Home Białe i czarne - poza dualizmem Od dualnego podziału do osobistej metamorfozy

Od dualnego podziału do osobistej metamorfozy

by admin

Otrzymałem list w którym zawarta była spora porcja narzekania. Odpowiedziałem na niego pytaniem: „Czy nie ma w twoim myśleniu kodu (czyli esencji wzorca podświadomego), który brzmi: „Byłam czarna dlatego teraz muszę, choćby na krótko, przejść białą drogę pokuty i uniżenia? Jeśli faktycznie masz takie przekonanie w sobie to dlaczego?”. Bardziej biologicznie pytanie brzmiałoby: „Rodzice mnie źle traktowali, byłam bita, poniżana, dlatego chyba jest coś ze mną nie tak. Żeby rozwiązać ten podświadomy konflikt, mój mózg znalazł rozwiązanie: będę pomagać, wyrzeknę się swojego ja, będę cierpieć, oddawać ostatnią dobrą koszulę, bo tak może zostanę pokochana, przyjęta do grupy”.

Na moje pytanie dostałem odpowiedź zwrotną: Moja dusza i WJ mówią: „Byłam czarna, jak wszyscy czarni razem wzięci i muszę to odpokutować teraz”. Na moje pytanie: „Dlaczego w to wierzę?”, usłyszałam od swoich jaźni: „Bo miałam od nich wszystko: moce i tron”.

Odpisałem.

W rozwoju najważniejsze jest świadomość, bo mówi ona o wewnętrznym i zewnętrznym zrozumieniu. Przecież wiesz, że:

a) białe wzorce i czarne wzorce są obciążeniem i wypijasz je z mlekiem matki i plemnikami ojca, a jak nie, to społeczeństwo cię doskonale ich przyuczy;

b) białe wychowanie, tak jak czarne się nie sprawdza;

c) cierpienie nie pomaga i nie rozwija;

d) przerabianie za innych i branie/pranie ich brudów nie pomaga im ani tobie;

e) pokuta nic nie daje, żadnego zadośćuczynienia, ucisza jedynie na krótko sumienie, a program/kod/wzorzec nadal w ciele/sercu, bo nie ma zrozumienia;

f) odpracowania karmiczne nic nie dają, bo dzieje się to poza świadomością przyczyny i skutku, czyli realizujesz karmę (ona się wypala), ale jest to nieme, bezwolne, bezwiedne. Dalej nic nie rozumiesz i często reagujesz w stary sposób.

A więc co zostaje? Świadomość siebie i świadomość swoich czynów, znajomość swoich intencji:

– z czego się to brało, że robiłam to i tamto?

– czemu tak myślałam?

– dlaczego tak działałam?

– po co mi to było?

– co robię teraz, z czego korzystam teraz?

W twoim liście jest opis przyczyny „A” w postaci „czerpałam z czarnych mocy”, „byłam łasa na trony” i wyuczona reakcja na „A” w postaci odpowiedzi „B”: kajanie, uniżanie, przyjmowanie cierpienia, zablokowana kreacja. To jest tak, jakbyś poszła do liceum (lub na studia) w którym nauczycielka nauczyła was wzoru w którym na reakcje „A” jest odpowiedź „B”, ale to przecież nie jest prawda. Twoje zachowanie, czyny przeszłe, prawdziwe lub urojone, nie są żadnym „A”, a twoje zachowanie w postaci umniejszania sobie, blokowania swojego potencjału nie jest również „B”. Są to tylko wyuczone reakcje białego systemu myślenia, białej duchowości, białych społecznych norm. Ty myślisz, że te białe archanioły na niebie nie korzystały z piekieł, nie walczyły o trony, stołki?

Przejdźmy dalej.

Ty masz świadomość zawieszoną na wczoraj: wczoraj robiłam, wczoraj myślałam, przedwczoraj zabiłam, zamordowałam, byłam zła, niewystarczająco się uniżyłam, biłam, cierpiałam. Nie, chodzi o świadomość siebie: po co, z czego, dlaczego, na co?! Bo chodzi o zrozumienie siebie, własnych intencji. Dzięki temu lepiej rozumiesz siebie i to pozwala ci zmienić swój sposób działania i idziesz śmiało w nowe, bo nowe jest w tobie. Ty razem ze swoimi wyższymi częściami (jaźniami) macie klamrę, obroże w postaci reakcji, odpowiedzi „B”, no bo przecież było „A”. Jeszcze raz mówię „nie”, to jest zwykłe warunkowanie jak z psem Pawłowa. A to wszystko was mistrzowsko odcina od miłości, własnej Nadjaźni.

