Wstęp
Cytuję: „Ataki są praktycznie po każdej pracy a ja po prostu mam dość”.
Powiem wprost — to nie sesje i nie praca są źródłem ataków. One się działy i działyby się dalej, niezależnie od tego, czy coś robisz, czy nie. Różnica jest taka, że teraz jesteś tego świadoma. Część subtelna wcześniej była zamrożona w status quo. Cokolwiek miało przyjść, przyszłoby — tylko może nie teraz, nie tak. I nie byłabyś tego nawet świadoma.
Jeśli coś „podlatuje” i Twoja część subtelna ulega, to znaczy, że jest tam luka. I to trzeba nazwać. Nie po to, by kogoś obwiniać, tylko by zobaczyć, gdzie leży odpowiedzialność i wpływ. Mówiłem już o terapii i o pracy z wzorcami ofiary — i mówię dalej. Bo to nie jest „czyjś atak”. To Twoja reakcja, Twoje poddanie, Twoje „wchodzenie w to”. I z tego da się wyjść. Tylko krok po kroku.
Ząb? Nikt nie ma mocy, żeby go wyrwać energetycznie. To nie działa tak. To ciało, biologia, psychika. Atak może coś rozpalić, zaostrzyć, otworzyć stary wzorzec — ale nie stworzy niczego z niczego. To, co się stało, to suma Twoich procesów. Jeśli traktujesz wszystko jako efekt „czegoś z zewnątrz”, to oddajesz moc. Przestajesz być podmiotem, a stajesz się ofiarą. I właśnie w to grają.
Najważniejsze jednak jest to, przez jaki pryzmat patrzysz. Ty patrzysz przez pryzmat zwierzęcia. Że ono cierpi, że boli go coś, że coś z nim nie tak. Ale to nie zwierzę jest w centrum — Ty jesteś. Twoje poczucie bezpieczeństwa, Twoja moc, Twoja zdolność do stania przy sobie. A Ty ustawiasz swoje samopoczucie pod zwierzę, jego stan, jego historię. I to jest wykorzystane. To jest słaby punkt. I dokładnie w to Cię uderzają.
Masz patrzeć przez pryzmat siebie. Jak Ty się czujesz. Co się z Tobą dzieje. Co Tobie robi dobrze, a co osłabia. To Ty jesteś kompasem. A nie zwierzę i jego los. Jeśli tego nie przestawisz, będą dalej wchodzić w tę samą dziurę. I zawsze znajdą sposób, byś poczuła się winna, słaba, rozbita.
To Twoje życie. Zacznij je odzyskiwać.
Mantra „po każdej sesji są ataki” to pułapka. Zaciska się jak pętla: coś się dzieje, a Ty to interpretujesz jako atak — i już czekasz na następny. Ale to nie jest prawda. To nie jest fakt. To jest nawyk interpretacji, oparty na lęku, nie na obserwacji.
W rzeczywistości po każdej pracy, wieloma metodami, następuje poruszenie — bo coś się w Tobie przestawia, rozpuszcza, budzi. To może być niekomfortowe, ale to nie znaczy, że to atak. To może być właśnie moment wychodzenia z dotychczasowego schematu.
Zamiast: „Znowu atak” — zapytaj: Co się we mnie domyka? Co przestaje być potrzebne? Co się rozciąga, bym mogła stać się pełniejsza?
Im bardziej karmisz lęk, tym mocniej wszystko układa się pod lęk. Zacznij karmić obecność. Świadomość. Zaufanie do tego, że to Ty jesteś procesem. Nie ktoś z zewnątrz.
Możliwość czy ukrycie?
Dusza i część subtelna wyrzuca, oczyszcza, pokazuje coś, bo wie, że może. Bo czuje, że jest przestrzeń, że jest opieka, że jest ktoś, kto pomoże to unieść i zrozumieć. To nie „atak po sesji” — to ruch wewnętrzny. I to jest proces.
Ale kiedy interpretujemy to jako atak, wpadamy w reakcję ofiary. I wtedy to, co miało się oczyścić, zamienia się w napięcie, w lęk, w oskarżenie. I nakręcamy pętlę: „Było coś — to przez sesję — znowu coś będzie — boję się — znów coś przyjdzie”. Ale to nieprawda.
