w wojsku]

Nikodem: Jak ktoś ma ochotę coś zostawić na później. Odpada.

Marcin: Mówimy papa wszystkim świecidełkom i gadżetom.

Nikodem: Tam sobie potem stworzycie, ale na innych zasadach. Teraz wyrzucacie.

Dobrze. Teraz macie dziurki w sercach. Wszyscy razem mówicie: „Wycofujemy swoje cząstki serc, cząstki uczuciowe ze wszystkich skrzynek Arymana, Metatrona, Lucyfera i innych panów, którym służyliśmy”. Wszyscy razem, jak jeden głos. I niech te cząstki pojawią się przed wami. Ale ich nie scalacie. Nigdy nic nie scalacie, bo energie mogą być zmienione, zakodowane.

Ponieważ istniejecie w czasoprzestrzenni. Cofniemy się wszyscy w czasie, każdy do swojego, do momentu wytworzenia ciała i przyjęcia ciała. Każdy z was ma teraz (dostanie za chwilę) taką możliwość. Ale. Musicie puścić kod, który mówi: „Moja przeszłość należy do boga, nie mogę tam patrzeć. Wszystko to ze swojego szkieletu wyrzucacie”.

Marcin: Dobrze idzie. Bardzo skupieni.

Nikodem: Teraz każdy z was cofa się w czasie, do swoich początków i mówicie sobie z tego poziomu, z tego czasu: „Nie, to serce jest mi potrzebne, przyjmuję, ono jest we mnie, ta cząstka jest we mnie”. Rozumiecie wszyscy? To się wydaje skomplikowane, ale takie nie jest. Wchodzicie w wibracje, cofacie się energetycznie, patrzycie na siebie z tego okresu, zmieniacie i akceptujecie zmianę. A następnie wracacie do tej chwili w czasie i przestrzenni. Każdego teraz będę pilnował. Do dzieła.

Marcin: Go.

Nikodem: Coś mówią, obawy. Tłumaczę: nikt was tam nie pochwyci. Wy jesteście tutaj swoją świadomością. I czas według tej zmiany, w waszym wymiarze od razu zaskoczy, czyli zaakceptuje zmianę. Tylko Ziemia z tego prawa jest wyłączona, czyli my musimy klepać mantry dla podświadomości. Dobrze kochani.

[po chwili]

Wracacie do mnie. Do tu i teraz. Każdy z was.

[ja ich teraz po głowach dotykam i sprawdzam wibracje]

Marcin: Patrzę.

Nikodem: Odpowiadam na pytanie. Tak kochani. Te stare kody i brak serca zapętlały wasze myślenie w społecznościach hierarchicznych, czyli to prowadziło do rywalizacji i porównywania. Tu macie (pokazuje wam w formie rot) informacje do przyswojenia.

[po chwili]

Marcin: No i git. Teraz tam jest poruszenie w tłumie.

Nikodem: Teraz galaktyka dla was. Jakie macie oczekiwania? Fizyczno – eteryczna planeta, ale nie czysto fizyczna?

Marcin: Oni się pytają: „A jaka będzie lepsza dla naszego rozwoju?”.

Nikodem: A jak czujecie, bo dla rozwoju to przecież podobno Ziemia najlepsza (śmiech).

Marcin: Dobre.

Nikodem: Żartuję. Oni odpowiedzieli na mój żart: „Nasi bracia by nas tu pilnowali i karali”.

Marcin: Niech popracują nad poczuciem humoru.

Tutaj tak, nie ma co.

Nikodem: Czuję, że potrzebujecie zupełnie innego Wszechświata. I potrzebujecie bodźców ciała, ale nie ludzkiego, ale ciała ciepłokrwistego do rozwoju was samych.

Marcin: Pewnie są jakieś kosmiczne rasy.

Nikodem: Ja im pokazuje.

Tutaj wam pokazuję Wszechświat. Teraz wejdźcie tam energetycznie, ale żeby to zrobić proszę wszystkich o zwiększenie wibracji przynajmniej do poziomu przyczynowego. Czy to jest zrozumiałe?

Dobrze. To przynajmniej do wyższego mentalnego.