Nie bój się, że skręcisz gdzieś, zboczysz, pomylisz się, upadniesz, co z tego! Może się pomyliłaś kiedyś, może upadałaś nie raz na kolana, może pomagałaś nie tym, co trzeba, uczestniczyłaś w bezsensownych wojnach, ale dzięki temu dzisiaj masz świadomość, rozróżnienie. Nie krytykuj siebie przez pryzmat starych zachowań, przeszłych decyzji, nie ważne czy były one podejmowane po białej lub czarnej stronie, na rzecz nieba lub piekieł, ponieważ twoja odpowiedź, reakcja, traktowanie siebie i swoich wyborów jako złych, niegodnych, niewartościowych do niczego nie prowadzi. To jest przecież twoja przeszłość, twoja część wszystkich twoich jaźni i wszystkich bliskich połączonych z tobą. A ci połączeni z tobą, nauczeni przez pryzmat białych wzorców – wtykali palce, przenosili winę, wrzucali na twoje barki, zamiast zająć się swoim. Patrz w siebie. Najgorzej, kiedy nie przyjmujesz siebie, bo wtedy nie akceptujesz siebie z przeszłości, teraźniejszości i pewnie z przyszłości. A to prowadzi nie tylko do nieakceptowania siebie, ale wielu rzeczy, ludzi, konceptów dookoła ciebie, zmusza podświadomie do podważania, umniejszania, niewiary w siebie, nieustannej wewnętrznej krytyki. A taka postawa kopie dół którym są usiane cmentarze. Jak masz szczęście to przynajmniej projektujesz własne nieuświadomione postawy na innych, czyli widzisz pewne zachowania, wzorce u innych, a nie w sobie – ale jak już mówisz o nich, etykietujesz innych, wcześniej czy później dotrzesz, że to w tobie jest, zawsze było. I znowu wrócisz do siebie.

I przede wszystkim. Jak można rozpamiętywać to, co było wczoraj? Myślisz o wczorajszym deszczu? Myślisz o zeszłorocznym śniegu? Nie, co najwyżej, że woda wleciała ci do buta czy było dużo śniegu i buty nie były ciepłe. Jak to już wiesz, to kupujesz nowe buty, a nie analizujesz śnieg i deszcz, co najwyżej swoją motywację: dlaczego kupiłam takie buty, tej firmy i czy można było je zabezpieczyć zewnętrznie. Jak nie zaimpregnowałaś butów, a mogłaś to uczynić, to klepnij się, ale nie przeklinaj śniegu, deszczu czy reklamy która podświadomie, podprogowo cię zmotywowała do kupienia badziewia. Dusze nie za takie świecidełka i miejsce w hierachii zabijały. Ale czy ty robisz te reklamy, wabisz, kusisz, oceniasz, osądzasz, walczysz, karzesz, wywyższasz siebie? No chyba nie, to po co przywołujesz śnieg i deszcz, ziemia już dawno wsiąknęła i zamieniła to w owoce, woda oczyściła przestrzeń z brudu. Podziękuj za ten deszcz, za ten śnieg, bo dzięki temu może być dzisiaj zielono, wesoło i dzięki temu doceniasz bardziej słońce.

Trzeba wyjść z niewolniczego dualnego myślenia: wina i kara, dobro i zło, jestem dobra – jestem zła, nagana i kara, białe i czarne, odrabianie i przerabianie. Chodzi o świadomość siebie, zaufanie do siebie i dalej: z czego korzystam teraz, z jakich energii, jakie są moje aktualne motywacje. Bez tego, będą ci przywalać i przywoływać non stop jakieś wcielenia, mniejsze lub większe, katów i ofiary, mniejsze lub większe, a jak to nie wystarczy, to słowa: co powiedziałaś, jaką miałaś opinię, komu pomagałaś; a jak to działanie im nie pomoże w waleniu w twoją twarz, uginaniu twoich kolan, wzbudzania poczucia winy, to i do myśli się podczepią, że pomyślałaś o różowych słoniach, a przecież nie ma takich i są zakazane. Tak zabija się całą motorykę, kreacje, wiarę w siebie.

Pokutę wymyślono.
Osąd i sąd wymyślono.

