Home Sesje - Uzdrowienia Praca z duszą – autokreacja, mentalność niewolnika i prawa duchowe

Praca z duszą – autokreacja, mentalność niewolnika i prawa duchowe

by admin

Nikodem: Jak sny i samopoczucie?

Łucja: Snów w ogóle nie pamiętam. A samopoczucie dobre, przewaga, że jest lżej w środku.

Nikodem: Mam twój email: „Kontakt z moją duszą. Nie wiem do końca jak ma wyglądać kontakt z moją duszą i czy go mam albo czy ulegam iluzji. Jakoś z trzy lata coś tam próbowałam, jak czytałam Twoje książki. Robiłam to tak, że najpierw wchodziłam do serca, żeby je poczuć i przez serce próbowałam, to było takie odczucie jakby od serca moja świadomość podnosiła się, rozszerzała się wyżej i mrowiła mnie góra głowy”.

Nooo! W tym tygodniu miałam moment, że już krok po kroku opracowywałam działanie jak zmienić to co robię, był entuzjazm, energią siła i wolność a parę dni później już strach i bezsens.

Nikodem: Kontakt nie przez głowę, bo to jest szukanie poza sobą.

Strach i bezsens pojawił się kiedy? Po czym?

Łucja: Właśnie się zastanawiam.

Nikodem: Czuć, że w energiach jesteś uspokojona, ale i zatrzymana.

Łucja: Chyba powrót do „rozsądku”, że najpierw powinnam zrobić jedno, potem drugie. Żeby wszystkiego nie robić jednocześnie lub z czegoś nagle nie rezygnować. naraz.

Nikodem: Czyli intelekt.

Łucja: Tak.

Nikodem: A to gdzie został ten entuzjazm, radość, bo jak to pisałaś było czuć szczęście, siłę?

Łucja: Coś na zasadzie w zawieszeniu, że to nie miejsce i czas, że teraz trzeba ogarnąć tu i teraz, że są ważniejsze sprawy. Z domu wyniosłam wiele przekonań o pracy, żeby jej nie zmieniać, nigdy nie jest tak źle i jak już jest źle, to ja sobie tylko wyobrażam.

Nikodem: Oj.

Łucja: Ja to czuję tak „pod skórą” jako zagrożenie, że jak coś zmienię, pójdę na swoje, zmienię coś w życiu osobistym i zawodowym, to będę musiała stawić im czoła, całej rodzinie i ich wzorcom pracy. Mam też strach że im ulegnę i przez to sobie nie poradzę.

Nikodem: Symbioza w tym wszystkim. Gdzie samodzielność, pozwolenie na działanie indywidualne i jednostkowe? Co rodzinie do tego jak żyjesz, co robisz, co planujesz? Nawet w Biblii napisano, że „Mężczyzna opuści ojca i matkę” (Marka 10:7).

Łucja: Mam plan, wiem co mam robić. A i tak stoję.

Z symbiozą chyba jest tak, że ja przez swoje działanie pokazałabym, że oni stoją, a przecież sami mogą zmieniać, ruszać się, żyć.

Nikodem: Uważasz, że to co „was pęta” ma charakter miłych energii?

Łucja: To nawet nie stało przy miłych energiach.

Nikodem: Ale jakoś to ma miłe energie. To znaczy to się takie wydaje, takie robi wrażenie.

Łucja: W kupie raźniej.

W mojej rodzinie jest dużo zazdrości i takiego złorzeczenia. Zamiast postawy że ktoś może być inspiracją to jest szukanie, że na pewno wykorzystał, oszukał, dlaczego on ma lepiej.

Nikodem: Od dłuższego czasu rozmawiałem z twoją duszą. Chcesz zobaczyć rozmowę?

Łucja: Tak. Chcę.

Nikodem:

Ja: Czekałaś na kontakt?

D: Nie, bo bardziej skupiasz się na pracy z ciałem.

Ja: Uważasz to za jakiś rodzaj kary?

D: Nie, ale te zmiany podczas naszego cyklu pracy, które wprowadzasz są wolne. Dwa kroki do przodu i jeden do tyłu. I często ten do tyłu jest bardzo ciężki do pokonania.

Ja: Dlatego osobowość się zatrzymała, cofnęła, bo tak ją odczuwam w energiach?

