Home Sesje duchowe Ingerencja porodowa, problem z dumą, sabotowanie marzeń i fałszywe wzorce miłości

Ingerencja porodowa, problem z dumą, sabotowanie marzeń i fałszywe wzorce miłości

by admin

Z Bartkiem pracuję już od pewnego czasu i widać w nim pewną lekkość w pracy i wglądach, nie ma już wielu mechanizmów obronnych (przynajmniej nie są aktywne w tym uwolnieniu), skorup odcinających, odcięć energetycznych i psychicznych. Dlatego praca z nim ma pewien wymiar lekkości i dużej głębokości. Sesja porusza wiele tematów np. ingerencji w trakcie ciąży i jej skutku, zobowiązań wobec rodziny, porusza temat dumy i marzeń, pokazuje fałszywe białe rozumienie miłości. Widać też, że nasza wspólna praca oprócz uwolnienia problemów i wyzwań ma charakter nauki i nauczania. Życzę owocnej lektury.

Bartek: Wczoraj podczas zajęć wróciłem do siebie, bo miałem dziwny napad. Boję się, że to w każdym momencie może wrócić. Ale „to poradzenie sobie” z tym dało mi jakiś rodzaj siły i satysfakcji. Jak przedzieranie się przez jakąś chmurę, zdejmowanie skafandra.

Nikodem: Czyli psychicznie sobie poradziłeś.

Bartek: To jest taki atak lęku, paraliżu. Najgorsze, że to blokuje mnie przed działaniem.

Nikodem: Czy jesteś w stanie powiedzieć: co było przyczyną tego napadu?

Bartek: Nie mam pojęcia, ale mam trzy tropy:

  1. Przeprowadzka. Stare skojarzenie: dawna dziewczyna, podobne mieszkanie i rozpadnie się wszystko.
  2. Uczestniczę w kursie (jestem w połowie) i w takim samym okresie podczas studiów zablokowało mnie. Depresja i koniec.
  3. Brak swojego miejsca w domu, mam problemy z brzuchem, ze skórą i nie mogłem nawet chodzić w ubraniach, bo tak swędziało.

No i dziewczyna prosiła żebym ogarnął swój brzuch, bo jest jak jeden wielki balon.

Nikodem: Czyli mamy już wszystkie twoje wyzwania?

Brzuch pęcznieje, bo coś podtrzymujesz i powstrzymujesz. To zajmiemy się tym na razie. Czemu pęcznieje przy niej?

Bartek: Mam takie skojarzenie typowo zwierzęce np. zaznaczanie terenu zapachem. A raczej smrodem.

Nikodem: To byłby mocz. Smród żeby odstraszyć potencjalnego predatora, nie jesteś strawny, dobry do zjedzenia, padlina.

Bartek: Przed kochankiem. A w ten sposób.

Nikodem: Brzuch pęcznieje, bo co zbiera?

Bartek: Złość. Pierwsze mi przychodzi do głowy.

Nikodem: Na co? Na kogo?

Bartek: Na brak bliskości. Na wszystkich dookoła mnie.

Nikodem: Czego nie potrafisz strawić? Odpowiedz pierwszym skojarzeniem.

Bartek: „Brzucha mamy”.

Nikodem: I co w tym brzuchu?

Bartek: Kojarzy mi się z ciążą mamy. WTF?

Nikodem: Dobrze. Ty szybko wchodzisz w stan medytacyjny podczas naszej rozmowy. To robimy.

Ile masz miesięcy? I co się dzieje?

Bartek: Nie wiem czy to moja ciąża, ale nie podoba mi się to. Ale mam to uczucie paraliżu, strachu aż cała aura mi wibruje.

Nikodem: Czym wibruje?

Bartek: Obroną. Coś mi tu śmierdzi. Idźcie stąd. Jakby ktoś chciał skrzywdzić mamę.

Nikodem: Zamknij oczy i zobacz tych, którzy chcieli skrzywdzić mamę. Masz do tego swobodny dostęp.

Bartek: Mama jest w zagrożeniu.

Nikodem: Z jaką energią i emocją oni przyszli? Spróbuj popatrzeć swoim subtelnym okiem.

Bartek: Starszy brat jest jakiś podenerwowany na ciążę. Cały czas nie wiem, czy to ja jestem w tym brzuchu.

Nikodem: Odczytaj go czym on się denerwuje?

Bartek: Mama nie ma czasu dla niego i jest zazdrosny o mnie, że ja będę inny od niego. On czuję, że mama chce żebym był zdrowy.

Nikodem: Poczucie brata, że zostanie odstawiony i będzie na drugim miejscu.

Co on robi, jakie energie wysyła do brzusia mamy?