To, co przychodzi, przychodzi, bo jesteśmy w ruchu. Bo zmieniamy się. Bo rośnie nasza obecność. A z tym przychodzą testy, czasem tzw. „strażnicy”, czasem coś się chce jeszcze dostać, przetestować, czy nadal mamy w sobie dziurę, wzorzec, słabość. Ale to wszystko nadal mówi tylko o Nas. O tym, co się oczyszcza, co jeszcze się trzyma, co nie zostało przyjęte.
Kiedy sam nie byłem jeszcze świadomy części subtelnych – czyli nas na poziomie astralnym i wyższym – myliłem je zwyczajnie z duszą (patrz: wpływ lucyferyzmu). Byłem typowym „chłopcem do bicia”. Lata 2015–2019 to był dla mnie najtrudniejszy okres w życiu, bo właśnie wtedy naprawdę zaczął się mój rozwój. Tak, pracowałem już wcześniej – od 1998 roku – ale w tamtym czasie wywalało mi wszystkie „białe wzorce”. Patrz Poza Dualnością – cały pierwszy dział to encyklopedia na ten temat.
Skąd tyle wiem o tych wzorcach? Bo przez nie przeszedłem. Przeżyłem, przerobiłem, przepracowałem. Cały mój ród był jednym wielkim BIAŁYM WZORCEM – ofiary i poświęcenia.
Gdybym wtedy umarł? Poszedłbym razem z częścią subtelną bez przepracowania wzorców ofiary. Nadal zbijany przez siły opisane w Cień bogów, nadal pod ich rozkazami, w służbie. Każdy „przylatywał” i robił, co chciał. Rozumiesz? Nie ma innej drogi – Ziemia ściąga „ofiary”. Większość ludzkości niesie w sobie te wzorce. Dlatego tyle o nich napisałem: w Cień bogów (dział IV) i Poza Dualnością (dział III). I powiem wprost: bez terapii klasycznej wiele z tego jest nie do ruszenia. Faktycznie, stosuję coś takiego jak „przebudowa części subtelnej”, co obejmuje również dusze i monady. Często prowadzi to do wzrostu świadomości każdej z jaźni. Ale na początku drogi tego się nie robi – najpierw trzeba zbudować podstawę.
I teraz – kiedy mówimy o „atakach”, to tak naprawdę mówimy o wchodzeniu w nasze własne luki: rany, wzorce, otwartość, naiwność, czasem zwyczajnie – głupotę. Takie mamy ciała. Takie mamy części subtelne. One niosą w sobie nasze wcielenia, rodowe wzorce nawet do siedmiu pokoleń wstecz, i są zależne od energetyki przestrzeni, w której przebywamy. Zanim część subtelna urośnie, my musimy urosnąć. Wzorzec po wzorcu. Etap po etapie. U mnie to trwało długie lata – a pracuję 24 godziny na dobę.
Więc kiedy ktoś po kilku uwolnieniach mówi, że „ma dość”, że „coś się dzieje” – to chyba zapomina, ile eonów pracował na to, żeby być tu, gdzie teraz jest. A to miejsce? Jest wyjątkowe? Jest wartościowe?
Ludzie się chronią wzorcami walki, magii, czarnoksięstwa. Biorą inicjacje, szkolenia, nakładają na siebie całuny wzmacniające. I owszem, aura jest wtedy mocniejsza, przynależą do jakiejś grupy. Ale co się dzieje, kiedy odchodzą? Kiedy kończy się zasilanie z pola, z astrala? Wracają do punktu wyjścia. I wtedy zostają już tylko ze sobą.
Dodatkowo kiedy uwalniasz wzorce walki, wpływy piekielne czy ciemne techniki, dochodzi do drastycznego przestrojenia struktury subtelnej – zarówno na poziomie jaźni, jak i samej częstotliwości ciał subtelnych. Zmienia się wektor wibracyjny. Zerwane zostają połączenia z dawnymi systemami zasilania (zbiorami, przestrzeniami). A to wszystko wymaga nowego zakotwiczenia — którego na początku ścieżki często po prostu nie ma. Budujesz się od nowa. Nie zawsze, nie u każdego, nie po każdej pracy — ale u wielu właśnie tak to wygląda. Reszta może widzieć w tym słabość. Może to wykorzystywać. Ale tylko na początku. Z czasem — kiedy nowa jakość się utrwali, a część subtelna odzyska suwerenność — to, co wcześniej było odsłonięciem, staje się mocą, której nie da się już złamać.
