Home Białe i czarne - poza dualizmem Ciała podziemne i nadziemne z perspektywy dżdżownicy – przykład

Ciała podziemne i nadziemne z perspektywy dżdżownicy – przykład

by admin

Porozmawiamy chwilkę o ciałach podziemnych i nadziemnych, bo zagadnienie nie jest poruszane zbyt często na świecie. Jeśli temat cię zainteresuje, więcej informacji znajdziesz w mojej nowej książce. Oczywiście temat jest do dłuższego przemyślenia.

Przykład

Przyszedł na konsultacje Filip, który stracił ojca. Tematem pracy był nie tylko żal po stracie ojca, ale gniew, ponieważ majątek rodzinny został podzielony w dosyć niesprawiedliwy sposób. Zapytałem się Filipa, czy chciałby porozmawiać ze swoim zmarłym ojcem i przekazać mu jakieś informacje. Zgodził się natychmiast, dlatego poprosiłem o zdjęcie zmarłego z widocznymi oczami.

Mija minuta, druga, trzecia. Mówię do Filipa: „Wiesz co, nie potrafię go odnaleźć, jakby schował się przede mną albo rozpłynął”. Proszę o jeszcze jedno zdjęcie z bardziej widocznym środkiem ciała (sercem). Zamykam oczy, mam w pamięci jego wibrację (częstotliwość) i zaczynam szukać w gęstościach jego wibracji. Nic nie znalazłem. Wstałem z fotela i zacząłem chodzić po wynajmowanej sali w Warszawie. Jakoś mimowolnie spojrzałem na swoje nogi i wzrok nagle „zawiesił się” lub lepiej chyba brzmi „zatrzymał” na podłodze. Od razu wykrzyczałem: „Eureka, on przebywa w gęstościach podziemnych”. Zacząłem, patrząc w dół, w ziemię – wołać Józefa. Po chwili przyszedł ze swoim strażnikiem. Co się tutaj właściwe stało? – pytasz. Już wyjaśniam.

Nie wszystkie dusze przebywają w tych samych gęstościach i wymiarach. Mój wzrok podczas szukania wibracji duszy był skierowany przed siebie lub do góry. Wyglądało to mniej więcej tak:

Rys 1. Normalny skan gęstości

Odnalezienie jego duszy wymagało ode mnie skierowania wzroku w dół, pod siebie:

Rys 2. Skan gęstości skierowany „w dół”.

Zwróćmy uwagę jak przedstawiłem gęstości subtelne. Nigdy ich nie rysujemy jako szczebelek, hierarchii drabinkowej, lecz zawsze w formie kół (Matrioszek). Rozumiem, że nadal ma to formę uproszczoną, trochę przypomina perspektywę dżdżownicy, ale jest wolne od nieszczęsnego podziału pionowego i szczebelków wedyjskich. Skąd podział góra-dół, jeśli w gęstościach subtelnych nie ma góry ani dołu? Oczywiście przez wibracje naszej planety, która dla uproszczenia będzie miała ‘poziom zero’ i faktu, że nasza praca odbywa się z udziałem mózgu fizycznego, który jest przekaźnikiem pomiędzy ciałami subtelnymi. Zapamiętajmy! Wszystko, co nad głową (nad koroną) to coś nadziemnego. Wszystko zaś, co dotyczy, powiedzmy, tego, co jest od pasa naszego ciała w dół (technicznie jest to od kolan aż kilka metrów pod stopami) to coś podziemnego. Wygląda to tak:

Rys 3. Czakry/ciała nadziemne i podziemne.

Wróćmy do Filipa. Pytam się ojca Filipa o testament, ale zaraz przerywa strażnik (przepraszam, opiekun), który mówi: „Jego sprawy fizyczne nie interesują, proszę go w to nie mieszać”. „Nie pytam się ciebie o zdanie – odpowiedziałem strażnikowi i spojrzałem w oczy Józefa, dodając: „Obok mnie stoi twój syn, który został z dziedziczenia wykluczony. Czy wykluczenie było twoim celem, czy to już sprawy pozostałych członków?”. Józef odpowiedział: „Każdy miał mieć dom i własny grunt – wszyscy po równo”. Odpowiedziałem: „Takie informacje nam wystarczą. Czy chcesz coś przekazać swojemu synowi?”. Na to odparł: „Wiem, że nie byłem obecny, odpychałem, ale ty jesteś taki silny, samodzielny, nikt tobą nie dyktuje”. Filip w tym momencie się rozpłakał. Dałem Filipowi chwilkę dla siebie, a we mnie uruchomiła się ciekawość. Pomyślałem sobie: „ Wibracje pozostałych członków rodziny są ciężkie, silnie piekielne, zaś sam Filip to jasne światło. Jaka historia skierowała go do takiego rodu?”. Kiedy już Filip wypłakał się, uwolnił żal, gniew, zapytałem: „Czy chciałbyś odkryć, co takiego się stało, że wybrałeś taką rodzinę?”. Dusza Filipa od razu powiedziała: „Było to poczucie winy za swoją zuchwałość, poświęcenie innych na rzecz własnych celów, nieoglądanie się na innych, lecz podążanie za własnymi ambicjami”. Następnie zaczęliśmy porządkować energie rodu i pracować z tematem intencji wcieleniowych.