D: Tak myślę. A przecież są jeszcze moje sprawy. Tylko ciało musi być „wyprostowane”.

Ja: Co teraz się stało po tej ponad tygodniowej przerwie w naszej pracy?

D: [kiwa głową] Rozdzielenie na pół, rozpołowienie.

Ja: Rodzina czy jakiś strażnik?

D: Tak. Rodzina i strażnik. Wezwali kogoś.

Ja: No i właśnie. Dlatego praca duchowa i fizyczna musi być połączona ze sobą. Ogląd z dwóch poziomów. Możesz uwolnić to rozdzielenie?

D: Sama? [zaskoczenie]

Ja: No tak.

D: Bez wiedzy osobowości?

Ja: A chcesz żeby uczestniczyła w tym procesie?

D: Tak.

Ja: Bo jednego strażnika w formie reptila uwalnialiśmy. Pilnował od wielu pokoleń połączenia. Co robi ten nowy?

D: Wszystkie słabe punkty zna, planuje do przodu, dyryguje całą rodziną.

Ja: Czyli rodzina weszła w stary schemat po zwolnieniu reptila?

D: Tak.

Łucja: Oooooo, nie wiem dlaczego, ale jednocześnie się uśmiecham i czuję wzruszenie.

Czyli uruchomił się strażnik. Skoro rodzina chce być w starych to ich decyzja, ja już nie chcę, dlaczego chcą mnie zatrzymać.

Nikodem:

Ja: Dlatego osobowość jest tak zmęczona?

D: Tak, bo nie ma czasu na regeneracje, bo jest nacisk całej rodziny.

Ja: Czyli oni reagują na każdą jej zmianę?

D: Naszą, bo na moje zmiany też odpowiadają.

Ja: W jaki sposób?

D: Podlatują, pokazują umowy (glejty), że co ja sobie myślę; jak w ogóle śmiem kontaktować się z tobą.

Ja: Jak na to reagujesz?

D: [śmiechem] Nikt mi nie będzie mówił, już na pewno nie oni. Kim oni są.

Ja: Ale jakoś cię to uderza i uderzyło?

D: Bo bardzo dużo energii idzie żeby się przebić przez te blokady, siatki, wszystko tak topornie idzie.

Łucja: Czuję wzruszenie i radość i cieszę się że moja dusza zna swoją siłę, że nie ulega jakoś poczułam ulgę, że to co robię jako człowiek nie idzie na marne. I zrozumiałam przyczynę tego zmęczenia. Nabrało to sensu, dlaczego nie mam siły do działania, w sensie że to nie moja wina, czy że to że jestem leniwa. I bardzo mnie ucieszyło to, że moja dusza równolegle też działa

Nikodem:

Ja: Może zrobimy te blokady, ciężary i siatki na twoim poziomie?

D: Tak.

Ja: Czy ty je w ogóle widzisz?

D: Nie wszystkie, jak wejdę to potem nie widzę tylko muszę uwalniać i tracić czas.

Ja: Prosisz osobowość o pomoc?

D: Nie. Jak poprosić, one nie widzą tak, jak ty?

Ja: Pokaż mi te siatki, naświetl te blokady w swoje przestrzenni.

[po chwili]

OK. Widzę. Poszukaj teraz w sobie zgody na podtrzymywanie tych siatek, bo jak widzę, tutaj są te ciężary, że energia trochę zamarza, zatrzymuje się, przestaje się poruszać.

D: Dokładnie tak. W sobie poszukać?

Ja: Tak. Zgody na to żeby te siatki istniały.

D: Mam takie przekonanie, że jestem częścią rodziny i rodzina na to się zgodziła i ja też muszę. Jestem jej częścią, trybikiem.

Ja: Serio. Ty jesteś jej częścią? Ty duchowa?

D: No moja osobowość.

Ja: No twoja osobowość, ale dlaczego duchowo to przyjmujesz? Od kiedy prawo fizyczne, które nie jest nawet prawem tylko białą zasadą społeczną na tej planecie, ty traktujesz jako prawo duchowe?

D: No, ale podpisałam te zezwolenia.

