[Tłumacz Google Translator pomija wiele słów, zmienia sens zdań. Proszę używać ChataGPT do tłumaczeń.]
Mój brat wysłał wywiad z Mikhailą Peterson z dnia 04.10.2025 (www.youtube.com/watch?v=WUsSkif3-6w). Niestety, dzisiaj mamy 09.10.2025 i w takich sprawach trzeba działać natychmiast. Jego córka mówi o atakach energetycznych, więc od razu zatrzymałem wywiad i uruchomiłem ostatnie zdjęcie Jordana (https://www.youtube.com/watch?v=r9ZCYC1nsvc). Wykonałem odczyt z okresu nagrania materiału oraz z obecnego stanu.
Praca była walką o życie człowieka, którego dusza i część subtelna zostały rozszarpane przez systemy religijne, lucyferyczne wpływy i reptiliańskie.
Z pozoru atak energetyczny, w istocie – konfrontacja świadomości z fanatyzmem, winą i wiarą w cierpienie. To zapis rekonstrukcji istoty, powrotu i ponownego połączenia z Ziemią.
Zostało zrobione wszystko, co potrafię. Teraz pozostaje trzymać kciuki – bo nie wszystko leży w naszej mocy.
Początek

U góry odczyt z wideo (dnia: 09.09.2025r) z YT.
I. Ciało fizyczne – rozbite na dwie części, widoczny atak.
II. Ciało eteryczne – rozczłonkowane na dwie części, silne wpięcie w rdzeń; atak przeszył ciało.
III. Ciało astralne – część subtelna trzyma się w całości, ale została wypchnięta z rdzenia (III).
IV. Ciało mentalne – rozbite na dwie części; wygląda na to, że atak pochodzi z wyższych gęstości.
Na dole – obecny stan (09.10.2025r):
I. Prawie brak ciała fizycznego. Wypychanie z ciała – atak.
II. Ciało eteryczne trzyma się, ale znów pojawia się energia ataku „z dołu” – wpychanie w śmierć.
III. Ciało astralne również wypychane.
IV. Podobnie z ciałem mentalnym.
Ktoś prawdopodobnie uleczył jego ciała i zdjął energie wcześniejszych ataków, ale nadal pojawiają się siły wypychające. Prawie całkowity brak ciała fizycznego. To może być trudne – i wygląda na zbyt późno zrobione. Shit. Nawet parę dni wcześniej, byłoby pomocne!
I tak robię.
Nikodem: To trzeba z poziomu Adi popatrzeć, bo te błyski, które rozwaliły ciała subtelne, są bardzo lucyferyczne.
Aleksandra: No, on ma 63 lata, a wcześniej też chyba chorował mocno.
Nikodem: Niech sobie choruje – choroba nie rozwala i nie ćwiartuje ciał subtelnych w ten sposób.
Aleksandra: No właśnie.
Nikodem: Trzeba stanąć przed jego ciałem przyczynowym. Lecę tam.
Aleksandra: W sensie – czemu aż tak to weszło we wszystkie ciała?
Nikodem: Osłabiony przez choroby. Jedno jest połączone z drugim.
Na ciele przyczynowym wibrują u niego klątwy: „śmierć”, „zdychaj”, „na co ty sobie pozwoliłeś”.
W czakry tego ciała są wpuszczone silne wiązki – mega rozrywające.
Aleksandra: Coś zostało ocenione?
Nikodem: Jego postawa. Bo to ciało przyczynowe – jakby sąd zrobili nad nim.
Patryk: Wygląda jak w kajdanach. Ciekawe, gdzie go chcieli wcielić „za karę”.
Nikodem: Wołam jego duszę.
Pewnie zakuta gdzieś, bo taki atak nie wchodzi, kiedy dusza jest silna.
Chodź, duszo – nie bój się. Jestem tutaj, by pomóc. Zbadaj moje energie i postawy – pokażę Ci się. Pokażę Ci dwa punkty: mnie i monadę. Chodź więc na poziom Anupadaka – tam poczujesz się pewniej, bezpieczniej. [Emanuję taką informację w gęstościach.]