Bartek: Brzydkie, śmierdzące, żeby obrzydzić. Mam wrażenie, że chce mnie pobić.

Nikodem: Chce żeby mama poroniła czy tylko żeby obrzydzić?

Bartek: Bardziej aby mama znieruchomiała.

Nikodem: I co by się stało wtedy?

Bartek: Nie będzie chodzić do pracy, na zakupy, na spacer czy tańczyć. To aż dziwne, bo wszyscy mi mówili że mój brat czekał na braciszka.

Nikodem: Świadome tak. Ty widzisz obraz podświadomy, interakcje subtelną.

Czy możesz zobaczyć oczami tego małego ja: czy brat nie ma obcych energii na sobie lub nie ma obok niego kogoś, kto popycha do tych działań?

Bartek: Widzę coś dziwnego dookoła niego. Taki strumień czarny.

Nikodem: Powiedz: niech ten strumień czarny się zmaterializuje obok brata w prawdziwej formie.

Bartek: Błe. To coś ma jaszczurzą postać.

Nikodem: Zapytaj się: co on robi i po co to robi?

Bartek: Inicjuje mnie, przygotowuje do życia na tej planecie.

Nikodem: Co to ma dać, co to ma zaprogramować w tobie?

Bartek: Strach wobec silnych mężczyzn, niedobór wobec relacji z kobietami, ale też jakiś rodzaj depresji, radzenia sobie z emocjami.

Nikodem: Jak ci tak dobrze idzie to jeszcze głębiej to zrobimy. Wejdź w płód, w samego siebie z tego okresu. W tym płodzie już jest uruchomiona postawa twojego brata wobec mamy i ciebie. Dlatego – z tego co widzę – w komunikacji płodu z mamą coś się zmienia. Odczytaj jaki to kod, wzór. Kod to esencja wzorca, jego ziarno.

Bartek: Tam zmieniony jest łańcuch dna.

Nikodem: Skąd ten niedobór w relacji z kobietami?

Bartek: Jest takie przekierowanie tego ciepła do tego jaszczura.

On nie dość, że bierze to ciepło, to i zasila się tym napięciem, kłótniami.

Nikodem: Te istoty karmią się niską energią.

Jesteś w brzuchu mamy i co odczuwasz?

Bartek: Widzę formę filtra. Energia nie kieruje się bezpośrednio do mamy i do mnie tylko on jest pomiędzy jedną z czakr.

Nikodem: Jesteś w brzuchu mamy więc powiedz: cofam teraz pozwolenie na ingerencje tej istoty,

na przygotowywanie przez niego życia w tym świecie. Anuluje z naszego wspólnego pola pozwolenie na jakikolwiek gram energii od tej istoty.

Wyjmij rurkę z siebie i mamy.

[patrzę subtelnie co robi Bartek]

Dobrze Ci idzie. Dodaj: cofam teraz pamięć zapisu tego wydarzenia z każdej komórki. Tutaj ci pokazuje subtelnie jak to zrobić.

Bartek: Ten jaszczur się irytuje. Grozi, że będzie wyżywał się na bracie.

Nikodem: Dobrze. I teraz przywraca się naturalna komunikacja między tobą i mamą, napełniasz siebie energiami, uczuciami i tym, co płynie między tobą i mamą. Piękny proces.

Bartek: On tylko odwraca uwagę.

Nikodem: Teraz uwolnimy wszystkie kody (ziarna), że:

  • jesteś niewartościowy,
  • jesteś niechciany przez kobiety,
  • musisz odchodzić lub one odchodzą i zostawiają, ucinają miłość (jak to połączenie z mamą).

Bartek: Robię.

Nikodem: To już jest przebudowa. Na to miejsce wraca miłość, komunikacja, kontakt z mamą (kobietą), otrzymujesz od niej, ona daje. Ty jako dziecko też przecież dajesz, wraca swobodny przepływ między wami. Domykamy teraz ten płód, ciążę. Jesteś tylko z mamą.

Bartek: Robię.

Nikodem: Tutaj dodatkowy kod: „to przez ciebie”. Ale przecież jesteś w brzuchu mamy. Dziecko leczy matkę.

Bartek: Wycofuje kod że przeze mnie kobiety chorują, że przeze mnie kobiety nie są sprawne, że brakuje im kobiecości.

Nikodem: Dokładnie tak, ponieważ to nie pochodzi ode mnie ani nie jest moją winą.

Bartek: Jaszczura wysyłamy skąd przyszedł.

Nikodem: Coś się zmieniło w tobie po tym procesie. Co to jest, bo dobrze Cię czuć?

Bartek: No jest, ale jakbym to nazwał (uśmiech). Chyba po prostu bardziej męski się czuję.