[mają jakieś obawy, że stracą z nami kontakt]

Ja nie stracę z wami kontaktu. Mnie się lepiej rozmawia z istotami z tych wyższych poziomów.

[po chwili]

Dźwignęli się. Dobrze, bo to pozwoli im też przyjąć nowe ciała astralne, czyli emocjonalne. Wycofajcie teraz wszystkie pozostawione energie w niższych gęstościach starego już dla was Wszechświata.

Marcin: Łup do góry.

Nikodem: Ale tych energii nie scalacie. Z całego poziomu fizycznego, eterycznego, z całego tego Wszechświata i wszystkich poprzednich. Czy to jest zrozumiałe? Ze wszystkich rodzin, domów, istot, ludzi, ludzkości, innych istot, z całych zbiorów. Wszystko leci do góry. Całe te zimne siatki, schematy, wsparcie, jakie dawałyście swoim wcielonym panom lub hybrydom. Wszystko to rozpuszczamy.

[sporo tego]

Marcin: Uzbierało się. Trochę czasu tutaj siedzieli.

Nikodem: Teraz trzeba dotknąć tkanki Wszechświata żeby wróciła pierwotna wibracja, ale to już moja dusza zrobi.

Teraz. Popatrzcie na nowy Wszechświat. Przywitajcie się z nim, zapytajcie czy was zaprasza.

On absolutnie nie dopuści waszych braci, którzy tutaj zostali. I to przejście jest tworzone specjalnie dla was.

Marcin: Rezonuje z nimi. Zupełnie inna świadomość i intencje.

Nikodem: Teraz wejdźcie w niego, ale obniżając swoje energie. Pozwólcie sobie zrobić ciało mentalne niższe i astralne z energii serc, jakie już macie. Tu wam pokaże jak oblekać się w te ciała/ciało.

I do tej formy energetycznej jaszczura czy drako wcale nie musi być odniesienia. Może, ale nie musi.

Zwolnijcie teraz tworzenie więzi kolektywnej, symbiotycznej na ciele mentalnym i astralnym. Rozumiecie? Każdy z was jest osobną iskrą świadomości, wolą?

Marcin: Odczepiają się, fajnie to oglądać. Lepsze od Netflixa.

Nikodem: Znowu obawy. Tłumaczę. Nie pozabijacie się, spokojnie. Dla was to proces ewolucyjny, naturalny, normalny. Przecież wasze jeszcze wyższe ciała potrzebują bodźców do rozwoju. Bycie strażnikiem w obozie nie bardzo rozwijało.

Marcin: Dobre.

Nikodem: Wasze istnienie było oparte o fałszywe przeświadczenie w temacie władzy, kontroli i bycia wyższą istotą. Sami widzieliście, że istoty żyjące na Ziemi, mogą być bardziej rozwinięte, ale przez to odcięcie, mniej świadome wpływów.

Dobrze. Każdy z was ma ciało astralne? Teraz są tutaj trzy planety dla was. Każda ma inną rasę, ale wszystkie są ciepłokrwiste, są tutaj uczucia, ale bez specjalnej wylewności czy białej nieprzytomności. Poodtykajcie ich, zaproście istoty, które już tam żyją.

Widzę, że niektórzy chcieliby w ciało fizyczne, niektórzy się boją i chcą tylko na astralnej planecie, ale większość chce jednak eteryczną.

Marcin: Czyli niech wybiorą pośrodku, chyba że chcą się rozdzielić.

Nikodem: Teraz. Tutaj zachowujecie świadomość i swoją pamięć, przy każdym wcieleniu.

I jedna ważna rzecz: jeśli ktokolwiek z tych istot, tych mieszkańców lub wy sami wpadniecie na pomysł: kolonizacji, tworzenia systemów matrixowych, takich jak na Ziemi – wiecie jaki będzie odzew. Ktoś z nich powiedział: „Tu nie jesteśmy rasą dominującą”.

Marcin: Ha.

Nikodem: Tu się uczycie i czerpiecie. Widać, że część z nich pójdzie do ciała fizycznego, 70 procent do eteru, a reszta na poziomie astralnym.

Panowie. Chwilka.