MN (monada Nikodem): Uspokój swoje energie.
Ja: OK. Jestem na Anupadaka.
MN: Teraz popatrz w dół. Wyciągnij jego energie z piekieł i istot, które ją wyszarpały z poszczególnych ciał subtelnych.
Ja: OK. Lecę.
Trzy miejsca, trzy bunkry. Zapieczętowane. Do góry dźwignąłem jego energie.
Już. Duszo Jordana – chodź na poziom Anupadaka.
MN: Ściągam ją promieniem, bo się boi.
Ja: Usłyszał mnie?
MN: Tak, ale nie ufa nikomu, boi się.
Aleksandra: Bała się, roztrzęsiona.
Nikodem: Widać, skrzydła oberwały, wyrwane pióra. Co to za dusza?
Aleksandra: Gatunek jaki?
Patryk: Trochę ptasio-humanoidalna, te skrzydła i głowa (albo maska).
Nikodem: Tak, ptasia – jak gryfon.
Aleksandra: Też mi się ptasia wydaje. Najs.
Patryk: Czuć mądrość od duszy, ale ten strach paraliżuje.
Ja: Jak się czujesz?
DJ (dusza Jordana): Źle. [trzęsie się]
Ja: Tylko ataki ty dostajesz regularnie.
DJ: Tak, ale teraz było najgorzej – ze wszystkich stron.
Ja: Poszukaj swojej monady.
DJ: Nie wiem, co to.
Ja: [pokazuję jej]
DJ: Mam.
Ja: Zapraszamy twoją monadę. Teraz ulecz się po energiach ataku, wypchaj to i klątwy.
DJ: Chcesz mi pomóc?
Ja: Od tego jestem.
Dźwigaj się na poziom monad, czyli do gęstości adi – pomogę ci.
Razem z moją monadą przebudujemy lekko twoje energie, bo nie bardzo „kumasz” temat ataków i ochrony.
DJ: No tak. Chciałam dobrze.
Ja: Spokojnie. Chodź do monad.
Tutaj wychodzi strach z duszy, energie ataku, czarne dziury w brzuchu, pieczęcie, łańcuchy i nakaz poddania się woli „panów”. Panów w sensie reptili, drako i innych istot.
My ściągamy z poziomu duszy – od przyczynowego do anupadaka – energie ataków i wejść, takie portale dziwne.
MN: Zejdź i je zbadaj.
Nikodem: Narysowałem jego monadę i nas.

Poniżej – gęstości duszy i miejsca, gdzie były wejścia i ataki.
Energia bardzo przeźroczysta, lucyferyczna, ale też biała. To nie są piekła.
MN: Reptile i drakonianie. Nie chciał wejść w umowę z nimi, dlatego oberwał.
Nikodem: Rozumiem. Zdjęte z tej gęstości.
MN: Dusza gotowa. Zejdzie z tobą.
Ja: Cześć, duszo – jak się czujesz?
DJ: Lepiej, lżej. [w takiej zbroi już]
Ja: Idziemy na poziom przyczynowy. Integruj teraz energie.
DJ: Idę.
Ja: Anupadaka. Atma. Buddhi. Przyczyna. Poczuj tutaj moc.
DJ: Czuję.
Aleksandra: Czyli na przyczynie chcieli go przekabacić, nie zgodził się i zaatakowali.
Patryk: Może nie wszedł w jakiś układ?
Ja: Teraz, niestety, badaj ciało mentalne swojego wcielenia – Jordana.
DJ: Wibruje. Strach. Strach przed śmiercią, że misja nie skończona.
Ja: Uspokój ciało.
DJ: Jak?
Ja: Jesteś duszą, ale boisz się, że znowu przyjdą ci, co zaatakowali. Z tym się uporamy za chwilę.
Dotknij ciała i uzdrawiaj.
DJ: Już.