Pomysł na odrabianie, zagnij co… wymyślono. Żeby takie duszyczyki jak ty, weszły w ten system i się pałowały, krzyżowały, cierpiały, chodziły z poczuciem winy w sercu, zamiast z miłością w nim. Bo przecież jak to, miłość, kiedy na miłość trzeba sobie zasłużyć, być jej godnym i ktoś musi pstryknąć palcem, żeby ona pojawiła się w twoim połamanym poczuciem winy, sercu. Czy tak naprawdę jest? To jest rzeczywistość? Przestań się oszukiwać!

Czemu nie wymyślisz swojej drogi, swojej ścieżki, nie zaczniesz żyć świadomie poza systemem dualnym, białym i czarnym? Czyli tak jak pokazuję!

Czego ty się boisz i czemu cały czas twoje jaźnie, twoje wyższe części ukrywają się za winą, karą, pokutą, katem, strażnikiem, ślubem, paktem. To one i tylko one, to wy, nadajecie temu moc, moc sprawczą i moc pętającą. To nie ma żadnej mocy, władzy, siły czy prawa. Ty dajesz temu prawo, ty nadajesz temu moc.

Ile tych wymówek jeszcze? Ile tego uciekania od odpowiedzialności za siebie? I od kiedy to odpowiedzialność za siebie to branie batów, cierpienie, kajanie, oddawanie własnej energii, przyjmowanie w nici życia, nie wiadomo jakiej karmy, czy oddawanie własnych ciał i energii? Czy choćby zgoda na przerabianie tego – co ten w twoim mniemaniu „wyższy”, „oświecony”, „doskonalszy” ci powie, że masz zrobić! Mówię to teraz do twojej najwyższej zindywidualizowanej części jaźni, bo to ona wystawiła ciebie i dusze na te channelingi, na te wejścia, że przerabiasz za innych! Nie dość tego łajzowania, tego odwlekania od zajęcia się sobą samym? Twoja moc (nie ważna jaka wibracja, kolor i skąd pochodzi) należy tylko do ciebie. Nikomu nic do tego! Gdzie jest jej Nadjaźń? Czego ona szuka u innych, którzy zupełnie nie są jej bliscy i jej nie szanują. Po co się kopie i sobie umniejsza, będąc obok takich jaźni (wyższych czy niższych), a twoja dusza, obok takich narcystycznych dusz. Rozumiecie?!

Na co twoja najwyższa część czeka? Na lepszą pogodę? Na białego opiekuna, boga co jej powie: jaka jest mądra, już puściła tyle. Oni nigdy ci tego nie powiedzą, nie mają w tym zysku, ale w twoim poczuciu winy, postawie bycia bodhisattwą, cierpiętnikiem, czy mówienia jak masz myśleć, co przerabiać, owszem, w tym zysk jest. Wyjdź z tego białego, dualnego, duchowo – karmicznego myślenia pętającego tą planetę i dusze tu wcielone.

Koniec.

Na drugi dzień dostałem kolejny list.

Dziękuje. No to powiedziałeś ładnie i dosadnie. Czytałam wielokrotnie. W nocy miałam taki oto sen:

Czasy liceum, śpieszyłam się na PKS, autobus już jechał, ale miał otwarte drzwi, dlatego szybko wskoczyłam do niego łapiąc się za barierkę pionową. W środku siedziała już moja koleżanka z podstawówki i jakaś dziewczyna mi pomagała, bo jej się zapytałam: „Czy wzięła mój plecak i płaszcz”, kiwnęła tylko w odpowiedzi.

W autobusie patrzyłam na jakiś pad, tam wyświetlała się kwota w tysiącach euro, którą wpłaciłam na poczet studiów. Poczułam się niewygodne i pomyślałam: „Kiedy ja spłacę tak dużą kwotę”, ale czułam jeszcze coś, że nie wzięłam jednak tego kredytu na studia. W końcu nie wiedziałam czy mam ten kredyt, czy nie.

Później widzę prezydenta Trumpa, który przemawia złośliwie do Amerykanów. Był w czapce bejsbolówce amerykańskiej, i mówi, że oni mu się sprzeciwili, a on na to, że jeszcze przyjdą do niego, bo nie długo powódź będzie. I widzę powódź w Ameryce po czubki dachów, mnóstwo zalanych domów. Widziałam to z lotu ptaka.