Nikodem: Również.

Bartek: No jest takie pełne coś.

Nikodem: Odszedł pakiet cierpienia, winy, obowiązku, oddawania miejsca bratu, brania odpowiedzialności, czucia się źle w sobie i ze sobą, w swoim ciele.

Bartek: Oby.

Nikodem: To już jest. „Oby” to umysł, a ciało wie swoje. Kontakt z ciałem.

Bartek: Przyjmuję to, bo w ciele czuję coś dziwnie nowego, pełnego, tak dużo mnie w ciele. Lol.

Nikodem: Dobrze, ale stop! Tutaj ciało i uczucia dają sygnał, zaszła przeogromna zmiana, ale walczysz ze zmianą z poziomu mentalnego. To jest to podwójne zabezpieczenie na tej planecie. Zamknij oczy i poszukamy teraz gdzie jest ten strach, bo napisałeś „nie boję się”. Zadaj sobie pytanie: „Gdzie ten strach jest w moim ciele?”.

Bartek: W tył głowy coś mnie uderza. Tak z prawej strony. A w ciele jest napięcie na gardle.

Nikodem: Zatrzymujemy czas. Tutaj pomogę.

Odwróć się i popatrz, kto Cię atakuje i czym.

Bartek: Wygląda jak typowa „śmierć” z kosą w czarnej długiej szacie.

Nikodem: Powiedz żeby ta istota zdjęła szaty i pokazała swoją prawdziwą formę.

Bartek: Kosi mnie po głowie.

Nikodem: Te istoty przyjmują formy przez mity, baśnie i legendy, czyli działają na część podświadomą.

Bartek: Hm. Teraz widzę kościotrupa. O teraz jak gruboskórnego orka. Co się dzieje?

Nikodem: Nie ważne co imituje wyglądem tylko czym wibruje w środku siebie, bo to się nigdy nie zmienia. Czy to jest ta sama istota, która ingerowała w płód?

Bartek: Tak. Odczuwam ten sam rodzaj strachu.

Nikodem: Zapytaj się: co robi, po co to robi i od kiedy to robi?

Bartek: Nie chce gadać. Używa jakiegoś skrzeczenia i piszczenia.

Nikodem: Nakaż mu mówić po ludzku.

Bartek: Pilnuje mnie. Jest zawsze za moimi plecami. O. Pilnuje przed wyjściem z ram. Ach. On pilnuje jakby mojego „zakresu”. W płodzie była pewna ilość energii i jej zakres. On tego pilnował ile mogę mieć energii w tym wcieleniu i jaka to może być wibracja.

Nikodem: I jaki ma być jej poziom (częstotliwość)?

Bartek: Nie wyżej niż teraz.

Nikodem: Zobacz czym naprawdę jest ta kosa, która uderzała w głowę i gardło.

Bartek: Później ścinamy i zaczynamy od nowa.

To jest taka przyssawka z nicią.

Nikodem: I co tam pompuje?

Bartek: Samoobwinanie, samookaleczanie, stratę, złość na to.

Nikodem: Czyli strach nie pochodzi od ciebie ani z ciała tylko jest to strach mentalny (z umysłu). Te rzeczy trzeba się nauczyć odróżniać.

Co mają Ci dawać te niskie stany emocjonalne?

Bartek: Ja te ostatnie dni po prostu patrzałem na siebie, na swoją aurę i totalnie nie wiedziałem skąd i dlaczego, przecież w lustrze widzę co innego.

To tak ucieleśnia, ukaja? On mówi żebym wiedział skąd pochodzę i mam nigdy nie mieć łatwo.

WTF. A co to, ja ten jaszczur. Lol.

Nikodem: Odłącz go ze swojego ciała mentalnego i wszystkie jego rurki, bo teraz Ci szepcze. Powiedz, że je wycofujesz ze swojego ciała i nakazujesz mu przyjąć w swoją aurę.

Bartek: Mówię. On się zapiera, że tylko wykonuje rozkazy z góry.

Nikodem: Niech mocniej wkłada te rurki, głębiej i puść teraz to samoobiwnianie, samokaleczenie, stratę, złość. Wszystko.

Zgoda twoja na jego działanie płynęła z czego? Z poczucia winy duszy? Z chęci odrobienia karmy?

Bartek: Nauki pokory?

Nikodem: Duma – pycha. Chęć złamania pychy. OK. I co udało Ci się całe życie nie wychodzić poza ten niski zakres?

Bartek: Tak czuję jakby to trwało to duma i pycha zawsze by wracały. Więc bez sensu.

Nikodem: Co jest przeciwieństwem dumy?

Bartek: Duma wracałaby z racji braku, niedoboru.

