Home Inspiracja O niesamowitej randce, rodzinie duchowej i błaganiu o miłość

O niesamowitej randce, rodzinie duchowej i błaganiu o miłość

by admin

Zarejestrowałem się na jednym z portali randkowych. Po wstępnym ułożeniu profilu zacząłem przeglądać zdjęcia i opisy setek kobiet z całej Polski. Kilka godzin później zrezygnowany wyłączyłem stronę z myślą: „Jak znaleźć słodką igłę w stogu siana?”. W tym czasie, zamiast czekać na cud, pracowałem nad sobą pod kątem kobiet i samic alfa, czyli zdejmowałem wewnętrzne, podświadome wzorce rodowe i osobiste oraz – niestety – te zewnętrzne, karmiczne. Po dwóch miesiącach intensywnej pracy przyśniła mi się ciekawa osobowość: krótko ścięte, czarne włosy, szczupłe ciało, siła w oczach z bijącym spokojem. We śnie rozmawialiśmy długo i wszystko było inne od tego, co znałem dotychczas. Symbolika snu odzwierciedlała przepracowany temat, zgodę wewnętrzną i zewnętrzną na relacje w równości i podobieństwie.

O całej sytuacji, a nawet o fakcie zarejestrowania się na portalu randkowym, zapomniałem. Pewnego jednak razu poczułem w środku myśl: „Uruchom portal randkowy i zostaw otwartą zakładkę w przeglądarce”. Minęła godzina i usłyszałem piknięcie oznaczające polubienie mojego zdjęcia. Wszedłem na zdjęcie osoby i zobaczyłem kobietę w czarnych, krótkich włosach. Wyglądała dokładnie tak, jak we śnie.

Na portalach randkowych zawsze przeszkadzało mi zachowanie ludzi: odgradzanie, tworzenie sztucznego wizerunku własnego, przedłużanie rozmów, nieskończone gadusianie, testowanie czy punktowanie partnera według swojej dziwnej listy i to zanim dojdzie do jakiegokolwiek spotkania na żywo. Takim paniom zawsze dziękowałem na wstępie, bo dla mnie liczył się konkret: podoba mi się opis, zdjęcie, chwilka rozmowy i umawiamy się na spotkanie. Oczywiście wielu z nas ma nadal nieprzepracowane poprzednie związki, trzyma ból po stracie partnera, który, nieuleczony, wpływa na nastroje, a przecież gdzieś w środku czujemy silną potrzebę bliskości, przynależności, chcemy mieć się do kogo przytulić, dzielić swój czas. Strach jest naturalny, ale jeśli ktoś nie jest gotowy na związek, zamiast poprawiać zdjęcie, opis, tracić czas na przeglądanie nieskończonej ilości profili, niech wejdzie w siebie i przepracuje to, co zalega w podświadomości, co zajmuje psychikę. I tak bez bagażu w końcu dopuścimy kogoś do siebie, energia popłynie. Inaczej to będzie ubieranie nowych ciuchów na brudne ciało.

Po krótkiej wymianie wiadomości usłyszałem: „I tak będziemy sobie klikać?”. To była kolejna rzecz, która mnie kupiła; pierwszą był opis i zdjęcie. Spotkaliśmy się przed Galerią Katowicką i ruszyliśmy w stronę ulicy Mariackiej. Po pierwszych krokach zaczęło wychodzić ze mnie zmęczenie po czterech godzinach konsultacji, jakie wykonałem wcześniej. Jednak ciągle mój zmysł nie mógł zarejestrować granicy aury Izy (takie przyjmijmy imię). Obserwowałem gestykulację podczas naszej randki, mowę ciała Izy, czułem jej ciepły dotyk, ale nasze aury bardziej współgrały ze sobą niż się dotykały. Ludzie dookoła nas mają różne rodzaje skorup psychiczno-energetycznych, odcięć; odpychają, niektórzy trzymają tarcze, zmieniają wibracje swoich energii jak kameleon, byle tylko zdobyć partnera; bije od nich nieprzepracowane DDA. W przypadku Izy odczuwałem spokój, ciepło, płynną komunikację. Moja towarzyszka chyba wyczuła, że jestem zmęczony i poczułem, jak mnie wspiera na poziomie czakramu splotu słonecznego (okolice brzucha). Całkowicie mnie to zaskoczyło, ponieważ kobiety przeważnie wpływają na odczucia czakramem sakralnym (seksualnym) lub czakramem trzeciego oka (tworzą nacisk, zmieniają odczucia, myśli, obraz). Dodatkowo czakram splotu jest odpowiedzialny za karmę, a tutaj energia sobie szalała w dwie strony, jak gdyby nigdy nic, jakby to było normalne. No tak, normalne dla kogoś kto rozumie, jest otwarty, zdrowy, zna siebie lub pracuje dekadę nad sobą.