Czy cokolwiek zrobisz z częścią subtelną, czy nie – i tak kiedyś będziesz musiał ten poziom ruszyć. Tak samo jak teraz pracujesz z podświadomością, rodem, rodziną – i dobrze Ci to idzie – tak samo trzeba będzie przetrzepać poziomy subtelne. Bo jeśli tego nie ruszysz, to po śmierci… jesteś w ciemnej dupie. To jak wyjść z pierwszej warstwy matrixa. Nieprzyjemne. Niewygodne. Ale prawdziwe.
Jeśli ktoś mówi Ci, że duchowość to haj, entuzjazm i „wszyscy są tacy uduchowieni” – to puknij się w czoło i zobacz, w jakim środowisku to mówi. Duchowość to praca na pełen etat. Obserwacja. Nauka siebie. Podważanie siebie. Uczenie się kochania siebie. Uczenie się reagowania – na to, co duchowe i na to, co fizyczne. Bo wszystko przekształcasz. Wszystko.
Wiem, że mówię o duszach, monadach, Nadjaźniach – to abstrakt dla 99% duchowości na Ziemi. Spoko. Poczytaj. Ale na dziś najważniejsze jest coś innego: Ty. Twoja część subtelna. Twoje życie.
I nic więcej. Tak na początku wygląda droga.
Atakują, czyli co robią?
I będą przychodzić chujki podczas twojej pracy. Podlatywać, manipulować, doczepiać się, szantażować. Ale nie tylko — będą też przekupywać, oferować pomoc, podziwiać, chwalić, przymilać się. I co wtedy? Jak zareagujesz subtelnie? Jak odpowie twoja część subtelna?
Mieliście niski wizerunek własny. I nagle — bach — tyle miłych słów. Tyle uznania, którego nie dostaliście przez całe istnienie. I pyk, haczyk połknięty. Albo: wcześniej zeskanowali twoje lęki, marzenia, cele… a teraz podają „rozwiązanie”. Cuda na kiju. I znowu — wchodzisz w to, bo ktoś coś ci daje. Ale jaka jest tego cena?
Dlaczego ciągle szukacie poza sobą? Dlaczego ktoś ma przyjść i dać? Wchodzisz w pułapkę, bo nie ufasz sobie. Bo nie potrafisz czerpać z siebie. Bo nauczyłeś się być zależny.
Atak możemy rozłożyć na czynniki.
Najpierw — uczmy się dzielić rzeczywistość na częstotliwości. Jasnowidzenie nie jest „jedno”. Mamy niskie, tzw. astralne, i wyższe – przyczynowe. Większość tego, co widzą jasnowidze, dotyczy eterycznego lub astralnego poziomu, i bardzo często uderza w podświadomość. Dlatego trzeba się pytać: Co widzisz? Na jakim poziomie? Czy rozróżniasz częstotliwości? Ty idziesz zadowolony, a nagle dostajesz coś, co dotyczy pola eterycznego, przeszłości, całunu albo podświadomości. Co to właściwie za informacja?
Podział ciał – podstawowy (na początek):
I. Ciało fizyczne
II. Ciało eteryczne
III. Ciało astralne (część subtelna)
IV. Ciało mentalne
Przykład 1.

IV: coś wibruje na ciele mentalnym — wygląda jak metalowe skanowanie.
III: ciało astralne wybite z rdzenia (centrum, III).
II: ciało eteryczne rozłupane na pół. Co się stało?
Ktoś zeskanował ciało mentalne, odczytał wzorce, przestraszył, wzmocnił reakcję i zaatakował część subtelną, która — przez brak świadomości — udostępniła pola. Uderzenie poszło dalej w eteryczne. Rozłupanie ciała eterycznego to nie metafora – to spadek energii, często choroba. Bardzo niebezpieczne.
Przykład 2.

IV: czyste.