Ja: Nic nie podpisałaś tylko uwierzyłaś w zezwolenia, że potrzebujesz cokolwiek podpisywać. To wszystko się trzyma przez twoją zgodę. Jeszcze parę tygodni temu bym Cię konfrontował z tym strażnikiem. Teraz nie ma na to czasu. Bo my sami jesteśmy dla siebie strażnikami.

D: Rozumiem. Gniewasz się?

Ja: Mobilizuje ciebie. Szukaj tej zgody w sobie na to. Co tam jeszcze jest?

Łucja: Zastanawiam się to miała na myśli mówiąc że ciało musi być wyprostowane.

Nikodem: „Wyprostowane”, bo jej problemy i wyzwania wymagają silnej osobowości, charakteru, który nie lgnie do jej problemów.

Łucja: Słowa duszy, że nie widzę tak jak Ty, to echo które słyszę od początku pracy z energią, mają tylko inna końcówkę, że nie widzę jak…, nie czuję energii/nie widzę jak…., jak…., czuję się przez to mniejsza, odbiera mi to moc sprawczą, czuję się wtedy, że to co robię, robię niepełne.

Nikodem: Ale twoje przekonanie to przekonanie duszy i ono od niej pochodzi.

[Dusza wyrzuca pakty i glejty]

Ja: Co się teraz zmienia jak wyrzucasz te pakty?

D: Siatki się zmniejszają.

Ja: Nadal są przez co?

D: Moją wiarę. Wiem to od ciebie już.

Ja: Wyciągnij teraz to ziarno wiary, że takie jest prawo na tej planecie, w tej społeczności, rodzinie i życiu. I masz żyć zgodnie z tym nakazem. Nie ma czegoś takiego jak prawo w świecie duchowym. Są pewne zasady, ale prawo pochodzi z ego, buty.

D: Rozumiem. Szukam.

[po chwili]

D: Mam.

Ja: Wycofaj teraz te ziarna i do ognia wrzuć.

D: Nie mogę, bo nie będę mogła tutaj żyć.

Ja: Nie rozumiesz. Wycofaj wiarę, że to jest prawo, czyli poszukaj esencji, przyczyny, a nie skutku. Czyli szukasz informacji w sobie (przekonania), które zmusza cię do takiego myślenia, że tak masz żyć.

D: Rozumiem.

[po chwili]

Ja: No masz. Wyciągaj.

D: To się rozlecę? Mam takie przekonanie, że jak to uwolnię to się rozlecę.

Ja: To jest właśnie zabezpieczenie przed uwolnieniem. Czyli kod, który oznacza esencje wzorca/przekonania jest zabezpieczony dodatkowo kolejnym kodem.

Łucja: Czuję jakby dumę, radość że sobie teraz radzi z wyrzucaniem paktów. I jednocześnie czuję smutek, że dusza nie widzi sensu kontaktu ze mną, że to mogłoby otworzyć nowe możliwości rozwoju. Że ma takie „ja sama”, haha zresztą ja też się uczę od niedawna prosić o pomoc.

Nikodem:

Ja: Powiedz: Pozbawiam ten kod swojej wiary i mocy sprawczej.

[po chwili]

I zobacz jak się otworzyły twoje energie i czakry. Wyciągaj teraz ziarno o „prawie i nakazie żeby twoja przestrzeń indywidualna i interakcja z innymi opierała się o takie zasady i prawa”. Już.

D: Uwalniam.

Ja: Przestań się rozglądać jakbyś była złodziejem w swojej przestrzenni. Żaden strażnik nie przyjdzie, a jak przyjdzie to go uwolnisz. Co za niewolnicze myślenie.

D: Trzymam ziarna. Co z nimi zrobić?

Ja: Wykreuj przed sobą portal lub ogień i wrzuć tam. Niech się rozpuści na podstawowe atomy.

Teraz wycofaj wiarę i przyzwolenie do tworzenia takich siatek, ciężarów.

D: Szukam.

Ja: I do ognia.

OK. Masz. To teraz zbliż się niżej do osobowości i popatrz czy coś się tworzy z tego starego schematu, który się „autokreował” przez twoje przekonania. Czyli czy tworzy się siatka, ciężar i zatrzymanie energii.

D: Zaniżyć wibracje?

Ja: Tak żeby osobowość cię bardziej poczuła.

Łucja: Popłakałam się z radości.

Nikodem:

D: Też nie mam zgody na to. Na takie zbliżenie.