Marcin: Może chcą poczuć, jak to jest mieć ciało, doświadczyć tak jak ludzie, których pilnowali na Ziemi.

Nikodem: Sprawdź tych, którzy chcą się wcielić fizycznie: dlaczego chcą to zrobić, skąd ten impuls?

Marcin: OK.

Nikodem: Panowie, ale spokojnie. Jeszcze raz. Każdy z poczuciem winy i kary w sobie, w sercu wyrzuca winę i karę przed siebie. Już. Tu nie ma żadnej drogi pokutnej.

Marcin: No właśnie.

Nikodem: Tam się paru biczowało. Ciekawe.

Marcin: Nikt was nie będzie oceniał ani sądził za to, co robiliście wcześniej na Ziemi. To już za wami, teraz zaczynacie z czystym kontem.

Nikodem: Odzyskali serce i łup! Wina i kara to nie jest miłość. Tu macie informacje na ten temat. Każdy z was niech się z tym zapozna, przemyśli.

[po chwili]

I zobacz. Przetasowało się, czyli miałem dobrego czuja.

Dobrze niech ci, co chcą do ciała fizycznego niech sobie tam idą (tu pokazuje planetę). Niech się przywitają z duszami tam mieszkającymi. Poczekamy na wasz akt wcielenia.

Marcin: Wolny wybór.

Nikodem: Zagęszczają energie.

Dobrze kochani. Reszta paczki. Ci, co wybrali planetę eteryczną, ale nie tą, która jest blisko tamtych. Kochani, nie! Ta planeta (pokazuję). Machają niezadowolone mordkami, bo tam gdzie idą są mocne istoty.

Marcin: Dobre.

Nikodem: Panowie. Męczennicy chcieli na planie fizycznym, ale kozaki zawsze wybierają eteryczną. To się nie zmienia od eonów. Tutaj najwięcej się nauczycie, ale też poradzicie sobie z dumą. Zaproście teraz te istoty z tego planu przed siebie.

Marcin: Męczennicy chcieli teraz doświadczyć tego, co ludzie na Ziemi, ciężar fizyczności. Chociaż tam zupełnie inne życie, nie ma porównania.

Nikodem: Ziemia jest unikatowa na skalę wielu Wszechświatów, miliardów planet.

OK. Te istoty rozmawiają z nimi.

Marcin: Taki „psychiatryk” Wszechświata.

Nikodem: Muszę tam dodać: jedni uczą się od drugich. Mówię do „przywódcy” tej planety: „Niech oni tacy są, bo potrzebujecie ich przebiegłości, sprytu i intelektu. One znowu potrzebują uczuć, serca, rodziny. To wam posłuży”.

Marcin: Jedni i drudzy czegoś się nauczą.

Nikodem: Dobrze. Panowie możecie obniżać swoje wibracje do poziomu eterycznego. To jest wasz nowy dom. Śmiało. My tu poczekamy.

Marcin: Win – win.

Nikodem: Ładnie. To jest piękny proces, bo ta planeta odżywa, dostaje zastrzyk energii, bo oni są mocni, nie ma co. Zresztą każda wcielona dusza jest jak taki promyk światła, który wnosi w świat.

Marcin: Fajnie się na to patrzy.

Nikodem: To teraz ci, co stoją za nami.

Marcin: Panowie oświeceni?

Nikodem: Kochane Niziołki. Wy to tak lubicie poziom astralny, co?! Możecie kontrolować.

Jak to jest z wami?

[przeskanuj ich energie i popatrz czy nie mają czegoś obcego, jakiś planów Lucyfera czy innych istot?]

Marcin: Nie chcą zaniżać swoich wibracji…

Nikodem: Bo tutaj teraz została szlachta.

Marcin: Oni chcieliby kontrolować pozostałych.

Nikodem: Chcieliby.

Kochani. Wpuściłem was do tego Wszechświata, a wy macie intencje nie do końca jasne.

Marcin: Siedzą w nich programy i kody.

Nikodem: Wiem, że macie schowane swoje ciała, macie zapisy swoich starych technik. Panowie i panie, szanujmy się!