Nikodem: Niski wizerunek własny, skrajne poddanie. Co jest na środku między dumą a niskim wizerunkiem własnym?

Bartek: Życie w zgodzie z sobą, z potrzebami.

Nikodem: Duma to plus a brak wiary w siebie, zatracenie siebie, degradacja swojego ja to minus. Na środku jest miłość do siebie, samoakceptacja, zgoda na siebie, czyli oni tylko z plusa na minus przeskakują.

Bartek: Tak, ale rzeczywiście mam wewnętrzny strach, że to czego pragnę to może być dumne.

Nawet jak myślę o telefonie, samochodzie, ubraniu to czuję strach, że to może być za dużo i zostanie mi to odebrane, zepsute.

OK. Czyli to wszystko idzie do tego stworka. Hm teraz dopiero to poczułem.

Nikodem: Pisałeś o zakresach wyznaczonych przez te istoty. Żyłeś w zapętlonym myśleniu.

Bartek: Kurde jak mam mózg zaprogramowany. Lol teraz to widzę.

Nikodem: … z którego tak naprawdę nie było wyjścia.

Bartek: Ciągła strata, naprawianie, nowe, strata, naprawianie, nowe itd.

Nikodem: Bo cokolwiek chcesz lub gdy stawiasz na siebie i swoje potrzeby to uruchamia się: duma, pycha, książę, księżniczka, Royal, bycie lepszym. Kiedy nie wierzysz w siebie to uniżenie, smutek, depresja, brak wiary, wykorzystywanie, strata.

Bartek: Miałem pracę która mnie satysfakcjonowała więc zrezygnowałem i teraz musi przyjść coś depresyjnego. Głupi ten cykl. I rzeczywiście to w brzuchu mamy zostało zaprogramowane.

Teraz jestem wkurzony.

Nikodem: To też dotyczy związków. Masz dobre relacje i nagle je niszczysz, bo się robi w energiach „cyk”. Dobry partner – zły partner – jeszcze gorszy. I potem już z zadowoleniem na twarzy: oj, to wezmę już tylko tego złego.

Druga rzecz. Duma bierze się tylko z braku wiary w siebie, chroni resztki wizerunku własnego. Natomiast pycha ma w sobie jakiś wymiar niszczycielski, ekspansywny. Duma jest jak balon w energiach. Pycha ten balon pompuje.

Bartek: Wyjściem z tego głupiego pokręcenia jest: akceptacja siebie, swoich potrzeb, zrozumienie dla siebie. Ja mam nawet strach przed takimi dużymi marzeniami, bo odbieram to jako dumę. Marzę o dobrym samochodzie, karierze, ale wszystko to jest jakieś zepsute, wybrakowane.

Nikodem: Większość ludzkości jest tak zaprogramowana, ale tej starszej ludzkości, bo młoda się bawi na salonach.

Bartek: Krew do głowy, napięta szczęka. Co się dzieje?!

Nikodem: Nakazujemy tej istocie wycofać wszystkie zaprogramowane reakcje mentalne. A tego jest sporo.

Dalej. „Cofam z siebie i duszy zgodę na wiarę, że moje potrzeby, marzenia to tylko obraz dumy i pychy”.

Bartek: Nakazuje Ci zdjąć program rodowy, program niszczenia, program cierpienia, trwania w bólu i szukania go, trwania w nędzy, niedostatku, ciągłym braku.

Nikodem: Program brzmi: „Jak jest wina to musi być kara i kiedy przyjmujesz karę to wymazuje się wina”. Nie ma czegoś takiego we Wszechświecie tylko w tym układzie słonecznym. To jest tylko plus i minus.

Dodamy: Zwracam sobie prawo do realizacji marzeń. Zwracam sobie prawo do realizacji ambitnych celów. Zwracam sobie prawo do dobrych związków, które budują, wzmacniają, inspirują, w których czuję się przyjęty, wartościowy jako człowiek.

Energetycznie cofasz z brzucha i czakramu sakralnego, podstawy całą fałszywą tęsknotę za patologią, złem, czymś ciężkim, niszczącym. Właśnie teraz wyciągasz te ziarna z tych ośrodków.

Bartek: Robię.

Mam w sobie takie przekonanie, że wszystko mi się należy z racji bycia królewiczem, ale jednocześnie nic mi się nie należy z racji bycia królewiczem.

Nikodem: Brawo. To jest właśnie zapętlenie.

Wychodzisz energetycznie, mentalnie, fizycznie z tego zapętlenia i cofasz teraz ze swojego pola i przestrzeni całe miny, pułapki odpychające od dobrego, właściwego, własnego, dobrego, pomagające, wspierające. To są takie „miny” (energetycznie to wygląda jak takie kołki metalowe wokół których wibrują energie).