Powrót do siebie

Chciałbym, abyśmy naprawdę zaczęli pracować nad sobą, ponieważ dzięki zrozumieniu siebie, uwolnieniu traum, starych nawyków takie przestrzenie, jak nieba i piekła, ale również inne przestrzenie i światy, od których byliśmy zależni lub współzależni, przestaną dyktować warunki istnienia. Nieraz tęsknimy, oglądamy się za bliskimi, szukamy nowych bodźców lub sposobów na rozwinięcie lub poznanie siebie. A poczucie całości, pełni, miłości, spełnienia powinno być zawsze w nas bez względu na okoliczności. Kiedy uwierzyłeś, że nie masz tego, czego niby potrzebujesz w sobie? Kiedy siłę i mądrość wewnętrzną porzuciłeś lub zrzuciłeś na kogoś innego, obcego? Ile razy nie posłuchałeś tego cichego głosu twojej intuicji? To nie tak, że musisz się cofać do danej gęstości, przestrzeni, świata i naprawiać historię, w miejsce zdeptanego ziarenka zasadzić nowe, silne drzewo. Chodzi o twoje przekonania, jakie zasilałeś swoją myślą, emocją, postawą; chodzi o twoje śluby i zależności z innymi, o twój strach, który nie pozwala ci popatrzeć oprawcy w oczy; chodzi o zrozumienie siebie i swoich intencji. Każde uświadomienie i konfrontacja zmienia twoją wibrację. Tak wycofujesz swoje energie z zasilania danej struktury, maszyny, gęstości, przestrzeni czy świata, za które nieraz byłeś gotowy oddać życie. Chodzi o nauczenie się nowych rzeczy, stworzenie odpowiedzi w miejsce starych reakcji, o naukę podnoszenia swojej wibracji w miejsce popularnego przykrywania się całunami, świetlistymi ciałami i mówienia, że wszystko jest dobrze.

Oczywiście temat przebudów z 2019 zmienił rozmiar niektórych przestrzeni i sfer, ich oddziaływania na planety i Wszechświaty, ale nadal wiele istot ma pozostawione energie czy jest zależna od sił białych lub czarnych. Są to miejsca w przestrzeniach, które wyglądałyby tak względem siebie:

Rys 4. Uproszczona korelacja sfer.

Oczywiście ktoś może mieć odwrócone ciała subtelne i widzieć to z zupełnie innej perspektywy, co też jest w porządku. To, na co warto zwrócić uwagę, to współdziałanie gęstości. Przykładowo: gęstość atmaniczna „x” na rysunku jest taka sama na całym swoim „kole”, ale właściwości energetyczno-informacyjne różnią się w zależności od miejsca (przestrzeni), w którym przebywamy. A więc dla istoty z obciążeniami białymi „x4” będzie ona niosła inne odczucie niż istocie zanurzonej w gęstościach podziemnych „x3”, mimo że jest to jedna częstotliwość, fala. Fala, niestety, zniekształcona lub odkształcona przez miejsce, przez które przechodzi. Dlatego taka planeta jak Ziemia jest łakomym kąskiem dla różnych istot z tych stref, ponieważ ich ewolucja (która opierała się na schodzeniu, upadaniu czy zanurzaniu w danych gęstościach) pozwala wznieść swoje wibracje, a raczej rozwinąć swoją świadomość rozróżniającą o nowe informacje, które wychodzą poza „x3” i „x4”. Dla pozostałych wolnych, neutralnych, czystych istot Ziemia to lekcja, czym w ogóle jest: „bycie człowiekiem”, dualność, czarne i białe; niektórych zaciekawiło też, co tam Anunnaki miodem posypały.