Ja: Teraz schodzimy na poziom astralny do części subtelnej – to znaczy JA. Ty stoisz tutaj.
DJ: Dobra.
Ja: Część subtelna Jordana, jak tam?
SJ (część subtelna Jordana): [płacz] Nie mam siły, nie dam rady!
Ja: Trochę późno, bo atak materializuje się już ponad miesiąc. To bardzo długo.
Skup się i połącz ze swoją duszą.
SJ: Duszą? Mityczną, symboliczną? Jaką duszą? [Często jest tak, że części subtelne nie rozumieją tematu dusz/wyższego ja.]
Ja: Ech, bo nie wiesz. Dusza to ty, twoje Wyższe Ja. R.Steiner nazwałby ciebie duszą, ale ja używam określenia „część subtelna” zamiast „dusza”. Dusza to coś wyższego, bardziej nieśmiertelnego i lotnego.
SJ: Ach, wyższe gęstości. Znam, rozumiem.
Ja: A mnie poznajesz? Robiłeś kiedyś szkolenie – astralnie rozmawialiśmy.
SJ: Tak, rozmawialiśmy chwilę.
Ja: Do serca wejdź i wyciągnij teraz z niego ataki, smołę, pieczęcie. Dusza skieruje tam energie, a ty zaczniesz wibrować.
SJ: Toksyny. Pełno toksyn.
Ja: Tym zajmiemy się za chwilę. Najpierw poczucie winy i splot – emocje. Musisz dźwignąć się na poziom przyczynowy.
SJ: Już.
Ja: Chodź. [tu część subtelną dosłownie wyrywam do przyczyny, biorę w pole ochronne i dźwigam]
Jesteśmy, duszo.
DJ: Zniszczona jest część subtelna.
Ja: Wiem. Teraz pole do ciała eterycznego zrobię – do ciebie i do monady, ale część subtelna wymaga przebudowy. Wytłumacz to mu, bo nie mam czasu.
DJ: OK.
Ja: Schodzę do ciała eterycznego.
Jestem. On nawet nie ma tu ochrony. Jak taka osoba może nie mieć ochrony na tym poziomie albo astralnym? Ludzie! Przynajmniej dwa sylfy i ochrona subtelna!
Dajemy mu energie życia.
[po paru minutach]
Teraz część subtelna razem z duszą idzie do monady po przebudowę.
Ja zostaję na dole i pilnuję. Do góry.
DJ: Dziękuję. Lecimy.
Ja: Ma być wszystko wyciągnięte z tej części – tam moja monada wie, co robić.
Aleksandra: Też nie rozumiem, jak on mógł być bez ochrony. Może jakieś wzorce cierpiętnicze?
Patryk: No mega. Taki autor, tylu fanów, a nie wiedział, że ataki idą.
Aleksandra: Białe wzorce jezusowe.
Nikodem: My zajmujemy się tym prawie 20 lat! Czy piekła, miliony reptili, walka z Lucyferem, z Szatanem – nie ma znaczenia. Oni nigdy, nic. My ciągle ataki i ciągle nauka odpowiedzi na nie, ciągle szukanie wejść, przebudowy. Non stop. Dwadzieścia cztery godziny na dobę, dwadzieścia lat! I przecież nawet postawa spokoju, miłości nie stanowi ochrony ostatecznej.
Patryk: No to pora na naukę. Szkoda, że atak tak długo trwał, ale może się jeszcze wyliże osobowość.
Aleksandra: Niektórzy mają krokodyle, wsporniki, sztuczne całuny. A on – nic.
Nikodem: Jak idzie?
MN: Dużo. On się poddał – smutek, żal, niezrozumienie.
Ja: Konfrontacja z duszą i częścią subtelną? [To taki skrót myślowy: konfrontacja, czyli zawołanie wszystkich, którzy zaatakowali.]
MN: Otocz go niżej i na poziomie przyczynowym – wszystkich, którzy zaatakowali.
Ja: OK. Będę czekał.