Po prostu wejdź w siebie i poszukaj tego w nogach (spoiler).

Bartek: Robię.

Ten jaszczur jest w szoku że tak można. Chyba sam by tak chciał.

Nikodem: STOP.

Miałeś teraz wejść w siebie i poszukać min. Ta istota odwróciła uwagę i skierowała ją na siebie. Jak to się stało. Popatrz.

Bartek: A to kolejna zagrywka.

Nikodem: Jak zwrócił twoją uwagę? Co takiego zareagowało w tobie?

Bartek: Ta jego chęć zmiany, że on też się zmieni i będziemy przyjaciółmi.

Nikodem: A co Cię on i jego zmiana obchodzi?

Bartek: Ile ja takich osób spotkałem w swoim życiu. Tak i teraz przeprasza mnie.

Nikodem: To jest jaszczur. On jest zaprogramowany do manipulacji i manipulowania. Popatrz na niego i zeskanuj go dokładnie, popatrz na jego prawdziwe intencje!

Bartek: Szuka wejścia.

Nikodem: Wystarczyło twoje zastanowienie i on już wszedł w Ciebie. Czy nadal wierzysz, że ktoś zły, kto manipuluje i czerpię od zawsze zyski z tego nagle stanie się dobry, pełen miłości?

Bartek: „Czemu nie”.

Nikodem: Kto Ci to mówi?

Bartek: Bo ja sam taki byłem.

Nikodem: Widzisz ta właśnie postawa jest tzw. „wejściem” w Ciebie. Czyli ta istota była pewną projekcją twojej ciemnej strony.

Bartek: Zawsze mam jakieś współczucie do ludzi, którzy przeżyli podobne rzeczy do moich.

O jak mnie zamula teraz.

Nikodem: Współodczuwanie i współcierpienie jest pułapką, bo każdy musi przeżywać swoje emocje w sobie, a nie emanować nimi na zewnątrz szukając dla nich ujścia lub celu.

Może kiedyś zachowywałeś się jak ten manipulant, okupant, robiłeś podobne rzeczy lub gorsze, ale teraz już wiesz kim jesteś, co masz, czym dysponujesz. Odróżniasz pomoc od szkody, dobro od zła, egoistyczne od współodczuwania. To jest ta lekcja dualna jaką tu wszyscy przechodzimy.

Ta istota chce żebyś mu współczuł, bo wtedy ma wejście w ciebie i może z ciebie ssać energie, manipulować twoimi myślami, decyzjami, emocjami.

Bartek: Przepisuję to co napisałeś.

Nikodem: Cofasz z siebie całą identyfikację z oprawcami i kodem, że też taki byłeś.

Tu ci pokazuje subtelnie jak to uwolnić, odczepić.

Bartek: To teraz wiem dlaczego tak skóra mnie swędzi.

Nikodem: Swędzi mnie, bo…

Bartek: Mam na sobie nie swoje emocje, nie swoje problemy, nie swoje ciało.

Nikodem: Powiedz, że rezygnujesz z podtrzymywania tego w sobie i zwracasz to właścicielom.

Bartek: Mam dość współczucia, zmieniania tych, którzy udają przede mną, że chcą się zmienić, to że ja byłem podobny lub byłem w podobnej sytuacji to nie znaczy, że oni zareagują tak jak ja.

Nikodem: Dokładnie tak. Nie wiesz kim oni są, jak zareagują, czemu coś przeżywają, dlaczego coś robią. Tego nie wiemy, ale ten świat wpaja ludziom, że mają współczuć, współuczestniczyć w cierpieniu innych. Co to za głupota jeśli każdy jest odpowiedzialny tylko i wyłączenie za swoje uczucia, emocje, myśli. Pytanie dla tych osób: „Dlaczego to czujesz, co z tym robisz, po co to trzymasz w sobie?” lub „Czy nie próbujesz wzbudzić we mnie poczucia winy, po co to robisz, jeśli to jest manipulacja?”.

Bartek: Mówię dość obcym problemom, obcym emocjom, nie zgadzam się na empatyzowanie z patologią, dziwolągami, nudziarzami, piekielnikami i innymi, którzy ciągle udają, że się zmienią.

Nikodem: Bo ciebie to nie interesuje. Tak samo jak ciebie już nie interesuje to, co było kiedyś, czyli duma, pycha, egoistyczne zachowanie, wykorzystywanie przewagi wcieleniowej lub energetycznej. Tego nie ma. Jest tylko ten stan, który przeżywasz teraz.

Bartek: Hm. Ale to jest chyba znów to samo. Kiedyś nikomu nie współczułem.

