Nigdy nie schylaj głowy. Trzymaj ją uniesioną. Patrz światu prosto w oczy
Helen Keller
Jesteś tutaj: Strona główna - Artykuły - Antoniusz
Antoniusz
Dialog pochodzi z ostatniego odcinka serialu „Rzym”.

Lucjusz Worenus: Panie.

Marek Antoniusz: Salve, Worenusie. Jak się miewasz?

L.W.:  Wystarczająco dobrze. Woda.

M.A.: Dziękuję. Byłem bardzo daleko. Całe me życie... obawiałem się porażki. A teraz, gdy nadeszła... nie jest tak straszna, jak oczekiwałem. Słońce wciąż świeci. Woda wciąż dobrze smakuje. Chwała jest dobra, ale... życie wystarcza, nie?

Rzym: Wspaniałe wieści! Pod Akcjum w Grecji... flota naszego wielkiego Imperatora... Oktawiana Cezara... Pod dowództwem Marka Wipsaniusza Agryppy odniosła zwycięstwo nad królową Kleopatrą i jej niewolnikiem Markiem Antoniuszem. Egipska flota została zniszczona. Teraz Oktawian Cezar rusza na Aleksandrię. Gdzie czarownica i jej stwór znaleźli schronienie.

 
Poznanie całego serialu „Rzym” zajęło mi dziesięć dni. Były to dla mnie długie i męczące dni. Miałem takie wewnętrzne nastawienie przed „odpaleniem” serialu: „Wiem kim byłem za czasów Cezara i nie chcę do tego wracać”. Analizowałem postawy, czytałem opracowania opisujące moje wcielenie, ale ciągle uciekałem przed zwykłym serialem filmowym. Dlaczego? – rodzi się pytanie. Odpowiedź jest prosta: Ja Nikodem nie chciałem oglądać swojej porażki, poniżenia, a każdy jeden odcinek serialu przybliżał mnie do wielkiego finału. Marek Antoniusz bo o tym wcieleniu rozprawiam został przedstawiony w serialu jako dobry strateg i generał, a podczas demobilizacji zachowywał się jak pijak, awanturnik lekceważący wszystkich prócz pięknych kobiet. Taka postawa przeszła mi psychicznie dosyć obojętnie, bo ciągle nad innymi emocjami górowała we mnie nienawiść do zimnego Oktawiana. Duma to taka postawa, która prowadzi człowieka i jego dusze do analizowania sytuacji z planowaniem zemsty. Jestem jeszcze człowiekiem i duszą dumną i zadałem takie oto pytania: „Czemu nie zabiłem wcześniej Oktawiana?”. Odpowiedzi padły różne: „Nie wypadało”, „Lud który mnie kochał, zbuntowałby się”, „Przyrzekłem cezarowi, że zostawię chłopca w spokoju – choćby nie wiem co”. Różne emocje podczas oglądania serialu rezonują we mnie, a podświadomość przypomina mi dawne uczucia podczas niespokojnego snu. Co zrobić? Jak poradzić sobie z pierwotnymi, ukrytymi głęboko w podświadomości i rdzeniu duszy uczuciami? Odpowiedź brzmi: „Przyjmując wszystko – cokolwiek się stało i jakkolwiek się reagowało przyjmować i wybaczać sobie i innym”.

Zbliża się ostatni odcinek serialu i widzę spaloną flotę Antoniusza i Kleopatry pod Akcjum. Czytam zatem sprawozdania dotyczące bitwy i nie mogę uwierzyć: Taktyczny błąd, którego nigdy osobiście bym nie zrobił (chodzi o rozbicie floty na mniejsze części) – dlaczego tak mnie zamroczyło wtedy?! Szukam dalej opracowań dotyczących  generała Agryppy i czuję wewnętrzną złość do tej postaci. Przenoszę szybko swoje analizy do poziomu duszy i niestety blokada identyfikacyjna tej postaci jest silniejsza niż ta nałożona na Oktawiusza. I tu wtrącę słówko na temat systemu karmicznego zaprojektowanego przez najstarsze istoty: „Nie pamiętasz wcieleń, bo byś się mścił”. To hasło jest kluczowe w celu podtrzymania procesu wymazywania poprzednich wcieleń wśród wcielających się dusz w ciało człowieka.