Aleksandra: To będzie gromadka.
Nikodem: Zdejmuję z jego pola mentalnego i astralnego energie ataku – wiązki elektryczne, cybernetyczne, bomby. Dużo się działo. [Tutaj zanim zejdzie przebudowana i uzdrowiona cześć subtelna, leczę jego ciała i przestrzenie po atakach.]
Widać, że ktoś go poskładał w energiach, bo moja analiza pokazuje ciała jak pracowały miesiąc wcześniej i teraz. Czyli ktoś coś zrobił, jakoś go uleczył. Ale teraz nadal jest wypychanie. Tego już nikt nie robi i nie ma uziemienia – brak wiedzy, brak umiejętności.
MN: Napraw jego gęstości. Zaraz część subtelna z duszą zejdą.
Ja: OK. [Dalej wracam do pracy w jego przestrzeni.]
Aleksandra: Jego córka szukała po jakichś szamanach.
Nikodem: No, ktoś pomógł, widać to, ale zostawili wszystkich atakujących, więc ciągle się materializował atak! Plus część subtelna i dusza wypchana z jego osobistego centrum.
Patryk: Fakt, że wspomniała o atakach energetycznych – czyli szukali przyczyn nie tylko fizycznych.
Aleksandra: No to dobrze. Szkoda, że nie wiedzą o istnieniu Nikodema.
Patryk: No niestety.
Nikodem: Zrobiłem jego gęstości, ale tam były ataki wielowymiarowe i międzywymiarowe. Monado, naucz duszę i część subtelną to rozpoznawać oraz blokować splątania kwantowe.
MN: Już.
Ja: Ale atak poszedł z różnych „świętych” miejsc – jakby energie religijne go wypychały.
MN: Cofaj.
Ja: Jak reptile i religie? Co jedno ma wspólnego z drugim?
MN: A kto rządzi tymi zasobami?
[po paru minutach][Tutaj blokowane i uwalnianie były zbiory z których poszły ataki.]
Ja: Już. Mega zbiory, mega fanatycy.
MN: Schodzą. Zawołaj Patryka.
Ja: Chodźcie na poziom przyczynowy.
Patryk: OK, go.
Nikodem: Stanie jego dusza, jego część subtelna i wy. Wy się skierujecie na lewo z tyłu – wasze dusze i monady wiedzą, co robić. Ja z nimi prosto.
Patryk: OK.
DJ (dusza Jordana): Jestem gotowa.
SJ (część subtelna po przebudowie): Ja też.
Ja: Stoicie obok mnie. Za mną moi współpracownicy. Robimy pole specjalne.
Wołacie tych, którzy zaatakowali niższe ciała, ale też duszę. Czyli pracujemy w niższych i wyższych gęstościach.
Tu macie wiązki, bo je pozbierałem – intencje ataku, bo ślad zawsze zostaje. [Wiązki oznaczają ślady atakujących. Zawsze można je odczytać i odzyskać.]
DJ: Go.
Aleksandra: Reptili dużo. Jakieś kosmity, parę humanoidów.
Patryk: Jakiś ciężki demon jest.
Nikodem: Pytajcie ich – po co to zrobili?
Patryk: Wprost: żeby ubić skurwysyna.
Nikodem: Kto nakazał to zrobić?
Patryk: Balrog mówi: A kim wy jesteście, żeby wam się tłumaczyć? [gadam z demonem]
Nikodem: Na razie oni nie wiedzą, z kim rozmawiają – i niech tak zostanie.
Patryk: Okej, właśnie.
Nikodem: O., – porozmawiaj z humanoidami, są obok ciebie.
Aleksandra: Hmm… jakieś bogactwa jego chcieli, jakieś zbiory. Nienawiść, zazdrość.
Nikodem: Kto nasłał? Wbijam pale w tego Balroga.
Patryk: Si, ciężki, mega. Aż się przestrzeń pod nim ugina.
Aleksandra: To aż uśmiercać trzeba człowieka?