Podczas wybierania miejsca udało nam się znaleźć takie, w którym jeszcze nie byliśmy (co jest trudne na Mariackiej, jeśli jest się tam częstym gościem). Usiedliśmy obok siebie i w końcu mogłem popatrzeć Izie głębiej w oczy. Pierwsze moje myśli były takie: masz oczy jak moja połówka, wyglądasz jak ona, nawet masz tak samo na imię, a przecież nią nie jesteś, bo już ją spotkałem (rozdział 18. Spotkanie ze swoją połówką – poznanie swojej bratniej duszy, książka Dbaj o siebie). „Kim jesteś dla mnie, co tu się dzieje? – pomyślałem”. Podczas dalszej rozmowy czułem, jak schodzi z moich mięśni, całego ciała napięcie, jak nasze serca – gdy spoglądaliśmy sobie głęboko w oczy bez odwracania wzroku – wymieniają się ciepłem i znowu – tak po prostu, jak gdyby wymiana na sercu była czymś zwyczajnym, najnormalniejszym w świecie. Podczas tej wymiany nie miałem wrażenia: „Znamy się od zawsze”, a raczej: „Nie znam ciebie, ale znam siebie; moje energie kierują się do ciebie nie przez nawyk podświadomy, karmę, zobowiązanie, ale przez to, że jesteś dobrym człowiekiem i jesteś otwarty. Ja ci daję, a ty bierzesz, ty też mi dajesz, a ja przyjmuję od ciebie”. Tak wygląda, pomyślałem sobie, kontakt z dobrym człowiekiem, nie tylko dobrym – bo jest wielu dobrodusznych ludzi – z kimś pełnym ciepła, wrażliwym, otwartym na kontakt z mężczyznami (akceptującym energie męskie i własne energie żeńskie), bez tych wszystkich umysłowo-emocjonalnych jazd w sobie, czyli z kimś zdrowym, znającym siebie i własne potrzeby.

Po dwóch godzinach wstaliśmy od stołu i nagle poczułem ból kolan. Mimowolnie usiadłem z powrotem i dopiero po chwili, z małą pomocą, wstałem od stolika. Kiedy wracaliśmy na parking, widziałem, jak Iza mnie obserwuje – każdy ruch, mowę ciała, bada od góry do dołu. Miałem takie odczucie płynące od niej: „To jest mężczyzna, nieprzenikniony, ciepły, wrażliwy, inteligentny i jednocześnie silny”. Nie musiała nic mówić, ja zresztą też nie. Na parkingu przytuliliśmy się, podziękowaliśmy sobie za miły wieczór i wróciliśmy do siebie. Po wszystkim nie było efektu łał, emocji, motylków w brzuszku; to było tak, jakby spotkało się dwoje dorosłych ludzi z własnym bagażem życia, a jednocześnie emanujących nie krzywdą, zranieniem, bólem, a właśnie miłością własną, szacunkiem, dobrem, przyjaźnią. Miałem takie wrażenie, jakby całe nasze spotkanie rozpoczęło nową erę, coś odblokowało w gęstościach, na świecie.

Kiedy pokazałem rok młodszemu bratu zdjęcie swojej towarzyszki, ten zaraz chciał jej numer telefonu, ale zadał ciekawe pytanie: „Jeśli widzę to, co widzę, i ty opisujesz swoje odczucia w ten sposób, to dlaczego ona nadal jest sama?”. Było to wnikliwe pytanie, ale zaraz je odwróciłem: „A dlaczego taki gość, jak ja, jest/był sam?”. Chodzi o właściwy czas, o taką prawdziwą wewnętrzną gotowość – wcześniej stało się wszystko, co doprowadziło do tej chwili. W domu ból kolan dawał o sobie znać, ale biologicznie patrząc, kolana odzwierciedlały rozwiązany konflikt błagania o miłość. Tak, po spotkaniu z Izą z mojego ciała wychodził przeżyty trójkąt miłosny, pół roku trudnych przeżyć – z mojej strony – ze swoją połówką (opisane w książce Dbaj o siebie), uwalniało się całe stare oczekiwanie na relację, błaganie o miłość i nieskończone odbijanie się od nowych murów i przeszkód. Moja połówka mówiła, że dobrze się ze mną rozmawia, nie oceniam niczego, akceptuję wszystko, rozumiem, nawet jeżeli to coś głupiego, jestem wspierający, ciepły i wrażliwy. Teraz, podczas spotkania z Izą, poczułem całym sobą, jak ktoś może czuć się będąc blisko mnie, to znaczy, kiedy druga strona jest akceptująca, nieoceniająca, ciepła, przyjmująca, wspierająca.