Po przegranej bitwie reżyser przedstawia Antoniusza jak opuszcza walczącą jeszcze flotę. Niby postawa Antoniusza wskazuje na skrajne załamanie, ale aktor podsumowuje sytuację słowami: „Byłem bardzo daleko. Całe me życie... obawiałem się porażki. A teraz, gdy nadeszła... nie jest tak straszna, jak oczekiwałem. Słońce wciąż świeci. Woda wciąż dobrze smakuje. Chwała jest dobra, ale... życie wystarcza, nie?” Czy ten cytat był natchnieniem Wyższych Jaźni skierowanym bezpośrednio do mnie? Ja Nikodem dziękuje za te słowa bo one rozpuściły w kilka chwil całe moje rozczarowanie wcieleniowe i rzucone w gniewie przyrzeczenia zemsty. Oczywiście analizuje sytuację po bitwie pod Akcjum i czuję, że Antoniusz mimo porażki morskiej miał dużą przewagę wojskową i chyba nawet finansową. Niestety dla Antoniusza, a stety dla wszystkich następnych moich wcieleń legiony „odmówiły” posłuszeństwa i większość przeszła na stronę Oktawiusza. Przez cały żywot lud rzymski, podbijane tereny, żołnierze byli mi lojalni, oddani - teraz w Aleksandrii - jak zostało w serialu to powiedziane: „Zostały ze mną same ladacznice, Hermafrodyci i przydupasy”.

W scalaniu energii dawnych wcieleń czyli przekierowywaniu energii z podświadomości do energii duszy z postaci postawy, obawy, lęku, strachu, emocji, uczucia, napięcia używamy zawsze liczby pojedynczej w formie „ja”, „moje”. Czytając autobiografie ostatniego mojego wcielenia nie potrafiłem się z nią zidentyfikować. Mówiłem „on”, „tamten”. Dlaczego? Bo traktowałem to poprzednie życie jako słabe, wycofane, miękkie chociaż dokonania społeczne i kulturowe „tego” wcielania zostały wpisane na karty historii. Podsumowanie: „Jeśli nie akceptujemy zachowania naszego dawnego wcielenia w postaci słów, nastawienia blokujemy strukturę energetyczną podświadomości i tym samym obniżamy wibracje teraźniejszego życia”. 

Wcześniejsze starcia z Pompejuszem, ustawiczne uspokajanie furii Cezara, mobilizowania legionów, wojna przeciw Brutusowi i Lucjuszowi, zlecenie zabójstwa Cycerona to wszystko było  – na początku przynajmniej – dobrą zabawą. Jednak kto lubi oglądać własne porażki w postaci: przyparcia do muru, poniżenia, wyśmiania, straty, upokorzenia? Ludzie lubią oglądać zwycięstwa, chwałę, triumf – rzadko kto rozprawia o nieszczęśliwych epizodach. Pewien mędrzec powiedział, że porażka uczy dużo więcej niż zwycięstwo, ja dodam od siebie: „Mobilizacja do wysuwania wniosków dla rozwijającego się człowieka to poznanie historii porażki, przegranej, upadku bez oceny”. Jak to uczynić jeśli dusza przez postawę „zwycięzca – przegrany” zmienia tylko epokę, rolę, wcielenie szukając jakby tu udowodnić swojemu odwiecznemu wrogowi – kto silniejszy, lepszy, mądrzejszy, wspanialszy? Odpowiedź jest prosta: „Należy mimo własnej dumy zbudować otwartą postawę przyjmowania i akceptowania siebie z przeszłości i na tej podstawie analizować siebie z teraźniejszości”. Zboczyłem trochę w temacie moich rozmyślań. W serialu Oktawiusz Cezar urządził uroczystą paradę i ogłosił się „pierwszym obywatelem Rzymu”. Widok uśmiechu z triumfu Oktawiana i przelotny widok parady trofeów wojennych w postaci rozkładających się ciał Antoniusza i Kleopatry uaktywnił coś we mnie. Po chwili zatrzymuje serial i mówię: „Chwila moment – ja potrzebowałem w tych czasach doświadczyć porażki. Przed wcieleniami na Ziemi dusza  wielokrotnie wygrywała różne walki galaktyczne, a dodatkowo dusza Oktawiana zachowuje się podobnie do dzisiejszego dnia. Ja Nikodem i moja dusza czujemy prawdziwą radość z porażki, przegranej, śmierci – jestem zadowolony i szczęśliwy. Dziękuje ci Marku.”