III: czyste, choć coś wibruje nad głową części subtelnej (sonda?).
II: wiązki światła, jak światłowody. Atak technologiczny.
Dlaczego część subtelna nie reaguje? Bo nie widzi, co się dzieje niżej. Trzeba ją nauczyć: sprawdź, zeskanuj, nie masz zaślepienia?
Przykład 3.

Opętanie z ingerencją. Ingerencja – wpływ (jak wcześniej, przykład 1 i 2). Opętanie to przejęcie woli.
IV: ciało właściwe wypchnięte, inny byt przejął kontrolę, otoczył.
III: część subtelna unieruchomiona przez matryce i szyny.
II: ciało eteryczne w sztucznym szkielecie – sterowane z zewnątrz.
Przykład 4

I i II – osłona atomowa, odcięcie od świata duchowego. Większość ludzi nie ma już tej osłony. W dzisiejszych wibracjach błona szybko się rozrzedza. Rodzimy się z nią – delikatna, ale gęstnieje z wychowaniem. Używki, stres, trauma — wszystko ją rozdziela.
Przykład 5.

Kozak. Część subtelna wydaje się mocna, wpływowa. Na pierwszy rzut oka: „Ale wibracja, co za duchowość!”. Tyle że to inicjacje — całuny okalające ciała subtelne. Nakładane przez różne ścieżki, od starożytności po nowoczesne warsztaty. Aura wydaje się silna, ale to wibracja zewnętrzna. A co ona robi? Programuje podświadomość. Okłamuje odbiór takiej osoby. Ktoś wydaje się większy niż jest. Jasny, świetlisty – ale to nie jego. I tak – całuny mogą chronić jak zbroja. Ale wymagają reinicjacji i zasilania. Bez tego człowiek zostaje goły. Fizycznie i duchowo.
Najważniejsza lekcja?
Każdy z nas ma mocniejsze i słabsze ciała. Patrz, które ulegają najczęściej. Co tam jest? Jaka cecha to umożliwia? Tylko tak można budować prawdziwą siłę.
Testowanie siebie przez innych
Na koniec poruszę jeszcze temat tzw. testów rzeczywistości.
Czasami jest tak, że coś już uwolniłeś, zmieniłeś, przetransformowałeś – ale wewnętrzny wzorzec mówi Ci: „Trzeba to sprawdzić. Trzeba siebie sprawdzić.” Innymi słowy: dajesz przyzwolenie, żeby coś z zewnątrz podważyło Twoją zmianę. I zaczyna się: testowanie, łamanie, sprawdzanie. U wielu osób to stały mechanizm podtrzymujący starą rzeczywistość.
Zajrzyj w siebie i poszukaj takich kodów:
- „Wszelkie zmiany wymagają poświęcenia, cierpienia, bólu.” lub „muszę cierpieć, żeby to było prawdziwe.”
- „Nic nigdy nie dzieje się lekko, od tak.”
- „Nie zasługuję na żadną zmianę.”
Jeśli to w Tobie siedzi, będziesz nieświadomie generować testy, przeszkody, porażki – żeby „udowodnić”, że coś było prawdziwe. A przecież: jeśli coś zostało zrobione, to zostało zrobione.
To się po prostu wie. Oczywiście, wzorce mogą być połączone z innymi – głębszymi, podobnymi – ale: Jedne drzwi zamknięte = idziemy dalej. Nie ma powrotu.
Często ten przymus testowania wibruje w czakramie podstawy. Dlatego: cofnij to.
Powiedz głośno albo w myślach:
„Nie muszę poddawać się testom zewnętrznym, jeśli zdecydowałem/am, że zmieniam i uwalniam. To jest dokonane.”
Jeśli w Twojej podstawie siedzi postawa:
„Jak coś zmieniam, to ktoś lub coś musi mnie testować, podważać, sprawdzać, czy na pewno” –
to nigdy się nie uwolnisz. Bo nic się nie zmetabolizuje. Nic się nie domknie. Ciągle będziesz w wątpliwości. Ciągle w tej samej pętli.
Jeszcze raz:
„Moja zmiana i decyzja nie są do podważenia.
Sam/a siebie mogę weryfikować.