Marcin: To nie na zawsze. Jak wam się nie spodoba to się wcielicie gdzie indziej. To nie system Ziemski. Nikt was siłą tu nie będzie trzymał. A może się wam spodoba. Chyba że chcecie wrócić do walki o zasoby?

Nikodem: Ładnie. Ja to widzę tak: zostawiam was tutaj i wy się rozkładacie w gęstościach, podpinacie pod ciała swoich braci. Wiecie. To trochę przypominałoby Endera, który „odrodził” Królową Kopca. One zaczęły żyć, ale czy wygrała miłość i dobro, czy natura do podboju Królowej Kopca?

To jakie były wasze intencje, kiedy poszliście za grupą waszych braci? Wy przechodzicie lekcje i pozwólcie sobie na lekcje. W tym starym zachowaniu nie ma nic, co mogłoby was rozwinąć i rozbudzić wyższe uczucia, usamodzielnić.

Marcin: Dokładnie, powtarzając stare nawyki niczego nowego się nie nauczycie.

Nikodem: Oni by chcieli wrócić tutaj.

Marcin: Na Ziemię?

Nikodem: Tak. Nie da się, bo wasze wibracje są już inne. To nie jest ta częstotliwość.

To jest dla was lekcja. Wpadliście w pułapkę jaką sami zastawiliście na innych.

Marcin: A czy nie chcieliście zbierać informacji o waszych braciach dla kogoś i na tym budować?

Nikodem: Proszę o opiekunów tego Wszechświata i jego porządku. Zapraszam ich do siebie.

Marcin: Może to tylko jakiś stary program was powstrzymuje, że nie możecie przestawić myślenia na nową jakość, nowy Wszechświat?

Nikodem: Trzeba ich przycisnąć, czyli doświadczą tego, co sami robili.

Marcin: Może taka wola ich wyższych jaźni, żeby doświadczyli tego, co sami robili. Chociaż tam nikt się nad nimi nie będzie znęcał.

Nikodem: Moja babcia powiedziałaby: „ancymonki”.

Uwalniacie ze swoich ciał wszystkie śluby wobec starych panów i praw.

Marcin: Ciekawi są ci strażnicy albo bardziej opiekunowie Wszechświata. Znaczy ciekawie wyglądają.

Nikodem: Oni mają pewne właściwości dlatego ich zawołałem.

Oni nie mają przestrojonego umysłu na nowe myślenie, bo ciągle tkwią przy tych (Ziemskich) wibracjach i zasadach. Wszystko wyrzucacie, wszystkie zniekształcenia, zamazania, soczewki, czipy, wszystko co nie pozwalałoby wam doświadczyć tego życia. Wszystko co odgradzałoby was od uczuć, emocji, nowej perspektywy widzenia przyczyn i skutków, które wychodzą poza obraz biało-czarny. Po za to, co wam zakodował Metatron, Belial i Lucyfer.

Marcin: Jeden ze szlachty się chyba przełamał i pójdzie na to.

W kupie siła, razem puszczacie.

Nikodem: Wszystkie kody że żyjąc i inkarnując w ciele fizycznym się splugawicie do kosza.

Marcin: Typowo szlacheckie podejście, dla nich fizyczność to plebs.

Nikodem: Dobrze. Zmieniła się wasza wibracja. Brawo.

Marcin: Można? Można! (śmiech).

Nikodem: Faktycznie. To jest arystokracja wśród drako i jaszczurów.

Marcin: Pewnie jacyś pierwsi z produkcji. Gdyby nie byli ciekawi to by nie poszli.

Ale i tak ich zatrzymywały kody i programy.

Nikodem: Jak wszystkie dusze.

Kochani. Tak jak na Ziemi podyktowaliście. Michael Newton napisał o pokazywaniu możliwości wcieleniowych: „Bramka numer 1, numer 2 lub numer 3”. Więcej wyborów nie ma.

Marcin: Ups. Ha.

Nikodem: [ja ich przyciskam]

Marcin: Widzę.

Nikodem: Dobrze. Jeden idzie na plan fizyczny. OK.