Ja: Rozumiem. Poszukaj więc tej pieczęci, kodu, wzorca w sobie, który zakazuje ci „być bliżej” siebie samej. Jak w sercu masz być daleko od siebie, swojej kreacji? To twoja kreacja?

D: Mam takie przekonanie, że nie może być za dużo mnie we mnie, za dużo mocy bym dała i energii.

Ja: Dalej. Co jeszcze?

D: I ta energia też ucieka potem przez siatkę i ja w sumie potem już nie chce.

Ja: Z tego co widzę i opowiadasz: zniechęciłaś się przez te blokady i „prawa” do własnego wcielenia?

D: [tak mało pewnie] Tak. Trudno jest.

Ja: Chcesz je odzyskać?

D: Tak. Ty masz moc do uwolnienia tego.

Ja: Nie, ja nie mam żadnej mocy do tego. Ty masz. Znowu taka sama zasada. Poszukaj w sobie przekonania, które podtrzymuje myślenie: że nie może być ciebie za dużo. Moją mocą jest umiejętność „wyciągania” kodów i przekonań, wiem gdzie uderzyć i jak podejść. Twoją mocą jest praca ze sobą w swojej przestrzenni.

D: Dziękuję. Mam, to było w nogach.

Ja: Zgadza się. Wycofaj to i tak naprawdę wysuń, bo to cały taki metaliczny pręt.

Ja: OK. Jak czujesz teraz nogi i podstawę?

D: Lekko, dobrze. Nic nie noszę.

Ja: Wracamy do zadania. Zbliż się do osobowości swojej, bo ona Cię potrzebuje.

D: Przez serce.

Ja: Tak.

D: Ale to oni zaraz przyjdą.

Ja: Nas to nie interesuje co inni zrobią, co chcą, co myślą. Absolutnie nic. Skup się na tym. Niech osobowość poczuje ciebie w sobie. Daj jej znać, że jesteś.

D: W jej głowie jest strach.

Ja: Normalna sprawa. Ale nas głowa nie interesuje. Serce – serce, wejdź do serca, podobnie jak osobowość musi wejść do serca.

[po chwili]

Widzę zresztą że obie jesteś poruszone.

Łucja: No czuję wzruszenie. Czuję mocno serce.

Nikodem: Bo dusze czasem czują takie „głupio mi”, bo wiem, co Ty chcesz, co chciałaś, ale ja Ci tego dać nie mogłam. I trochę ten proces jest takim przypomnieniem: „Hej, ale ja to ja, my to my”.

Niech to serce wyrzuci płacz, żal, wszystko.

Łucja: Widzę to po dialogu, bo to co pisała dusza odczuwam to też tutaj, mocno mnie uderzyło to rozglądanie się, ta postawa niewolnicza. Tak ja to ja i my to my.

Nikodem: Bo chodzi o zrozumienie. Nikt nie może Cię do niczego zmusić. Do żadnych wcieleń, do żadnego odrabiania. Żaden starszy, mocniejszy, świetlisty, przewodnik, jaszczur. Nikt.

Mogą szantażować, wchodzić na poczucie winy, zmuszać, używać siły lub marchewki. Decyzja musi pochodzić od ciebie. I Ci strażnicy tego systemu, tego Wszechświata zresztą, to wszystko jest czarne, złe, bazujące na naiwności dusz.

Łucja: Rozumiem.

Nikodem: Czyli jak jest zgoda w nas na coś, to zaczyna się dziać. Trzeba więc wycofać zgody na coś. Ale wymaga to odnalezienia tego ziarna, kodu, przyczyny.

To teraz spróbuj wejść w dialog z duszą, ale z poziomu serca, nie głowy.

[po chwili]

O właśnie. Tu jest teraz takie: „nie jestem sama”.

Łucja: Tak. Czuję ogromny ból w sercu, jakby wychodził.

Nikodem: Do duszy mówię: Tak i oboje macie energie na tworzenie, nie trzeba się przedzierać przez nie wiadomo co i budować skojarzenia, że nowe, praca nad sobą jest tak wymęczająca, że to wszystko znój i nie warto.