Ale nic z zewnątrz.
Nic z zewnątrz nie ma prawa mnie weryfikować.”
Zakończenie
Kiedy rośnie świadomość, pojawia się więcej rzeczy, z którymi możemy pracować. I trzeba pamiętać o jednym – świat duchowy jest tak samo gęsty w manipulacje, jak świat fizyczny. Nie ma tu wielkiej różnicy. No, może jedna – „wyżej” dzieje się więcej i jest to gęstsze, ale razem z tym, jak rośnie skala, rosną też możliwości uwolnienia. Nasza podświadomość potrzebuje czasu, obrazów, metafor, żeby coś zrozumieć. A w świecie duchowym? Tam jest inaczej – mówisz i masz. Myślisz i to się dzieje. I to jest klucz – nie trzeba nic wymyślać, ale trzeba nauczyć się czuć siebie.
Stąd często polecam darmowe opracowanie Robert Bruce „Nowe drogie energii”. Wydrukować i ćwiczyć, dziennie, nawet jeśli się nie chce. To na dobry początek.
Druga rzecz.
Połóż się i zacznij odliczać — od 10 do 1. Powoli. Bardzo powoli.
Potem powiedz:
„Kiedy doliczę do trzech, stanę przed swoim ciałem eterycznym”
albo
„Kiedy doliczę do trzech, stanę przed swoją częścią subtelną.”
Sprawdzaj, kiedy to lepiej wychodzi — rano, wieczorem. Nie naciskaj. Nie oczekuj. Traktuj to jak zabawę. Bo tak naprawdę uczysz się siebie.
Cokolwiek widzisz — zbadaj to. Czy to Ty? Wyciągnij dłoń. Poczuj DNA. Sprawdź wewnętrznie. Sprawdź reakcję ciała fizycznego – czy robi się zimno, ciepło, napięcie? To kluczowe sygnały. Spójrz, jak się czujesz, gdy to „coś” jest przy Tobie.
Ucz się przez ciekawość. Przez lekkość. Bo jeśli podejdziesz z napięciem albo kontrolą, to cię odrzuci. I wszystko się przeniesie… na kolejne życie. Ale zastanów się: czy to następne życie będzie lepsze od tego? Jeśli to, co nieświadome i niewidoczne — bo duchowe — ma realny wpływ na Ciebie tu i teraz… to może lepiej się tym zająć właśnie teraz?
Nie oczekuj również spektakularnych wizji, unikaj wszelkich wizji, nie kontroluj, nie wyobrażaj sobie – tylko czuj. Intencja i odczucie są ważniejsze niż obraz. Z czasem nauczysz się odróżniać swoje wzorce, swoje obrazy, swoje reakcje. I zobaczysz, że część subtelna to nie „coś duchowego”. To po prostu Ty.
Nawet jeśli oprawcy, kaci, manipulatorzy, istoty niefizyczne czy magowie wydają się mocniejsi, więksi, z dostępem do wysokich technologii, działający w grupie… a ty czujesz się sam jak palec, masz dość, chcesz się poddać, płaczesz gdzieś w kącie — zapamiętaj jedno:
To całe towarzystwo wokół Ciebie nie pojawiło się przypadkiem. Nie przychodzi nikt, z kim nie masz karmy, wspólnych emocji, historii, jakiejś dawnej umowy. W Twoim istnieniu zaszło mnóstwo interakcji — lepszych, gorszych. Byłeś mądry. Byłeś głupi. Czasem bardzo nierozważny. To część drogi.
Dzisiaj uczysz się zaznaczać granicę. Tak samo, jak powinieneś robić to w codziennym życiu. Bo jeśli nie potrafisz stawiać granic fizycznie, to dlaczego miałaby to robić za Ciebie Twoja część subtelna? To przecież Ty.
Kolejną ciekawostką jest pytanie: „A czemu dusza mi nie pomoże?” Czasem pomaga. Ale najczęściej — to Ty sam zdecydowałeś się to przeżyć. Ze wszystkim. Z bólem, z ciemnością, z konfrontacją. To była Twoja decyzja. A teraz co? Nagle przestajesz wierzyć w siebie?
Nikodem Marszałek
lipiec, 2025 r.