Nikodem: Już. Powinni być wszyscy na kolanach.
Niech teraz mówią.
Patryk: Hehe, dobre
Nikodem: Jak się czujesz, duszo?
DJ: Nie boję się go, ale to oni, faktycznie. Przychodzili, testowali, ja rozmawiałam z nimi, ale potem nagle: błyski, ataki, łańcuchy.
Ja: A ty, części subtelna?
SJ: Ja pierwszy raz widzę coś takiego.

Aleksandra: No, podnieść się nie mogą.
Nikodem: No nie mogą. Teraz demon – Patryk, przyciśnij i niech mówi.
Patryk: OK.
Nikodem: Ty Ola, reptile przyciśnij, ja biorę kosmitów.
Aleksandra: Do piekieł chcieli jakieś jego zasoby, złoto.
A to co, on jak Jezus? Co to ma być?
Patryk: Wygląda, jakby ten Balrog tym zarządzał. Przygniatam – tylko krzyczy. Twardy.
Czyli oni latają i wyłapują dusze, i przez zabijanie kradną zasoby.
Aleksandra: Reptile się nachapały jego energii.
Nikodem: Zbierałem je na początku!
Ziomki. Co jest – ledwo z ziemi wyrastacie, a takie rzeczy?
K (jakieś istoty dziwne, wyglądały na szaraków, ale z większymi głowami): Spadaj.
Ja: Mam porazić prądem czy ogniem, a może zgnieść?
K: Nie. Reptile kazały, Lucyfer kazał.
Ja: Lucyfera nie ma już. Przestał istnieć parę dni temu.
Statek mi swój pokażcie. Cztery statki. To wasze?
K: Tak, puść je.
Ja: Nie. Czemu miałbym to zrobić? Pewnie ataki poszły na większą ilość osób. Zawsze tak jest – kilka jednocześnie.
Co z nimi zrobić?
MN: Do mnie, do góry. Razem ze statkami. Tam są już dusze i je zwiną.
Ja: Dzięki.
Nikodem: Statki już w „niebie”.
Teraz Balrog – Patryk zbadaj, gdzie idą jego zasoby. W piekła pewnie.
Ja tam zejdę i je dźwignę.
Aleksandra: Heavennnn.
Patryk: Si.
Nikodem: To puść wiązkę z jego ciał w piekła, żebym widział.
Patryk: Duże poletko, zbiorniki – gdzieś to dalej wysyła.
Aleksandra: I po śmierci myśleli, że jego ciała rozszczepią i opętają.
Nikodem: Panie, ale pan mi tu podświetla kilkanaście pól. No dobra.
Patryk: Częściowo Balrog siebie doładowuje przez te pola. Rozeszło się na kilka przynajmniej, ale jakby jedno większe w dół. Grube.
Aleksandra: W duszy Jordana jakieś poczucie winy.
Nikodem: Jego duszy? Porozmawiaj z nią.
[po paru minutach]
Dobra, Patryk – teraz przetnij Balroga i do góry.
Patryk: OK.
Nikodem: Nie jest potrzebny – niech zmieni ciało na hobbita. [Kiedy cofa się istotę z niższych gęstości, następuje na poziomie monad, przebudowa danej formy duszy w całkiem nową.]
Aleksandra: No, że do tego doprowadziła.
Nikodem: Niech sobie wybaczy. Uczy się.
Aleksandra: Hobbit Town.
Nikodem: To była cała grupa zorganizowana. Plus – nie wiem czemu – ale energie Meczetów też zaatakowały. Czyli musiał coś powiedzieć przeciwko tej religii, tym ludziom. Co? Po co?
Patryk: Balrog poszedł z dymem.
Nikodem: Poszukaj też, czy ten Balrog miał duszę, czy sam był duszą.
Ola, reptile opakuj i do monad.
Aleksandra: Robię.