No właśnie. Dlatego niech ten ból wyjdzie, bo już wcześniej dałem sygnał, żeby wyszły emocje z serca, bo to blokowało wasz kontakt. Po prostu podziękuj tej emocji za to, że była, ale teraz serce jest wolne od niej.

Łucja: To było mocne.

Haha nie nadążam z chusteczkami.

Nikodem: Pięknie.

Łucja: Dziękuję baaardzo. Przyszła mi myśl, że teraz w końcu się zregeneruję, jest na to miejsce.

Nikodem: Jest, bo to były dziwne techniki i manipulacje, ale wynikające z własnej zgody, że to tak ma przecież być. No i tutaj dochodzimy do przekonania o „mądrości dusz”. No cóż. Nie skomentuje tego.

Łucja: Hahaha.

Nikodem: Na dusze tak samo oddziałują kody i przekonania, jak na nas podświadomość.

Łucja: Dobrze że teraz już jest przestrzeń na nowe. Nie czuję tego zatrzymania już tak.

Nikodem: Konfrontacji z tym strażnikiem nie zrobiliśmy, bo jak nie ma przekonania w sobie i zgody, to oni już nic nie mogą zrobić. Nie mają miejsca na to. Chociaż możemy to zrobić teraz, bo pewnie coś jeszcze wyjdzie.

Tutaj bądź uważna, ale spokojna. To wołamy teraz tego strażnika, który tkał te pola sztuczne i przeszkody, żerował na słabych punktach.

Łucja: Oo, dobrze.

Nikodem:

[obserwuje subtelnie zachowanie duszy, która wezwała strażnika]

Ja: Dobrze, nie załamuj swojego pola. Bądź w sobie. [mówię to do duszy]

Strażnik: Czego chcecie?

Ja: Po co, na co, skąd to, tego nie było.

Strażnik: ….

Ja: Duszo zrób krok do przodu i obserwuj go.

D: Strażnik się cofa.

Ja: Odbierz mu teraz prawo do ingerencji w pole, przestrzeń i czas. Już wiesz jak masz to wyrazić.

[po chwili]

D: …bo moje życie należy do mnie.

Ja: Właśnie tak. I teraz cofasz całe jego podczepienia z niższych twoich ciał i życia.

[po chwili]

Widzisz co się działo?

D: Znika to wszystko.

Ja: To teraz wypełnił to sobą. Samą sobą.

Ja: I tutaj zobacz, bo wybiło Ci kodem i przekonaniem, że zawsze masz mieć/posiadać strażnika, kogoś, kto nadzoruje. To typowo czarna blokada zakładana przez białych. Zwolnij to z nadgarstków, podstawy, serca, splotu i głowy. Już.

D: To stare jest.

Ja: Bardzo stare. Do ognia i zwracasz sobie wolność wyboru i przestrzeń, bo jako istota zawsze miałaś do tego prawo. Nie ważne co robiłaś i z kim. Do każdego doświadczenia mamy prawo i nikt nie ma prawa tego oceniać. Nikomu nic do tego.

D: Uwolnione. A co jak przyjdą ważniejsi strażnicy?

Ja: Wołaj jak potrzebujesz.

[po chwili]

Ja: No i widzisz. Wołasz, przychodzi i stoi. Pyta się: „Czego chcesz?”. Dlatego przestań myśleć w kategoriach wina – kara, wolność – opór. Jesteś wolna albo nie jesteś. Wybierasz albo ktoś za ciebie decyduje. To w tobie to jest.

D: Czyli mam prawo do różnych decyzji, zmiany planu wcieleniowego, modyfikowania swojego życia?

Ja: Dokładnie tak. Zawsze. Jak coś się nie sprawdza, świadomość wzrasta to uwalniasz, zmieniasz, modyfikujesz.

Łucja: Bardzo dużo dzisiaj się wydarzyło, Dziękuję Nikodemie.

Nikodem: Ja dziękuje.

Łucja: To do napisania, dziękuję i ty też odpoczywaj.

PS

Sesja niestety nie pokazuje samej pracy subtelnej i całych pakietów wymiany informacji między osobowością a duszą. Są to tylko krótkie zdania. Może komuś kiedyś uda się zrobić z tego większe show, obraz graficzny czy wizualny. Jednak sam styl i słowa wystarczą do tego żeby w sobie coś uwolnić. I o to w tym wszystkim chodzi.

You may also like