Co się jednak dzieje z istotami, które „schodzą” z miejsca „x1” lub „x2” na Ziemię? Nigdy nie przebywały w sferach „x3” lub „x4”? Przez wzgląd na wibracje planety tworzone są im mimowolnie dwa ciała podziemne. Kiedy dodatkowo taka istota wchodzi na nieprawidłową ścieżkę duchową, używa magii kreacyjnej, podpisuje pakty (nazywam to sprzedaniem duszy na rozdrożu, bo przecież dusze zachłystują się rzeczywistością ziemską, materialną) tworzy się mimowolnie trzecie ciało podziemne (a więc w moich analizach jest to ciało emocjonalne, ciemne serce).

Rys 5. Wytworzenie trzecie ciało podziemne (emocje, karma).

Oczywiście główny wpływ na taką czystą istotę ma mama, np. z wzorcami białymi typu: misje, poświęcenie dla innych, odbieranie sobie radości życia, cierpienie lub tata z wzorcami czarnymi typu: pycha, arogancja, egoizm, sukces po trupach, psychopatia. Tak z jednej strony, tworzy się lekcja, wielka nauka, z drugiej strony, karma. Patrząc z punktu widzenia całego istnienia lub nawet małej jego części, wszystkie te wydarzenia zwiększają świadomość, świadomość rozróżniającą, niosą przecież tyle nowych informacji, ale jednocześnie obniżają wibracje (częstotliwość), ponieważ doświadczenie polega na zbieraniu informacji, ale niekoniecznie jej filtrowaniu (przynajmniej na początku). Jednak przez pracę nawet już terapeutyczną, w nurcie klasycznym, i kiedy później czujemy się gotowi na pracę duchową i angażujemy swoją duszę do wykonania pewnych podsumowań – nasze ciała podziemne się zmniejszają lub nawet można ich zupełnie nie posiadać! Tak coś, co jest podświadome (nieświadome), zamienia się w mądrość, niezależność, a to z kolei wpływa na twoje wyższe ciała subtelne, bo są w większej harmonii z niezaburzoną, wolną częścią danej gęstości/wibracji/częstotliwości. I przebywanie w danej przestrzeni czy wibracji niesie ze sobą więcej odczuć, bo sami już inaczej widzimy, odbieramy czy po prostu „nadajemy” pełniej, bardziej otwarcie, z mniejszą dozą blokujących przekonań i wartości.

Zakończenie

Praca nad sobą dla wielu istot nie jest łatwa lub często ślizga się po powierzchni, bo dotyczy lęku przed utratą wyuczonych sposobów kreacji, zawiera lęk przed konfrontacją z nieprawidłowymi przekonaniami (wiarą) lub fałszywym samoidealnym wizerunkiem własnym. Skupmy się na tym pierwszym wyzwaniu. Kiedy ktoś zbudował swoje życie na piekłach, łatwo z nich nie zrezygnuje, przecież przez jego meridiany, nogi, podstawę płynie energia ciężka (ciemna), którą zamienia na pieniądze, sukces, władzę (patrz Energia Miłości, rozdział Piekła i książęta piekielni). Stąd tak popularny na zachodzie jest buddyzm, który przekierowywał energie ciał podziemnych adeptów pod swój system zasilania ucząc jednocześnie życia, korzystania z energii „wyższych”, to jest nadziemnych. Oczywiście ten pasożytniczy tryb działania i nauczania nie ma nic wspólnego z wolą, wyborem, rozwijaniem świadomości, ponieważ uwalnianie nie bierze się ze świadomej decyzji, a strachu, mody, szukania sposobu ucieczki od siebie i życia. Temat dotyczy również dusz z misjami prosto z nieba: nawracanie, zbawianie, leczenie, pranie cudzych brudów, próby zapobiegania wojnom, walki ze złem. Tam z kolei istoty, które nie miały „dodatkowego” zasilania – nagle dla swoich misji dostają wsparcie, zupełnie nie patrząc, co czyni to im fizycznie, psychicznie i energetycznie, również od czego uzależnia i z czym wiąże. Rezygnacja z jednej i drugiej postawy wymaga nauki nowego, wiary, że bez starego sobie poradzimy, ale nie tylko my, również bliscy i świat. To nazywa się otwieraniem na nowe informacje, energię, wiedzę. Dusze potrafią zatracić się w danym zbiorze energii, przekonaniu i sam powrót do siebie, kim się jest, czym się emanowało, zanim weszło na daną ścieżkę, drogę czy przestrzeń jest trudny. Wymaga konfrontacji: ze swoim strachem przed tym, co nam ktoś sprzedał, zaoferował, wpuścił w swój świat, jakie imperia sami potworzyliśmy w takich światach i systemach energetycznych, wymaga także akceptacji dla swojej niewiedzy, ale i ciekawości.