[parę minut później]
Nikodem: Zasoby, jakie wyciągnęli z wielu ludzi to: dwa pola duże, ale kuliste. Jeden duży staw – podciągam jak ciała podziemne. Paręnaście milionów kwantów. Plus energie „uznania” zbierali jak „złoto”. Nie ma nic.
Teraz niech humanoidy staną przed nami. To pewnie ludzie wcieleni na Ziemi.
Patryk: Wygląda, jakby nad tym Balrogiem nie było nic.
Nikodem: OK. Czyli był duszą.
Patryk: Na to wygląda.
Nikodem: Czemu ci ludzie się boją stanąć przed nami? Śmiało.
Aleksandra: Chyba widzieli, co robiliśmy. Ale kozaczyli wcześniej.
Nikodem: Duszo — zapytaj teraz tych ludzi, co zrobili i po co?
DJ: Dobrze.
Patryk: (wklejka o osobistej drodze, kontekst religijny — Peterson itp.)
Aleksandra: Ci ludzie chcieli trochę jego blasku dla siebie.
DJ: Mówią, że szukali okazji, ogromna nienawiść do mnie i moich nauk. Szukali wszędzie mocy, pomocy, wsparcia, żeby tylko zniszczyć.
Ja: To podpięli się pod religie różne?
DJ: Widocznie.
Ja: Zbadaj ich głowy.
DJ: Zaślepienie, fanatyzm.
Ja: Splot zbadaj — tutaj cię zaatakowali: podeszli ciekawi, a potem atak w część subtelną.
SJ: Tak, poznaję ich. Oni uczyli się nawet ode mnie.
Ja: Przeważnie tak jest. Cofajcie to z siebie. Tych ludzi rozbierzemy z fanatyzmu i wy cofacie zgodę na ich dopuszczenie. Teraz filtr mentalny. [Tutaj pokazuję subtelnie, jak rozpoznawać, jak filtrować informacje, intencje istot itp.]
SJ: Tak jest.
Widać, że długo się przygotowywali. Szukali wsparcia, znaleźli i zaatakowali w najlepszym momencie. To nie był przypadek – to była długo trzymana nienawiść, gromadzona latami. [Była to grupka kilku ludzi, która sie zorganizowała. Bardzo zaawansowane techniki magiczne i energetyczne. Dużo technologii w samym ataku.]
Patryk: Mega zrąbane podejście — uczyli się, a potem chcieli zniszczyć.
Nikodem: Ci ludzie mają zasilanie z różnych zbiorów, różnych religii. Badam i rozbieram. Z tylu czakr mieli dopakowanie od reptili i Balroga, a z dołu — z systemów i zbiorów religijnych. On musiał coś powiedzieć – przeciw jakiejś religii, grupie etnicznej. Trzeba poszukać.
MN: Dusze tych humanoidów zawołaj.
Ja: OK.
Nikodem: Dusze przyszły tych ludzi — wydają się duże, też dopakowane w energie; z tyłu gardeł schodziły wiązki aż z monad. Grubsza akcja — atak na każdym poziomie subtelnym. Zaatakowały dusze i części subtelne tych ludzi, więc sami ludzie!
Patryk: I wszystko na jednego człowieka — uwzięli się.
Nikodem: Zatrzymane dusze i rozbierane już. Chciały walczyć nawet.
Patryk: Szybka akcja.
Nikodem: Przy Belialu, gdy pomagałem, były większe ataki i większe grupy — trzy duże niezależne grupy, cel: zabić wcielenie i uwalić duszę.
Patryk: Grubo.
[po paru minutach]
Nikodem: Ich dusze w przebudowie, wcielenia rozebrane i wróciły do siebie. Teraz czas leczyć ciało.
Aleksandra: Fajnie się czyta potem. „Patryk, przetnij Balroga.” „OK.”
Patryk: No, z tym „OK” to od duszy idzie mojej.
Nikodem:
Ja: Część subtelna, wracamy na poziom astralny.
SJ: Dobrze.
Ja: Duszo, obserwuj.
DJ: OK.
Ja: Zagęszczaj ciało mentalne.