 

Podsumowanie duchowe
Po tym rozmyślaniu wszedłem do wanny i nagle słyszę przelotne słowa pewnej duszy: „Nie rozumiem dlaczego on cieszy się z porażki. Przecież przegrał na wszystkich poziomach”. Inna dusza z kolei zadała pytanie: „Czy chciałbym doświadczyć tego samego co Oktawian w chwili największego triumfu?”. Moja dusza odpowiedziała: „Chwałę i splendor miałam w przeszłości i później już bez używania przemocy. Co do wytłumaczenia postawy akceptacji porażki – chyba trzeba zrezygnować po części z dumy, zwiększyć wizerunek własny czyli nie budować go na posiadaniu, zdobyczach i rzeczach zewnętrznych, a reszta przyjdzie sama”.

 
Podsumowanie historyczne
Oktawian w moim odczuciu był geniuszem, dobrym ekonomistą, miał plan rozbudowy imperium, ale nie rozumiał potrzeb uczuciowych, postaw emocjonalnych traktując przy tym życie jak grę w szachy.  Charakter i zachowanie Cezara w serialu zostało pokazane zbyt prosto, naiwnie – czułem bunt oglądając tak przedstawionego „wodza”. Brutus – gdzie u licha był jego brat? Bohaterowie, którzy wierzyli w ideały republiki jak Brutus, Lucjusz i Cyceron pokazani jako słabe jednostki z rozterkami. Keton samo to imię wzbudza szacunek, siłę – a tu stary, pomarszczony staruszek. W końcu Antoniusz. Pod „Fillipi” wygrał cztery pierwsze walki z generałem Lepidusem – co trwało prawie rok czasu. Kolejne porażki Antoniusza coś zmieniały i rozkruszały w moim myśleniu. Antoniusz jako pijak, lubieżnik, dobry strateg lecz stale lekceważący innych – mam w sobie aktualnie takie cechy dodałbym tu próżność, pyszałkowatość i narcyzm. Oglądając serial warto zwrócić uwagę na grę aktorską i pomysł scenarzystów na wykreowanie pewnych dodatkowych cech w postaciach historycznych. Polecam ten serial wcielonym niegdyś namiestnikom rzymskim, ludowi, patrycjuszom, bo w prosty sposób pobudzi on dawno uśpione uczucia.  

Jak oceniam siebie z przeszłości? Nie oceniam po prostu akceptuje siebie na wszystkich poziomach. Wszystkie decyzje, morderstwa, bitwy, kochanki, żony, intrygi polityczne - to było jakie było. Już utrwaliło się takie dobre wyrażenie dotyczące postawy podczas przerabiania dawnych wcieleń: „Tak się kiedyś myślało. Tak się kiedyś działało – zaakceptuj to”. Jeśli człowiek i jego dusza zrozumie, że kiedyś gwałcił, zabijał, mordował, palił na stosie w imię Boga czy Szatana; zostawił dzieci na pastwę losu; zgładził pół kraju, był kanibalem tym lepiej poradzi sobie z poczuciem winy jakie może wystąpić podczas odkrywania kart epokowego i kosmicznego zachowania. Dusza i osobowość korzystająca z potęgi wybaczania zdrajcom, rodzinie, dawnym lub aktualnym wrogom otworzy prawdziwie swoje serce. Pełne miłości serce inspiruje umysł, intelekt, nastawienie duszy do następnych właściwych ważnych inkarnacji zamiast – jak to jest w zwyczaju – uganiać się za dawnymi wrogami. Kimkolwiek byłeś czytelniku, cokolwiek zrobiłeś w przeszłości podziękuj sobie, bo teraz jesteś mądrzejszy o niegdyś popełnione błędy.

23-07-2010r