Zanim się tam wcielisz, proszę opiekuna tego Wszechświata o zdjęcie z ciebie tej potrzeby tworzenia kasty i potrzeby kontroli swoich, którzy się tam już wcześniej wcielili. Żeby nie było religii. Chociaż na tej planecie ciężko byłoby o to.

Marcin: Tak mi przeszło przez myśl, to nie ziemskie standardy.

Nikodem: Bo oni wcielając się tam i tak zachowują swoje ja, pamięć, czyli nawyki. To jest zupełnie inne budowanie społeczności. Na Ziemi masz ujednolicenie nie tylko przez ciało człowieka, ale przez podświadomość zbiorową i blokowanie pamięci oraz programowanie (dziedziczenie) po przodkach.

Marcin: Ciekawe.

Nikodem: Taką informację musiałem dać temu opiekunowi, bo oni pochodzą stąd.

Marcin: Git.

Nikodem: OK. Wcielił się, a pozostali?

Marcin: Mówię im, że poziom eteryczny dobry na początek.

Nikodem: Oni i tak kozaczą, bo widzą, że tutaj jest „łatwo”. Ten Wszechświat ma wysokie wibracje.

Oni pójdą na trzecią planetę. Tutaj. Chodźcie.

[po chwili]

Ależ oni dziękują.

Marcin: Haha.

Nikodem: Bo ten, który wcielił się fizycznie był ich liderem. A oni mogą się wcielić na tą największą planetę w tym Wszechświecie.

Marcin: Aha. No to życiowa szansa przed nimi.

Nikodem: I wydaję mi się, bo tam żyje się bardzo długo, inaczej czas płynie, że oni się wszyscy i tak spotkają. Tam będzie unifikacja potem całego Wszechświata, żeby wibracje się zwiększyły. Najwięcej pracy będą musieli i tak wykonać ci, wcieleni na planie fizycznym. Piękny i nowoczesny proces.

Marcin: Ale te światy nie mają kontaktu ze sobą?

Nikodem: Planety nie mają kontaktu teraz, ale tam w łatwy sposób będą się przenikać. Plus planeta przy ogólnej świadomości przeskoczy. Ewolucyjnie to potrwa zanim się złączą.

Marcin: Ciekawe to wszystko.

Nikodem: To są chronione światy, pilnowane, nowoczesne, bo są inaczej kreowane niż wcześniejsze Wszechświaty.

OK. To dziękujemy temu opiekunowi za pomoc i sprzątamy po nich wszystkie energie, jakie pozostawiły te istoty.

Marcin: Niech się dobrze bawią i doświadczają nowego.

Nikodem: Koniec.

Marcin: Śmiać mi się chciało kiedy napisałeś o tych, co się biczowali. Naoglądali się na Ziemi różnych cudaków.

Nikodem: Akurat tych wyczułem. Tam jeden normalnie miał głowę spuszczoną i takie energie: „Bijcie mnie”. Dlatego ich zatrzymałem, bo oni z takimi postawami obniżyliby wibracje planety i populacji. Tylko, że na „jednego złego” jest tam dziesięciu dobrych. Dlatego sobie poradzą.

Obecny Wszechświat – mimo braku wcieleń – bardzo zmienił tych archontów, duże piętno zostawił.

Marcin: Tym bardziej że mają pamięć zachowaną, będą mieli porównanie za jakiś czas, jak pożyją to im perspektywa się zmieni.

Nikodem: Patrzę jeszcze czy wszystko domknięte i czyste.

Marcin: Fajnie było popatrzeć i brać w tym udział. Pokazać im to i owo.

Nikodem: Taka natura. Dobrze ci poszło.

Marcin: No, ale ja bym ich po Wszechświatach nie oprowadził.

Nikodem: Tutaj trzeba zrozumieć temat wolności i przestrzenni, czasu i gęstości, gęstości poza czasem – to jest nieskończone.

Marcin: Wiesz tutaj większość ludzi jest skupiona na życiu fizycznym, pracy. Jakaś część się bawi w duchowość, reiki, medytacje, ale ilu chce wiedzieć, co jest poza Ziemią czy tym Wszechświatem? No, ale każdy ma swoją drogę rozwoju.