Nikodem: Teraz masz inną świadomość i sam wpływasz na siebie i swoje decyzje, czyli nie potrzebujesz strażników zewnętrznych, nauczycieli, którzy Ci mówią, jakie decyzje masz podjąć lub co jest dobre lub złe.

Bartek: To teraz będę wszystkim.

Nikodem: Ty nie masz współczuć nikomu, ponieważ kiedy masz miłość w sobie, rozumiesz, że ich emocja jest oddalona od miłości i pozwalasz im ją przeżyć.

Bartek: Ostatnio to było często słowo jakie powtarzałem. Gdy komuś ktoś umarł, gdy ktoś miał zły dzień. Nawet partnerka zwróciła uwagę po co to mówię.

Nikodem: Ich stan jest w tych ludziach, istotach i nawet jak próbują Ci wmówić że ich stan to twoja wina, twoja sprawka – to już wiesz, że przekroczyli granice i próbują coś ugrać. Emocja jest lotna, trwa krótko, za to uczucie jest stałe. Ludzkość została nauczona – nie tylko przez chrześcijaństwo, ale też buddyzm z praktyką bodhisattwów – współuczestniczyć w cierpieniu, bólu, porażkach, brać cudze emocje i je transformować, nosić cudzy krzyż.

Bartek: OK. To co w tym miejscu ma być?

Nikodem: Miłość do siebie, odpuszczenie, zajęcie się sobą samym, dbanie o siebie.

Bartek: Znów to uczucie ciśnienia w głowie i ból głowy.

Nikodem: Ty wiesz czemu on się w tym momencie pojawił?

Bartek: No tak to kolejny wzór na to życie aby pomagać, innym, tym podobnym, współczuć im.

Nikodem: Cofamy się znowu do brzusia mamy.

Bartek: O kurcze (uśmiech).

Nikodem: Powiedz sobie, że cofasz się do momentu w którym ten program, przekonanie, wzór aby pomagać innym, podobnym, aby im współczuć powstał.

Bartek: Masakra. To już przy samym zapłodnieniu.

Nikodem: Dokładnie.

Bartek: Taki program: powstałem aby pomagać bratu i rodzicom. Gdy rodzice odejdą to mam się nim zająć. Taką intencje czuję ze strony mamy. Czuję taki ładunek w jajeczku mamy.

Nikodem: Naprawdę jedna istota powstaje dla drugiej? Naprawdę jedna istota żyje dla innej istoty? Naprawdę jedna istota ma się opiekować przez całe życie inną istotą? Naprawdę jedna istota ma przeżywać emocje drugiej? Co to jest oprócz wzorców symbiozy?

Bartek: Kara, bo przecież sam wybrałem aby w to wejść.

Nikodem: To jest fałszywa miłość i wzorce miłości, to jest dualistyczna miłość. Ludzie uważają, że to jest miłość, a to nie ma nic z nią wspólnego. Chore wzorce współuczestniczenia w społeczeństwie i to jest niestety wszczepione w ludzkość i wszystkie dusze, które się tutaj wcielają. One potem wychodzą z taką właśnie „ideą miłości”, „braterstwa”, „przymusu”. Dlatego mówię, że czarni może kontrolują przepływ pieniądza, przyszłości, ale to biali zarządzają życiem społecznym, filozoficznym i religijnym.

Bartek: No nie. Kurde, ale to głupie.

Nikodem: A czy twój brat urodził się dla ciebie? Czy on żyje dla ciebie?

Bartek: Sam fakt wejścia w coś takiego wywołuje chęć poczucia dumy.

On żyje dla siebie.

Nikodem: Jest w stanie się zaopiekować sobą?

Bartek: On jest w symbiozie z każdym.

Nikodem: To on. A Ty?

Bartek: Chociaż jest jakiś rodzaj strachu, niepewności.

Nikodem: I fakt, że Ty jesteś w stanie się zaopiekować sobą oznacza, że masz się zajmować tymi, którzy nie chcą, i nawet nie chcą się nauczyć jak to zrobić, jak się zaopiekować sobą?

Bartek: Kur*wa no tak. Rozumiem w końcu!

Nikodem: Bo to już przypomina pasożytowanie. I właśnie tego niestety uczy ten system, biali nauczyciele, zrzuca się tylko odpowiedzialność na kogoś i tłumaczy się to: winą, karą, karmą. Super pomysł miały Anunnaki na ten system. Grats.

Pytanie: „Czy to opiekowanie się bratem lub innymi pasożytami nie jest projekcją tej części ciebie, którą ty sam musisz się zaopiekować?”.

Bartek: Ha!

Nikodem: …i kiedy w końcu utulisz, przyjmiesz, wypełnisz swoją część, czy skończy się to niańczenie na zewnątrz?