Ziemia to taki katalizator, pralka, cenna dla dusz z całym zestawem różności i to my wybieramy z ogromnej plejady uczucia, przekonania, wartości, czyli to, czemu nadajemy konkretnie siłę i wartość. Są jednak istoty – i nie ma co dłużej odwracać od tego wzroku, bo wszystko widać w ich oczach i emanacjach energetycznych, aurze – z naprawdę silnymi obciążeniami piekielnymi lub misjami wobec innych. Nie mówię tylko o wszelkich dyktatorach, katach, despotach, psychopatach, wszelkich mesjaszach, prorokach, świętych, mnichach. Zło nie zawsze jest widoczne na pierwszy rzut oka i często ubrane jest w białe rękawiczki pomocy. Nie trzeba się bać tego, co w nas, ani w naszej historii – to, czego ten świat nie uczy od początku, to prawa wyboru, samoakceptacji i miłości wobec siebie. Uczy kary i winy, sprawiedliwości przez przemoc, ukaranie, „oko za oko, ząb za ząb”, uczy świętoszkowatych postaw ukrytych za białymi całunami pseudocnoty i fałszywego rozwoju, który nie dotyka twojego rdzenia. Bo jak tutaj się odkryć, zaufać komuś – jeśli tyle gwałtu, przemocy, oceny, krytyki, wyśmiania. I tak zostajemy ze swoją wrażliwością ukrytą za szerokim murem, głębokim fundamentem. Tak przyjmujemy krokodyle w ciała subtelne, wzmacniacze, inicjujemy się i nawet muru nie widać tylko świecące lizaki, oczy gada mamiące słabsze umysły i siebie samego. A właśnie nasza wrażliwość pozwala nam się skonfrontować z zaburzeniami osobowości, z traumą, lękiem, przeszłością jako: kat, imperator, narcyz czy ofiara, niewolnik.

Uczymy się wszyscy wzajemnie od siebie, ale powiedzenie sobie, że mimo skrajnych postaw, różnych wzorców rodowych w nas samych, w większym lub mniejszym upodobaniu do danej przestrzeni wibracyjnej – to my sami stanowimy centrum i w każdej tej gęstości, postawie istnieje miłość, serce, światło, jednak nie zawsze w danym środowisku jest to „modne” lub przynosi „profity” i czasem dana wartość czy postawa mogła zostać zniekształcona lub odbita. A więc dla każdej istoty, której dusza i ciała subtelne przebywają w różnych przestrzeniach – w naszym przykładzie jest to „x1”, „x2”, „x3”, „x4” – pewne wartości, postawy, energie będą różnie wybrzmiewać. To jednak nasza świadomość, rozwój, cichy głos intuicji, przeczucie mówi nam, że chyba „dobiliśmy” do ściany w danym miejscu, szkole, przestrzeni i coś trzeba uwolnić, zmienić lub się nauczyć. A więc nawet jeśli osiągnąłeś coś w danym miejscu lub przestrzeni, nie musi to oznaczać niczego gdzie indziej. Miej to na uwadze. Dlatego postawa dziecka jest tak ważna w naszym życiu. Zacznij już teraz choćby od małej rzeczy, np. jedno przekleństwo dziennie mniej to mniejszy ładunek ciężkiej energii w nas samych; mniej strachu i reakcji lękowych to więcej naszej wibracji. A prawa i zasady odbite w sferach białych i czarnych, tak mocno zasilające naszą dualną planetę, to tylko mała część nieskończonej kreacji, do której mogliśmy się przyzwyczaić, ale też od której mogliśmy się uzależnić bez widzenia alternatyw.

PS

Teraz z nową wiedzą zapraszam cię do przeczytania artykułu „Odprowadzanie zmarłego i cykl reinkarnacyjny”. Jest tam świetnie pokazane uwikłanie dwóch istot. Jedna z silnymi wzorcami białymi, druga mocno zanurzona w gęstościach podziemnych. Jedna na początku była nieświadoma, druga świadoma i zadowolona. A jak wszystko po trzech miesiącach się zmieniło? Pewnie teraz zauważysz poruszony tam temat ciał podziemnych. Powodzenia ;).

PSS

Pięć ciał podziemnych – przykład w tym opracowaniu (pod koniec).

Nikodem Marszałek

styczeń 2021

You may also like