SJ: Tak.
Ja: Zagęszczaj ciało astralne.
SJ: Ciężko.
Ja: Dusza pomoże.
SJ: Już.
Ja: Teraz badamy ciało eteryczne i aż do fizycznego – najtrudniejsza praca.
A ty, duszo, zbadaj, skąd energia „wypychania” ciała z Ziemi. [Kreski, które szły z dołu do góry w analizie.]
DJ: OK.
Patryk: Jest robota do zrobienia.
Aleksandra: Pewnie ma w karmie coś takiego z „wypychaniem”. Męczennictwo.
Nikodem: Tutaj niestety pracuję rękami i pisać nie mogę. Mega męczące. Dużo płaczu tam jest, bardzo źle.
SJ: Działaj, czuję zmianę.
Ja: Robię.

Patryk: No pewnie źle – widać było po jego córce.
Aleksandra: A on w Kanadzie chyba mieszka.
Patryk: Si.
Nikodem: Widzisz kreski, które odczytałem, to odbija energie – zbadajcie podstawę eteryczną. Ja zbadam ciało fizyczne.
SJ: OK.
DJ: OK.
[po paru minutach]
Ja: Zrobiłem podstawę i niskie zapisy w układzie i karmie. Robię dalej.
[po paru minutach]
Mówię subtelnie do nich, więc nie piszę.
Dużo poszło dziwnych, przeźroczystych cząstek.
SJ: Lżej. Oj, lżej, oddycham.
Ja: Dalej. To nie koniec. Praca nie skończona.
Patryk: (wklejony cytat o wypowiedziach J.P. i kontekście politycznym – „give them hell”)
To tak chyba podpadł muzułmanom, to z komentarzy.
Nikodem: Ale się zmęczyłem. To jest najgorszy rodzaj pracy, najtrudniejszy etap.
Poszły te blokady, ale trzeba wolę obudzić – jeszcze raz, bo słaba.
Tak, podpadł!
Aleksandra: Na Twiterze/X napisał: „Give ’em hell. @netanyahu. Enough is enough.” lol.
Nikodem: Tak sobie może powiedzieć przywódca narodu, który ma za sobą cały sztab służb specjalnych z umiejętnościami duchowymi. Ale nie człowiek publiczny, bez wiedzy o energiach i duchowych konsekwencjach słów. Ludzie! Cofaj teraz energię ataku i tego, co powiedziała osobowość. Takie słowa od razu przyciągają energie ataku i śmierci. To budowanie własnego krzyża. Nigdy nie wolno gloryfikować śmierci.
SJ: Wiem. Przepraszam.
Ja: Cofaj z duszą. Każdy człowiek to życie.
SJ: Wchodzę w siebie i cofam.
Ja: Teraz bez poczucia winy – daj sobie życie sama. Zwróć sobie życie.
SJ: No, wychodzi z podstawy. Przepraszam. Nie wiedziałam.
Miałam złość wtedy, bo wzięłam cierpienie innych, ból.
Ja: Cofaj – miłość.
SJ: OK.
Ja: Duszo, jak wygląda wcielenie?
DJ: Dochodzą energie, czuję je lepiej, ale on ma słabą wolę.
Ja: Wasza wola jako jedność.
Jeszcze z organów zacznę wyciągać. Bo nie mogę wszystkiego zrobić przy takim osłabieniu.
Mogę tylko pewną gamę energii wykorzystać.
DJ: OK.
[po paru minutach]
Nikodem: Najważniejsze, że „Ziemia” i te klątwy oraz ataki nie wypychają już ciała.
Ciało jest połączone z Ziemią, scalone z częścią subtelną i duszą.

Work done. Dziękuję.
Patryk: Najs. Zobaczymy, jak się dalej potoczą losy Jordana.
Po słowie
Szkoda — naprawdę szkoda, że ta wiadomość nie dotarła wcześniej.
Będę dodawał informacje, jeśli będzie taka potrzeba.