Kolejny sen. Siedzę na jakiejś łódce blisko domu rodzinnego, wokół pola czystej wody. Była noc i nagle moja praca dyplomowa wypada z łodzi do wody i patrzę jak się ona otwiera, jest taka jasna, czysta, a na białe kartki padają promienie księżyca i nagle one zaczynają całe świecić na samym dnie. Było to mocne światło, które rozświetliło całe dno.

Koniec.

Odpowiedziałem.

Piękne sny. Napisałem mocno, dosadnie i użyłem metafor by dotrzeć do twojej podświadomości, bo inaczej system krytyczny by odbijał.

Białe wzorce to nie tylko białe odrabianie, system karmiczny, wiara w karmę, dług, winę, grzech, zbawienie, oświecenie. To przede wszystkim jest dług, dziura. Weszłaś na białą drogę życia, bo nie było wówczas alternatyw dla dusz w zmianie sposobu myślenia, działania, terapii i wychowania. Twoja podświadomość na całe szczęście już wie, że dług został ci wmówiony.

Interpretacja snu w kontekście tego, co zostało napisane.

Autobus ma wyznaczoną drogę, przystanki i przede wszystkim to nie ty prowadzisz autobus. Cechą tego pojazdu jest bezpieczne przewiezienie cię z jednego punktu do drugiego i może dalej, ale to nie ty jesteś kierowcą. No, ale po liceum szybko wsiadłaś w autobus, bo już ktoś bliski w nim jechał. We dwójkę raźniej, ale czy to była twoja droga, twój numer pojazdu? Zdajesz sobie sprawę w tym autobusie, masowym środku transportu, że masz kredyt, dług. Gdzieś tam się zastanawiasz: jechać, nie jechać, mam dług, nie mam długu. Dopiero kolejny sen pokazuję, że przeważyło u ciebie: wysiadam, nie jadę, nie moja droga. Skąd o tym wiemy, że proces zaszedł? Bo trzeci sen jest o zastraszeniu społecznym i indywidualnym. A twoja psychika, podświadomość – patrz sen ostatni – poradziła sobie z narzucona presją.

Trump jako symbol przywódcy, zastraszenia, kalkulującego biznesmena, narzucającego przewodnika narodu. Facet od brudnej roboty. Jest tu warunek w jego zachowaniu: dopóki będzie trzymał pieczę nad narodem to woda, która symbolizuje emocje, podświadomość także karmę, nic nie zrobi tobie, ale też społeczeństwu, ludziom dookoła. Ludzi jednak zalewa woda (emocje). Tu z myślenia społecznego, zastraszonego, przechodzisz na osobiste, odpowiadasz sobie na pytanie: „Co się dzieje we mnie?”.

A ty wracasz do domu. Dom, domek, blok to symbol naszego ja, naszego wnętrza. To co dzieje się w domu, wokół domu dzieje się w nas samych i zawsze dotyczy nas. Ty wracasz do domu, bo wróciłaś do siebie, wróciłaś po siebie. Widzisz nagle czystą wodę i to w nocy (pomimo mroku, czerni) i płyniesz sobie łódką, aż tu nagle do wody wpada praca dyplomowa. Ta praca, studia to symbol wiedzy, ale też wiedzy popartej społecznie to kwit, glejt, potwierdzenie ukończenia pewnego etapu. Co się dzieje dalej? Praca się otwiera i informacje, twoja wiedza rozbłyska. Ale jak? Księżyc różnie jest interpretowany, ale trzymając się oddziaływania podświadomości zbiorowej wibrującej wokół europy, powiedzielibyśmy o psychice, mądrości, umyśle, kobiecości. Ja dodałbym, patrząc na twoją wiedzę i świadomość: księżyc to trochę twoje wyższe ja, szczególnie w postaci promienia, który rozumie, wie jak działać i jak korzystać z wiedzy jaką masz w sobie, z mądrości jaką masz w sobie – patrz promienie księżyca padające na kartki. Co najważniejsze. Na dno wody (emocji, podświadomości) nie dochodzi światło, tam jest kompletny mrok, a twoja mądrość, wiedza zanurzona rozświetla to, przed czym uciekałaś, co zostało ci wmówione jako złe, jako mrok i czego bałaś się w sobie. Wspaniale. Gratuluję.

O ja. Dziękuję za tę interpretacje. Ty jesteś niemożliwy, jaki proces zaszedł na wielu poziomach już tylko przez email. Po wypłacie na pewno wyrównam za ten proces. DZIĘKÓWA!

You may also like