Podsumowanie

Napisałem to opracowanie dla wszystkich klęczących na swoich kolanach, żebrzących o miłość, o bliskość. Również dla tych zawieszonych na poszukiwaniu swoich z rodziny duchowej, swojej połówki, soulmate’a, bliźniaczych płomieni, twinów. Wszyscy jesteśmy głodni miłości, ale to poszukiwanie ma w sobie nie tylko głód miłości, pamięci miłości, co ziarno toksyczności, ponieważ miłość jest obok nas, w nas, a rozglądamy się na boki, kierujemy się tam, gdzie nas pierwotnie oddzieliło. Nie, ty nie masz chodzić, rozglądać się na boki, a jedynie być w sobie: mieć miłość i przyjęcie – doświadczone czy uzdrowione – od swoich rodziców, szacunek do siebie, miłość względem siebie. Inaczej to odrzucenie matki, odepchnięcie od ojca potęgują tylko odrzucenie doświadczone przez twoją duszę, a więc kierujesz się nie w stronę miłości, co przepaści, bo mózg ciągle ma różne dziwne skojarzenia z nią związane. Wielu z nas także idealizuje miłość, mówimy: „Miłość wszystko uleczy. Swoją miłość uzdrowię”. Faktycznie tak, miłość leczy, ale czy uleczy, to zależy od gotowości drugiej istoty. Ilu z nas „gwałci miłością”? A jeśli tak robimy, to czy dalej możemy mówić o miłości? Taka postawa prowadzi dalej do szamanów miłości, magów miłości, którzy na lewo i prawo rozdają połówki, oferują harmonizowanie, rodziny duchowe. I mieszają w twoich energiach, podmieniają, przyszywają, a ty – gotowy oddać wszystko za odrobinę bliskości – godzisz się na to, odwracając się od rzeczywistości.

Wielu rzeczy nie robisz z miłości, a z żalu.

Postaw wszystko na miłość, ale zacznij od miłości własnej, od szacunku względem siebie. Tak przyjdą ludzie mili, ciepli, wrażliwi, o otwartym sercu. Ludzie gotowi dać ci to, czego potrzebujesz, w natężeniu wystarczającym, żebyś poczuł się jeszcze bardziej szczęśliwy, spełniony, syty. Ale żeby takich ludzi spotkać, trzeba wyjść z tej duchowo-ezoterycznej mody latania za bliskimi i skupić się na sobie, na miłości do siebie, inaczej wyobrażenia, myśli o przeznaczeniu dusz, będą odciągały od tego, co ważne i dostępne. Jeśli mamy wybór i wolną wolę, warto mieć w sercu bliskich, ale też wolność do zbudowania czegoś nowego, pełnego, głębokiego. Zawsze chodziło o gotowość do bycia z kimś, o nasze potrzeby, o równość, wsparcie, zrozumienie, zaś drugorzędne jest, czy ktoś jest soulmatem, czy tylko matem. Bo czy lepiej być z soulmatem o zamkniętym sercu, z aktywnym DDA, bez intencji do pracy nad sobą, czy jednak z matem o otwartym, pełnym sercu, wspierającym i rozumiejącym? Czy miłość rozróżnia? I czy masz stuprocentową pewność, że osoba, którą gonisz, jest twoją jedyną połówką?

By pełniej zrozumieć temat, zapraszam do ponownego przeczytania opracowania oraz zapoznania się z:
Rozdziałem 16: Magia miłości i podryw na rodzinę duchową w Dbaj o siebie,
Rozdziałem 17: Zanim odnajdziesz bratnią duszę w Dbaj o siebie,
Rozdziałem 18: Spotkanie ze swoją połówką – poznanie swojej bratniej duszy w Dbaj o siebie,
Rozdziałem 19: Połączenie energii w rodzinie duchowej w Dbaj o siebie.

Nikodem Marszałek
lipiec 2018

You may also like