Bartek: No jest taka część mnie.

Nikodem: Przyjmij część siebie, która wymaga przytulenia, ciepła, troski.

Bartek: Ona jest jakby oddalona gdzieś. Jakby była u mojego brata.

Nikodem: Nie. Ty masz ją w sobie.

Bartek: OK. To też program.

Nikodem: Tak. To jest właśnie przeniesienie.

Bartek: Rezygnuję z programu – jeśli chce się zaopiekować sobą, dać sobie stabilizację to muszę najpierw zaopiekować się bratem i rodzicami.

Nikodem: Dobrze wygrzebałeś ten kod. Fe. To dodaj: „Bo kiedy tak robiłem lub miałem robić, miało mi to dawać podświadomą satysfakcję, że opiekuje się sobą”.

Bartek: Tak. Stąd też depresja, brak stabilności.

Nikodem: Coś zewnętrznego nie może wypełnić tego co we mnie, co wewnętrzne.

Bartek: Czyli odłożyłem część siebie do cienia, odłożyłem część siebie na bok żeby zająć się bratem, rodzicami, ludźmi dookoła siebie, psycholami, bezdomnymi na ulicy, dziećmi. Świat sobie świetnie poradzi bez mojej misji. Podobnie brat i rodzice.

Nikodem: Ty na pierwszym miejscu, bo od tego się wszystko zaczyna.

Bartek: Ale sztywnieje cały. Nie mogę się odwrócić w lewo.

Nikodem: Przede wszystkim nigdy nic nie scalaj, nie integruj żadnej energii z zewnątrz, ponieważ ona zawsze jest zmieniona i zmodyfikowana, zaprogramowana przez kogoś lub coś. Kiedy mówiłem, że twoja energia do zaopiekowania jest w tobie, ty ją znalazłeś u brata. Ja odpowiedziałem: „To jest przeniesienie”, bo tam jest tylko skojarzenie, twój wkład.

Opieka to lewa strona ciała, żeńska. Możesz się obrócić i robisz to z przyjemnością, lekkością, radością. Twoje jest w twoim ciele, tylko było to wyłączone. Aktywuje teraz.

Mogę tak napisać do ciebie, bo masz taki dostęp do swojego ciała.

Bartek: Robię.

Nikodem: Aktywizujesz i wtedy co się dzieje?

Bartek: Czuję wręcz taką małą dziewczynkę obok siebie.

Nikodem: I co ona mówi?

Bartek: O matko. To jest zmarła siostra mojej mamy. Mama się nią nie zaopiekowała i ona zmarła.

Nikodem: Zgadza się.

Bartek: Tak czuję cały ciężar teraz na krzyżu.

Nikodem: Mega zaprogramowanie na misje, na współodczuwanie i empatyzowanie z emocjami innych; plus nie twoje poczucie winy za śmierć i brak opieki. Bardzo trudny wzorzec i ciężar życiowy.

Bartek: To był temat tabu. Chodziło się na grób, ale nikt nie opowiadał o co chodzi.

Nikodem: Pozwolimy odejść tej duszy?

Bartek: Słyszałem jak będziesz większy to się dowiesz.

Tak. Tak. Tak.

Nikodem: To powiedz, że koniec opieki, opiekowania i noszenia jej energii w sobie i swoim ciele, przestrzeni. Jej życie należy do niej i jej właśnie zwracasz.

Bartek: Czuję jak ona wpływała na mój cały kręgosłup.

Ktoś dzwoni.

Nikodem: Nie odbieraj strażnik, bo teraz zwalniasz bardzo ważną rzecz, wręcz integralną dla twojego istnienia.

Bartek: Siostro mamy, kochanie, to koniec opieki, opiekowania się i noszenia twojej energii w moim ciele, przestrzeni. Twoje życie należy do Ciebie i zwracam Ci je Tobie, nie musisz już być częścią mnie, częścią mojej mamy, brata, babci. Byłaś i będziesz w rodzinie. To że nie będziemy nosić cząstek Ciebie nie znaczy że nie jesteś jej częścią.

Nikodem: Dalej: „Wszystkie jej energii, emocje, emocje rodziny zwracamy duszom do których one należą. Jej pamięć w formie miłości jest w nas, ale jej emocje i postawy, plany wszystko wraca do niej, bo od niej pochodzi”.

I to co napisałem jest bardzo ważne przy wychodzeniu z białej filozofii myślenia i życia.

Bartek: Przepisuję.

Nikodem: „Cały podświadomy ślub wobec mojej mamy żeby ją odciążyć i nieść jej krzyż uwalniam z siebie, swojej lewej części. Wszystko to wycofuje i rozpuszczamy w ogniu”.