Nikodem: Zobacz jak koduje się ludzi. Michael Newton w swoich książkach (miliony sprzedanych kopii) opisuje jak dusze pytają się swoich przewodników czy mogą się wcielić gdzie indziej. On tam podaję kilka innych planet, ale zawsze z powrotem na Ziemię.

Marcin: Dobrze wiedzieć, że jest miliony innych planet gdzie można polecieć.

Nikodem: Ja myślę o tym, czemu dusze nadal patrzą w dół, na światy, planety. Nawet jeśli one są wysokowibracyjne. Przypomina to trochę nałóg, uzależnienie. Tworzenie światów i Wszechświatów, nowych założeń przyczynowo – skutkowych, nowych ras… to się prawdopodobnie nigdy nie skończy.

Marcin: No coś w tym jest.

Nikodem: Wcielenie przypomina zachowanie narkomana, który bierze działkę.

Marcin: Głód doświadczeń.

Nikodem: Właśnie tutaj jest coś jeszcze. Pewnie sama konstrukcja dusz, które są tak programowane (przepraszam, tworzone) przez twórców dusz, wj, żeby zbierały doświadczenie, grzebały się w niższych światach, ciągle coś, ciągle ktoś. Kiedy jeszcze dusza weszła w towarzystwo z którym buja się po Wszechświatach raz wszystko niszcząc, by zaraz potem wszystko naprawić. To… jak to traktować: rozwój (marchewka) czy fałszywy labirynt (kij)? Gdzie w tym jest duch, mądrość, rozwój nie przez doświadczanie, ale wewnętrzne procesy.

Jest takie ćwiczenie, które można z duszą zrobić. Spróbuj połączyć wszystkie przeszłe wcielenia, wszystkie aktualne wcielenia z różnych światów, wszystkie wariacje alternatywne. To wszystko łączysz i dźwigasz do góry. Wszystko znowu dźwigasz do góry i łączysz w całość. Jaki procent się pojawia w tym zbiorze? Pewnie nie jest to sto procent! Ale tu bardziej chodzi o to założenie: skąd sto procent, co jest tym sto procent, tym przełamaniem, napełnieniem!? Myślę, że jest błąd w duszach, ale w naszych jeszcze wyższych częściach również. Rozumiem że podchodzi się z miłością i do miłości we wszystkim, do całego istnienia, ale trzeba zacząć traktować siebie jako wystarczająco rozwiniętego, a nie jak narkomana szukającego działki (przeżyć, jazd, rzeczy do naprawy, światów do zniszczenia, o nowe ciała, o nowe możliwości itp.). I tak dusze muszą być tworzone, bo większość dusz ma postawę: mało, źle, nie tak, jeszcze to, jeszcze tamto, więcej. Jest to zrozumiałe? Tak, jakby dusze miały biegun w dół, a nie w środku (od) siebie. Również dusze muszą przestać być instrumentem karmicznym, łapaczami doświadczeń dla wj, bo nie ważne ile zrobisz i przepracujesz z duszą, kiedy dusza ma błędne założenia w sobie, w swoim rdzeniu, cokolwiek zrobi ciało wpłynie na warstwy duszy, może nawet na jej rdzeń, ale sama natura (założenia) pozostają takie same. Czyli te doświadczenia, mądrość dzięki pracy będzie dalej kierowana w dół, do ulepszania dołu, czytaj: kolejnych wcieleń. Tu jest ta pętla!

Ważne, że bardzo duża część tych istot, bo były tam różne kasty, płcie, rodzaje jaszczurowatych – mają coś swojego. I wszystko to odbyło się bez białego tłoczenia: winy, poniżania, kajania, karania, oceniania lub czarnego zagarniania, wchodzenia na ambicje. Niestety wielu z nas nie miało tej przyjemności. I trochę luźniej zrobiło się w gęstościach. Dzięki.

PS

Do zastanowienia jest zachowanie lidera, który wcielił się w ciało fizyczne. Nie musiał tego robić, ale przez jego własne postawy uległ temu w co sam wierzył, czyli hierarchie, starszeństwo, mądrość innej (obcej przecież dla niego) istoty. Z drugiej strony zachował się jak lider. Odwaga.

You may also like