[bo oddawać coś takiego to zbyt wiele]

Bartek: Przepisuję. Bo u mnie to cała lewa część: kostka, szyja, barki, bo musiałem nosić to brzemię całe.

Nikodem: Lekcja dla ciebie: „Mamo to są twoje emocje i postawy, musisz sobie z nimi poradzić. Nikt ich nie będzie brał za ciebie i nosił za ciebie ani się z nimi utożsamiał. Możesz się z tym podzielić, my wysłuchamy, ale nie identyfikujemy się z twoimi postawami i emocjami, bo one są w tobie”.

Bartek: Przepisuję i aż mną telepie.

Nikodem: Rozumiesz teraz? Albo lepiej: czujesz teraz to w sobie?

Bartek: Tak, myślę że tak.

O matko. Dawno się tak nie zmęczyłem.

Nikodem: Prawie trzy godziny i tyle tematów w jednej sesji.

Dodaj: „Historia mamy należy do mamy. Emocje mamy z tym związane należą do niej. Ich emocje to ich emocje. Ich problemy to ich problemy i ja mogę czuć się odłączony od ich problemów, emocji, stanów emocjonalnych, problemów i czuć się dobrze, bo tak czuję się zdrowa jednostka. To nie jest oznaka braku miłości, bo to oznaka braku cech współuzależnionego.

Bartek: Rozumiem. Gdzieś jeszcze w ciele czuję takie niedowierzanie. Na barkach głównie.

Nikodem: Ciemni zmienili postawy Jezusa i przez krzyż wprowadzili to samo, co buddyści z postawami bodhisattwy, czyli zaczęto uczyć o poświęceniu, miłości współcierpiącej.

Bartek: Mam takie niedowierzanie, że można być wolnym od tego.

Nikodem: Wspaniale.

Barki są wolne od noszenia, wolne od zajmowania się cudzymi problemami, bo kiedy twoje barki są wolne i masz postawę akceptacji dla cudzych emocji i problemów, to w takiej postawie pozwalasz innym dorosnąć, wziąć odpowiedzialność za swoje istnienie i życie. To jest bardzo ważna lekcja i ja sam potrzebowałem wielu lat żeby to zrozumieć.

Bartek: OK., czyli w tej postawie postawie pozwalam innym dorosnąć i nie pozwalam na to, aby mój strach że sobie nie poradzą ich przyćmił.

Nikodem: Dobrze napisałeś. Twój strach na nich wpływa. Podobnie działa zmartwienie, kiedy się o kogoś martwisz. Zamieniamy to na wiarę, zaufanie: poradzisz sobie, w tobie jest siła, w tobie jest moc.

Strach nie był twój tylko generował go jaszczur.

Strach to efekt odbitych mitów i legend, przygód białych herosów.

Strach jest pamięcią odbitą przez przodków, ród, rodzinę, rodziców.

Stach nie pochodził z ciała tylko umysłu (poziom mentalny).

Bartek: No tak. Czyli wystarczy, że „wsadzę” rodzinę na inną planetę i tego tam nie ma.

Nikodem: Dokładnie tak. A w tym działaniu o którym mówię i którego uczę jest miłość do siebie samego, a nie gwałcenie siebie. My jako istoty duchowe jesteśmy nieskończone w mocy, a tutaj się wmawia, że potrzebujesz innych istot, osób, ludzi, przewodników i bez nich nic nie znaczysz.

Powiedz jeszcze na koniec temu jaszczurowi, że zwalniasz go z tej roli i każdej innej

i anulujesz swoją zgodę fizyczną i duchową na ingerowanie i wpuszczanie go w swoją przestrzeń.

Bartek: Zwalniam Ciebie z pełnienia roli mojego opiekuna, strażnika, roli pilnowania moich energii, wpływów tych energii, roli pracownika za darmo. Anuluję swoją zgodę fizyczną i duchową na ingerowanie i wpuszczanie ciebie w moją przestrzeń tu i na zawsze.

Nikodem: ..i dajesz sobie zgodę teraz na uleczenie, domknięcie i ułożenie. Czyli po naszej pracy, jeszcze takiej, z tak wielką ilością tematów, zero innych sesji, metod, myślenia, analizowania. Odpocznij, bo ciała subtelne potrzebują sobie to ułożyć. Odpoczynek.

Bartek: Tak. Już ledwo siedzę (śmiech).

Nikodem: I wieczorem do powtórzenia nawyku mój artykuł O miłości, poświęceniu i współwinie

Bartek: OK. Właśnie sobie kupuję nową prestiżową rzecz. Pozwalam sobie.

Nikodem: Gratuluje.

You may also like